Aby liturgiczna budowla na nowo ukazała się w splendorze swojej godności i harmonii...
Już za miesiąc – 3 stycznia – Duszpasterstwo Tradycji Łacińskiej w Diecezji Rzeszowskiej obchodzić będzie pierwszą rocznicę swojego powstania.
Jest ono w skali kraju najprężniej działającym środowiskiem osób uczestniczących w liturgii, celebrowanej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.
Stanowi ono także pewien ewenement w sytuacji, gdy podobne środowiska z innych miast Polski nadal borykają się w swojej działalności z różnego rodzaju trudnościami.
Duszpasterstwo stara się aktywnie zaznaczyć swoją obecność w rodzimej Diecezji. Podejmuje w tym celu szereg akcji, wśród których należy wymienić częstą obecność w lokalnych rozgłośniach radiowych i w prasie katolickiej. Prowadzi także regularnie aktualizowaną stronę internetową (rzeszow.tradycja.org), kursy ministrantury, drukuje mszaliki na użytek wiernych oraz wydaje okolicznościowy biuletyn informacyjny.
Od dnia wejścia w życie Motu Proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI rzeszowianie cieszą się możliwością regularnego, coniedzielnego uczestnictwa w Mszach św. „trydenckich” oraz dostępem do wszystkich sakramentów udzielanych według tradycyjnego rytuału. Na Msze św. zapraszani zostają często różni księża, którzy zapoznają się z liturgią klasyczną i kierują do wiernych kazania. W czasie jednej z Mszy św. goszczono także Chór Kleryków Seminarium Duchownego, który ubogacił ją pięknym śpiewem gregoriańskim.
Do inicjatyw, ostatnio podejmowanych przez Duszpasterstwo, należy przygotowanie kilkuset egzemplarzy plakatów informujących o Mszach św., które w dniu 29 listopada br. zostały wysłane wraz z oficjalną korespondencją z Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie do każdej parafii w Diecezji. Moderator Duszpasterstwa ks. dr Krzysztof Tyburowski, uzgodnił tę akcję bezpośrednio z Kanclerzem Kurii, który bardzo chętnie na nią przystał.
W rzeszowskim Radiu VIA emitowany będzie wkrótce wywiad z ks. Krzysztofem Tyburowskim nt. nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Wywiad podzielony został na dwie części. Pierwszą z nich można usłyszeć już w najbliższy poniedziałek 3 grudnia o godz. 9:10, zaś drugą część w poniedziałek 10 grudnia o tej samej godzinie. Katolickie Radio VIA obejmuje swoim zasięgiem południowo-wschodnią Polskę (częstotliwość: 103,8 MHz). Można go jednak słuchać także przez internet ze strony: www.radiovia.com.pl.
Członkowie Duszpasterstwa Tradycji Łacińskiej osobiście przygotowują celebrację Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, które odbywają się w każdą niedzielę i święto w kościele Św. Krzyża w Rzeszowie o godz. 15, zawsze w uroczystej formie wraz z oprawą w postaci muzyki organowej.
Ostatnimi czasy Duszpasterstwo podjęło szereg inicjatyw związanych ze skompletowaniem wszystkich paramentów liturgicznych niezbędnych w celebracji Mszy św. „trydenckich”. W związku z rozmachem w podejmowanych działaniach, boryka się ono ze znacznymi trudnościami finansowymi. Główne wydatki przeznaczane na jego regulaminową działalność ponoszone są z prywatnych kieszeni najbardziej zaangażowanych członków. Duszpasterstwo Tradycji Łacińskiej w Diecezji Rzeszowskiej zwraca się w związku z tym z prośbą o wsparcie finansowe. Apel nasz kierujemy do wszystkich ludzi dobrej woli, którym na sercu leży propagowanie klasycznej liturgii w naszym kraju. Datki prosimy przekazywać na rachunek bankowy o numerze: 43 9161 0001 0016 3431 3000 0010. Informujemy, że za naszych darczyńców odprawiane będą regularnie Msze św.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Czasy rozwiązywania problemów siłą minęły i nie wskrzesi średniowiecznej inkwizycji żadna łacina i inne trele - morele.
