fidelitas.pl Słownika Apologetyczny

  Piątek, 18 maja 2012


Strona główna   Minikatechizm   O stronie   Wsparcie dla serwisu   Kontakt   Dokumenty   Liturgia   Wyszukiwarka   Mam wiadomość   Serwisy środowiskowe   Publicystyka   Banery   Zarezerwuj swój podpis   Galerie, zdjęcia, fotorelacje   Ankiety   Kalendarium   Lista przyjaciół Tradycji   Zapiski   Kanały RSS   Słownik Apologetyczny   Forum dyskusyjne (archiwum)


Krucjata Różańcowa za Ojczyznę  




   2003-07-22

Kongregacja do spraw muzyki liturgicznej?

Utworzenie specjalnej dykasterii watykańskiej, która zajmowałaby się muzyką liturgiczną i sakralną, zaproponował ks. infułat Valentín Miserachs Grau.

     Ten hiszpański kapłan i kompozytor, który przez 5 lat był organistą bazyliki św. Piotra, od 1995 r. kieruje Papieskim Instytutem Muzyki Sakralnej.
    Ks. infułat zwrócił uwagę, że takie dziedziny, jak wychowanie, kultura, środki społecznego przekazu i dobra kulturalne mają własne urzędy w Watykanie. Nie ma natomiast żadnej kongregacji, papieskiej rady czy komisji, która zajmowałaby się w całości muzyką, mimo jej wielkiego znaczenia dla życia Kościoła - stwierdził ks. Miserachs.
    Obecnie sprawy muzyki liturgicznej podlegają kompetencjom Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, a także Kongregacjom ds. Biskupów oraz ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, jak również Papieskiej Komisji ds. Dóbr Kulturalnych Kościoła. W rzeczywistości zajmują się nią głównie krajowe konferencje episkopatów, które wydają teksty i opracowują repertuar pieśni liturgicznych.
    Papieski Instytut Muzyki Sakralnej powstał z inicjatywy Piusa X w 1911 jako Szkoła Wyższa Muzyki Sakralnej. Obecną nazwę placówka nosi od 24 maja 1931 r. Ma charakter międzynarodowy a głównym jej zadaniem jest nauczanie muzyki sakralnej w jej głównych działach: chorału gregoriańskich, kompozycji sakralnych, dyrygentury chóralnej i muzyki organowej. Propaguje ponadto studia muzykologiczne i to wszystko, co dotyczy muzyki w liturgii. Wielkim Kanclerzem Instytutu jest z urzędu prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego - obecnie jest nim Polak kard. Zenon Grocholewski.
    (wiara.pl)

Zobacz również:

W Watykanie pracują nad normami naprawiającymi liturgie (2003-06-05)
Koniec epoki liturgicznych eksperymentów? (2003-05-14)


Komentarze:    Dodaj swój komentarz    Wyślij znajomym   Zarezerwuj podpis komentatora

Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl

Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.

Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.


Nie karmić troli!


     Często podczas Mszy Św. odczuwam fizyczne cierpienie w związku z muzyką, która wyłącznie irytuje i nie ma nic wspólnego z przeżyciem religijnym. Czy ktoś zastanawiał się, jak dopuszczono tyle szmiry, tyle nowych pioseneczek, które cechują się szpetotą i pustotą. Pieśń "Mój Mistrzu" jest tangiem, pieśń "Jakże cenię ten Krzyż" - to walc angielski, "Oto jest Pan" z kolei to jakaś melodia od biedy nadająca się do przedszkolnej świetlicy. Nie będę się wypowiadała o chórkach prowadzonych przez osoby, które upodobały sobie tylko nowoczesne instrumenty koniecznie z sekcją rytmiczną - jak na zabawie (dziś się mówi impreza). Gdzie się podziały te wspaniałe polskie pieśni kościelne, których uczyły nas nasze babki, a właściwie nie musiały, bo stale się je słyszało w kościele. Czy młodzi organiści ich nie znają? A nie daj Boże, jak jakaś pobożna siostrzyczka dyszkantem wyśpiewuje nikomu nieznane pieśni chyba własnej kompozycji. Ludzie Kościoła odpowiedzialni za to - RATUNKU!
    Agnieszka Pliszkiewicz      2006-11-01 20:18

     Często podczas Mszy Św. odczuwam fizyczne cierpienie w związku z muzyką, która wyłącznie irytuje i nie ma nic wspólnego z przeżyciem religijnym. Czy ktoś zastanawiał się, jak dopuszczono tyle szmiry, tyle nowych pioseneczek, które cechują się szpetotą i pustotą. Pieśń "Mój Mistrzu" jest tangiem, pieśń "Jakże cenię ten Krzyż" - to walc angielski, "Oto jest Pan" z kolei to jakaś melodia od biedy nadająca się do przedszkolnej świetlicy. Nie będę się wypowiadała o chórkach prowadzonych przez osoby, które upodobały sobie tylko nowoczesne instrumenty koniecznie z sekcją rytmiczną - jak na zabawie (dziś się mówi impreza). Gdzie się podziały te wspaniałe polskie pieśni kościelne, których uczyły nas nasze babki, a właściwie nie musiały, bo stale się je słyszało w kościele. Czy młodzi organiści ich nie znają? A nie daj Boże, jak jakaś pobożna siostrzyczka dyszkantem wyśpiewuje nikomu nieznane pieśni chyba własnej kompozycji. Ludzie Kościoła odpowiedzialni za to - RATUNKU!
    Agnieszka Pliszkiewicz      2006-11-01 20:18


Masz wiadomość???

Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...

Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo

© Fidelitas.pl 2003-2011; Webdesign © Włodzimierz Operacz

AMDG & BVMH