A tym paskiem z dzieciństwa to sobie może w pokojach prywatnych pomachać :)))
Jerzy 2007-12-07 14:11
"Primum non nocere", jak to starożytni Grecy mawiali
nie Grecy, a Rosjanie
organik 2007-12-06 22:55
Osobiste moje zdanie jest takie, że traktowanie naszych biskupów, jako wrogów, jacy by oni nie byli, na pewno nie może być godne pochwały. Trzeba pamiętać, że daleko idący bunt wobec hierarchii cechował zawsze różnych heretyków: m.in. protestantów, starokatolików, modernistów. Myślę, że ton jakim napisana była owa "reakcja na wskazania KEP" nie mieścił się w kanonach dopuszczalnego, żę się tak wyrażę, nieposłuszeństwa. Oczywiście należało zwrócić uwagę na to, że coś jest nie tak, ale panowie, nie takim tonem. Trzeba nam raczej trochę pokory, cierpliwości, modlitwy i wytrwałego dążenia do celu, nie zaś pouczania następców Apostołów, bo nie tędy droga. Różne przeszkody i trudności jeszcze długo będą się pojawiać, ale "co jest Boże, to przetrwa" i trzeba przy tym uważać, aby czegoś nie popsuć poprzez nieprzemyślane działania, kierowane emocjami. "Primum non nocere", jak to starożytni Grecy mawiali :)
mruu (Adaś) 2007-12-04 17:12
Jerzy 2007-12-03 16:46
Widzę że Ten zmurszały Papa zamiast klapsów musi chyba wypróbować na niektórych solidnego pasa Wermachtu ... ;)
Robert 2007-12-04 00:17
@ Jerzy 2007-12-02 15:51
Tak, klapsów, bo na nic innego nie stać zmurszałych cieni historii :) A żywa wspólnota wiary i miłości pokaże Wam, drodzy bracia, Wasze miejsce w szeregu :)
Jerzy 2007-12-03 16:46
Jerzy 2007-12-02 15:51
Tak jest i dlatego doczekają się wkrótce papieskich klapsów :)
Robert 2007-12-03 13:04
Z tych komentarzy nic nie rozumiem. One chyba dotyczą innego tekstu!?
organik 2007-12-02 21:08
@ Robert 2007-12-01 14:06
Tam to biskupi i proboszcze mają Wasze chucie :)
Jerzy 2007-12-02 15:51
Tylko drobna uwaga: splendor (od wł. splendere - błyszczec) nie ma nic wspólnego z godnością, a niekiedy nawet jest jej zaprzeczeniem.
ścisły 2007-12-01 18:14
Jerzyku; swoją ,chcicę` możesz sobie ....... . ....
Robert 2007-12-01 14:06
Na tak ostrej wymianie zdań poglądów i to tylko we własnym gronie nic nie zrobicie a tylko pokazujecie że jeden drugiemu zazdrości. W Rzeszowie Duszpasterstwo działa w jedności i zgodzie z Moderatorem a tym samym Księdzem Biskupem i Proboszczem Kościoła, gdzie odprawiana jest Msza święta.
Jeśli chodzi o Mojżeszów nieoficjalną nazwę przedwojenną Rzeszowa to niewiem o co chodzi i jaki ma to związek-- chyba tylko żeby coś powiedzieć.
Nie widze powodów by kłócić się kto jest lepszy i komu idzie lepiej a wykonywać wszystko na chwałę Bożą w jedności z Kościołem jak mawiał mój Ksiądz Proboszcz.
Saporo 2007-12-01 12:36
@ Jerzy
A tak - nieh nie bendzie horału nieh nie bendzie uaćiny, niech nie bendzie pijaństwa, nieh nie bendzie narkomaństwa, nieh nie bendzie światua, niech nie bęndzie prondu - nieh nic nie bendzie
porys 2007-12-01 12:25
Na koniec mogę zdradzić jedną tajemnicę. Gdy było bardzo trudno, gdy stały przed nami trudne wyzwania – zawsze uciekaliśmy się pod płaszcz Niepokalanej. Ona naszą tarczą i opiekunką, naszym drogowskazem, naszą ostoją, naszym pocieszeniem i naszą ucieczką – Ona naszą Matką. Per Mariam ad Jesum!
Mam nadzieję, że moi koledzy nie obrażą się za liczbę mnogą w tej wypowiedzi!
Sławek Dronka 2007-12-01 11:02
Naszego stanowiska wobec reakcji na „Wskazania KEP” wcale się nie wstydzę. Stanowisko tam zaprezentowane było efektem bardzo emocjonalnej reakcji. Nadal jestem przekonany, że wtedy udało się zapobiec pewnemu złu. Ale rozumiem tutaj różnice interpretacyjne. Powiem tylko, że zastanawialiśmy się w naszym gronie czy nie napisać listu do ED. Byłby on zapewne bardzo podobny do zapytania Filipa Libickiego. Bo żeby nie było żadnych wątpliwości – nam także niepodobają się wskazania KEP. Tylko jeszcze bardziej nie podobała nam się reakcja na nie.
Gniewne wypowiedzi kierowane do naszego grona biorę jednak za dobą monetę. Bez żadnego przekąsu twierdzę, że nerwowość i gniew wielu wypowiedzi motywowany jest po chrześcijańsku - „Gorliwość o dom Twój pochłania mnie”.
Sławek Dronka 2007-12-01 11:01
Ale zawsze towarzyszyła nam nadzieja, że nam się uda, przekonanie, że jesteśmy „współpracownikami prawdy”, a prawda zwycięży. 10 letni okres oczekiwania – nie biernego, ale bardzo pracowitego – na Mszę św. nauczył nas pokory. I jeśli ktoś czyni nam zarzut, że na zniewagi i obelgi reagowaliśmy pokorą a nie gniewem – ja ten zarzut przyjmuję! Bo zawsze wierzyłem, że walczę o Mszę Wszechczasów, która przetrwała i przetrwa nie jednego biskupa czy kurialistę. A wskazówki do takiego działania były proste: „proście, a będzie wam dane”, „kołaczcie, a otworzą wam”, „nastawajcie w porę i nie w porę”.
Dziś okoliczności, w których działamy my i wszystkie środowiska jest o niebo lepsza. Komu ją zawdzięczamy?
Sławek Dronka 2007-12-01 10:59
Pax między Chrześcijany!
W powyższym artykule przedstawiliśmy bardzo skróconą historię i dzień dzisiejszy naszego duszpasterstwa. Chcemy podzielić się naszą radością i prosić o wsparcie modlitewne i materialne. Wspominanie naszej dłuuuuuuuuuugiej i momentami trudnej drogi zakrawałoby tylko na kombatanctwo. Panie Piotrze, wie Pan nie gorzej ode mnie jak długo oczekiwaliśmy na odpowiedź biskupa i na takie uregulowanie naszych spraw. Wtedy szczytem marzeń wydawała nam się sytuacja w Krakowie. Poniekąd jest tak do dzisiaj, tylko dystans jest dużo mniejszy. Nasz e położenie nie różniło się zbytnio od innych środowisk. Przypominam sobie takie rekolekcje wielkopostne (a Msza św. była u nas wtedy raz na kwartał albo rzadziej, właśnie tylko w rekolekcje), przed którymi ustalenia, do jakiego kościoła zostaniemy wpuszczeni skończyły się na niespełna 24 godz. przed ich rozpoczęciem. Wtedy w nas też było dużo rozgoryczenia.
Sławek Dronka 2007-12-01 10:58
Witam kochani - znowu tu czytam i włonczam się do dyskusji na fidelitas :))
Takie wnioski mam:
Widzimy że tradycjonaliści nie mają pokoju bo to są kłótnie ich i ja nie zgadzam sie na tego typu spory w kościele i wśród ludu!! A teraz po dokumencie B16 widać tego owoce - spory i niedobre to wyniki są.
Dlatego nie chce tej łaciny do horału i wogóle niech się to szybko skończy!!!
:-)
Jerzy 2007-11-30 23:48
re Kazik
- Inaczej tego nie potrafię sobie wyjaśnić.
Absolutnie mnie to nie dziwi...
A Pan Panie Stańczyku niech przyjmie do wiadomosci, że wielu ludzi dzięki olbrzymiej determinacji i nieustępliwości wywalczyło w kilku miatach i utrzymało przy życiu indulty bez kajanek i podlizywania się. Niech więc Pan nie błaznuje i nie poucza ludzi, bo nie jest Pan do tego w żaden sposób upoważniony.
Robert 2007-11-30 17:20
Jak to do czego? Przeciez "naród wybrany" zawsze odnosi sukcesy... No za wyjątkiem tego Jezusa z Nazaretu, który naraził się Rzymianom tak, że współrodacy musieli Go im wydać na haniebną klęskę...
x. D. 2007-11-30 16:34
Ja tu czegoś nie rozumiem. Powyższy artykuł prezentuje dorobek pewnej grupy, która w pocie czoła dąży do wytyczonych celów i – co najważniejsze – skutecznie jej to wychodzi. Nie robi tego przypadkowo, lecz w sposób niezwykle skrupulatnie przemyślany. Osiąga dzięki temu realne sukcesy. Już ten sam fakt upoważnia rzeszowian do zajmowania głosu w toczącej się od szeregu lat debacie, nt. metod postępowania w kwestii tradycyjnej liturgii. Na ludzki rozum, gdy coś się komuś udało, logiczne jest, że, staje się to naturalnym wzorem do naśladowania.
Co mają do zaoferowania oponenci? Chyba tylko jakieś szemrania zrodzone z bezsilności, której złośliwie dają wyraz w komentarzach na tym portalu. Panowie krytykanci – za bardzo odjechaliście od rzeczywistości! Niczyjej życzliwości nie zbudujecie na pieniactwie, awanturnictwie i butnych oświadczeniach. Nikogo nie przekonacie siedząc bezczynnie przed komputerami, kisząc się w towarzystwie własnej adoracji. Do roboty! REALNEJ ROBOTY!
Stańczyk 2007-11-30 14:15
Piotr Koc 2007-11-30 12:13
Szanowny Panie Piotrze,
Niech Pan sobie wyobrazi, że wiem jak jest różnica między Starą Babą (kłaniam się im nisko - te zawsze zachowują rozsądek i umiar (zawsze mogę tak napisać - a co?)) a jakąś tam wyimaginowaną damą, która rzekomo podpisywała jakiś tam list...
Ujujuj... Sam Pan opublikuje... Już się boję... Pan wybaczy, ale takie podwórkowe groźby może Pan sobie zachować dla swoich dzieci, jeśli nie potrafi Pan z nimi normalnie rozmawiać. A może Pan opublikuje wpierw ów srogi list, pod którym podisały się rzeczone damy? Nie ma chyba sensu publikować ODPOWIEDZI, jeśli się nie wie, na co to była odpowiedź... Chyba się Pan nie boi, że wszyscy będą się z Pana śmiać!?
Co do wazeliny, Siwych Staruszków, Wielkiej Odwagi Osobistej, Was i szacunku... Zbędę to milczeniem, może tylko z jednym wyjątkiem: nie chodzi tu o szacunek dla nas, tylko o zbawienie dusz.
Będziemy się upokarzać dalej, jeśli Pan pozwoli, by tylko ON był wywyższony.
Kazik 2007-11-30 14:02
Robert 2007-11-30 11:27
Wielce Szanowny Panie Robercie!
Chyba Pan nie przeczytał tego, co Pan napisał....
Inaczej tego nie potrafię sobie wyjaśnić.
Kazik 2007-11-30 13:50
x. 2007-11-30 13:00
A do czego ten text?
Kazik 2007-11-30 13:48
Mój stary proboszcz, który pamiętał czasy przedwojenne, wspominał, jak wówczas nazywano owo miasto w podkarpackiem: moj-Żeszów...
x. 2007-11-30 13:00
Ale nie - z Rzeszowa płynie jedynie wazelina. Na nic to! I tak Was nie będą szanować! Miejcie więc choćby tyle odwagi by zamieścić ten wazeliniarski list na Waszej stronie bo sam go opublikuje i Wszyscy się będą z Was śmiać :-) bo zachowaliście się nie jak mężczyźni lecz jak stare baby. Tak ma być: „stare baby” – bo Dostojne Damy (kłaniam się tu im nisko) które podpisywały nasz list w Krakowie wiedzą jaka to różnica.
Piotr Koc 2007-11-30 12:13
A teraz do rzeczy. Od dwudziestu lat ze strony tradycjonalistów płynęły do Rzymu prośby o przywrócenie dawnej mszy. W końcu kilka miesięcy temu siwiuteńki 80-letni i nieco zmęczony już chyba życiem Biskup Rzymu zdobył się na akt niebywale wielkiej odwagi i determinacji. Wiemy że decyzje podjął wbrew swemu otoczeniu z Kurii Rzymskiej, wbrew krajowym episkopatom i wbrew ogólnie panującej tendencji. Obecnie rzadko który 20-tatek ma tyle siły by zdobyć się na tak odważne szaleństwo. Dla mnie Benedykt XVI będzie więc sztandarowym przykładem Wielkiej Odwagi Osobistej. Ojciec Święty mógł liczyć jedynie na sojuszników związanych z grupkami tradycyjnymi. W jakimś stopniu się chyba nie zawiódł bo wiadomo że do Rzymu płyną liczne protesty które są odpowiedzią na próbę ukręcenia papieskiego „motu proprio”. Dla mnie sylogizm jest tutaj następujący: skoro Starszy Człowiek zdobywa się na tak wielka odwagę osobistą to młodzi też powinni ruszyć d..ę.
Piotr Koc 2007-11-30 12:06
Panie Kaziku,
Dziękuję za ciepłe słowa o "sile własnych przemyśleń". Słusznie Pan zauważył ze prawo jest po naszej stronie. Po przeciwnej zaś stronie jest ewidentne bezprawie i lekceważenie Stolicy Apostolskiej widoczne we „Wskazaniach” KEP. Słusznie też Pan przyrównał swą retorykę do „tuskowania” bo pokrycie bezczelnego nieposłuszeństwa papieżowi grubą nawet warstwa wazeliny cieknąca z rzeszowskiego oświadczenie nie zmienia faktycznego stanu rzeczy. Każdy kto chodził do szkoły wie że wazeliniarz i lizus nie zasługuje na, jak Pan pisze, „życzliwość i zrozumienie” lecz na zwyczajne lekceważenie.
Piotr Koc 2007-11-30 12:06
Niedobrze mi się robi, gdy widzę tchórzliwych i kunktatorskich egoistów, którzy zasłaniając się miłością bliźniego podlizują się do jawnych wrogów. Brawa dla Pana Koca!
Robert 2007-11-30 11:27
W Łodzi - już słyszę - rozpętała się burza... Ciekawe "qui bono" i co z tego wyniknie.
Obawiam się jednak, że tylko rogaty się cieszy... bo dobra z tego nie będzie.
Naprawdę nie widzi Pan związku np. z tymi wydarzeniami a filozofią przyświecającą przygotowaniu osławionej "reakcji". Marzy się Panu rewolucja?
A gdzie Chrystus Pan w tym wszystkim?
Kazik 2007-11-30 11:00
Szanowny Panie Piotrze...
Pan na pewno się Pan dobrze czuje? Dla jakiej rzekomej "równowagi"?
Ta tak zwana szumnie przez Pana reakcja była szczytem głupoty, na jaką zdobyły się niektóre osoby, którym na sercu leży dobro Tradycji - i to pod każdym względem.
Niech Pan wreszcie przyjmie do wiadomości "ex cathedra", skoro nie jest Pan w stanie sam do tego dotrzeć siłą własnych przemyśleń, że bardzo dobrze się stało, że nikt nie odpalił tej bomby, jaką spreparowali - dający się ponieść emocjom chwili - niektórzy aktywiści z naszych środowisk. Pozostałyby tylko ruiny...
A gdzie pokora, gdzie szacunek dla - bądź co bądź - przełożonych? A gdzie po prostu miłość? Już nas to nie obowiązuje? Przepraszam, że "tuskuję", ale w tym względzie niczego nie da się osiągnąc inaczej.
Co z tego, że mamy rację, że prawo jest po naszej stronie, jeśli nie znajdziemy życzliwości i zrozumienia? Jak żyć i głościć Ewangelię w takiej atmosferze? A jeśli już, to niech wina będzie po jednej stronie!
Kazik 2007-11-30 10:55
Bardzo się cieszę z prężnej działalności Rzeszowian "na większą chwałę Bożą". Rzeczywiście, dokonania są imponujące, zwłaszcza zważywszy na krótki czas zorganizowanego działania. Jednak, gdy przeczytałem pierwsze zdanie, przypomniałem sobie naukę Pana Jezusa o zajmowaniu pierwszych miejsc przy stole... Może zostawmy Panu Bogu "mierzenie" i ocenianie zasług....
Serdeczne pozdrowienia dla Rzeszowa!
TGl 2007-11-30 10:50
To dla równowagi warto by jeszcze przypomnieć Wasze stanowisko jakie zajęliście w sprawie reakcji na "Wskazania" KEP dotyczące "Summorum Pontificum". W świetle ostatnich wypadków np. w Łodzi nie wygląda to teraz najlepiej. Zresztą takich przypadków podobnych do skandalu łódzkiego jest więcej. Nawet u Was w Podkarpackim ...
To dla równowagi warto by jeszcze przypomnieć Wasze stanowisko jakie zajęliście w sprawie reakcji na "Wskazania" KEP dotyczące "Summorum Pontificum". W świetle ostatnich wypadków np. w Łodzi nie wygląda to teraz najlepiej. Zresztą takich przypadków podobnych do skandalu łódzkiego jest więcej. Nawet u Was w Podkarpackim ...
Piotr Koc 2007-11-30 09:04
Bardzo się cieszę z prężnej działalności Rzeszowian "na większą chwałę Bożą". Rzeczywiście, dokonania są imponujące, zwłaszcza zważywszy na krótki czas zorganizowanego działania. Jednak, gdy przeczytałem pierwsze zdanie, przypomniałem sobie naukę Pana Jezusa o zajmowaniu pierwszych miejsc przy stole... Może zostawmy Panu Bogu "mierzenie" i ocenianie zasług....
Serdeczne pozdrowienia dla Rzeszowa!
TGl 2007-11-30 10:50
Szanowny Panie Piotrze...
Pan na pewno się Pan dobrze czuje? Dla jakiej rzekomej "równowagi"?
Ta tak zwana szumnie przez Pana reakcja była szczytem głupoty, na jaką zdobyły się niektóre osoby, którym na sercu leży dobro Tradycji - i to pod każdym względem.
Niech Pan wreszcie przyjmie do wiadomości "ex cathedra", skoro nie jest Pan w stanie sam do tego dotrzeć siłą własnych przemyśleń, że bardzo dobrze się stało, że nikt nie odpalił tej bomby, jaką spreparowali - dający się ponieść emocjom chwili - niektórzy aktywiści z naszych środowisk. Pozostałyby tylko ruiny...
A gdzie pokora, gdzie szacunek dla - bądź co bądź - przełożonych? A gdzie po prostu miłość? Już nas to nie obowiązuje? Przepraszam, że "tuskuję", ale w tym względzie niczego nie da się osiągnąc inaczej.
Co z tego, że mamy rację, że prawo jest po naszej stronie, jeśli nie znajdziemy życzliwości i zrozumienia? Jak żyć i głościć Ewangelię w takiej atmosferze? A jeśli już, to niech wina będzie po jednej stronie!
Kazik 2007-11-30 10:55
W Łodzi - już słyszę - rozpętała się burza... Ciekawe "qui bono" i co z tego wyniknie.
Obawiam się jednak, że tylko rogaty się cieszy... bo dobra z tego nie będzie.
Naprawdę nie widzi Pan związku np. z tymi wydarzeniami a filozofią przyświecającą przygotowaniu osławionej "reakcji". Marzy się Panu rewolucja?
A gdzie Chrystus Pan w tym wszystkim?
Kazik 2007-11-30 11:00
Niedobrze mi się robi, gdy widzę tchórzliwych i kunktatorskich egoistów, którzy zasłaniając się miłością bliźniego podlizują się do jawnych wrogów. Brawa dla Pana Koca!
Robert 2007-11-30 11:27
Panie Kaziku,
Dziękuję za ciepłe słowa o "sile własnych przemyśleń". Słusznie Pan zauważył ze prawo jest po naszej stronie. Po przeciwnej zaś stronie jest ewidentne bezprawie i lekceważenie Stolicy Apostolskiej widoczne we „Wskazaniach” KEP. Słusznie też Pan przyrównał swą retorykę do „tuskowania” bo pokrycie bezczelnego nieposłuszeństwa papieżowi grubą nawet warstwa wazeliny cieknąca z rzeszowskiego oświadczenie nie zmienia faktycznego stanu rzeczy. Każdy kto chodził do szkoły wie że wazeliniarz i lizus nie zasługuje na, jak Pan pisze, „życzliwość i zrozumienie” lecz na zwyczajne lekceważenie.
Piotr Koc 2007-11-30 12:06
A teraz do rzeczy. Od dwudziestu lat ze strony tradycjonalistów płynęły do Rzymu prośby o przywrócenie dawnej mszy. W końcu kilka miesięcy temu siwiuteńki 80-letni i nieco zmęczony już chyba życiem Biskup Rzymu zdobył się na akt niebywale wielkiej odwagi i determinacji. Wiemy że decyzje podjął wbrew swemu otoczeniu z Kurii Rzymskiej, wbrew krajowym episkopatom i wbrew ogólnie panującej tendencji. Obecnie rzadko który 20-tatek ma tyle siły by zdobyć się na tak odważne szaleństwo. Dla mnie Benedykt XVI będzie więc sztandarowym przykładem Wielkiej Odwagi Osobistej. Ojciec Święty mógł liczyć jedynie na sojuszników związanych z grupkami tradycyjnymi. W jakimś stopniu się chyba nie zawiódł bo wiadomo że do Rzymu płyną liczne protesty które są odpowiedzią na próbę ukręcenia papieskiego „motu proprio”. Dla mnie sylogizm jest tutaj następujący: skoro Starszy Człowiek zdobywa się na tak wielka odwagę osobistą to młodzi też powinni ruszyć d..ę.
Piotr Koc 2007-11-30 12:06
Ale nie - z Rzeszowa płynie jedynie wazelina. Na nic to! I tak Was nie będą szanować! Miejcie więc choćby tyle odwagi by zamieścić ten wazeliniarski list na Waszej stronie bo sam go opublikuje i Wszyscy się będą z Was śmiać :-) bo zachowaliście się nie jak mężczyźni lecz jak stare baby. Tak ma być: „stare baby” – bo Dostojne Damy (kłaniam się tu im nisko) które podpisywały nasz list w Krakowie wiedzą jaka to różnica.
Piotr Koc 2007-11-30 12:13
Mój stary proboszcz, który pamiętał czasy przedwojenne, wspominał, jak wówczas nazywano owo miasto w podkarpackiem: moj-Żeszów...
x. 2007-11-30 13:00
x. 2007-11-30 13:00
A do czego ten text?
Kazik 2007-11-30 13:48
Robert 2007-11-30 11:27
Wielce Szanowny Panie Robercie!
Chyba Pan nie przeczytał tego, co Pan napisał....
Inaczej tego nie potrafię sobie wyjaśnić.
Kazik 2007-11-30 13:50
Piotr Koc 2007-11-30 12:13
Szanowny Panie Piotrze,
Niech Pan sobie wyobrazi, że wiem jak jest różnica między Starą Babą (kłaniam się im nisko - te zawsze zachowują rozsądek i umiar (zawsze mogę tak napisać - a co?)) a jakąś tam wyimaginowaną damą, która rzekomo podpisywała jakiś tam list...
Ujujuj... Sam Pan opublikuje... Już się boję... Pan wybaczy, ale takie podwórkowe groźby może Pan sobie zachować dla swoich dzieci, jeśli nie potrafi Pan z nimi normalnie rozmawiać. A może Pan opublikuje wpierw ów srogi list, pod którym podisały się rzeczone damy? Nie ma chyba sensu publikować ODPOWIEDZI, jeśli się nie wie, na co to była odpowiedź... Chyba się Pan nie boi, że wszyscy będą się z Pana śmiać!?
Co do wazeliny, Siwych Staruszków, Wielkiej Odwagi Osobistej, Was i szacunku... Zbędę to milczeniem, może tylko z jednym wyjątkiem: nie chodzi tu o szacunek dla nas, tylko o zbawienie dusz.
Będziemy się upokarzać dalej, jeśli Pan pozwoli, by tylko ON był wywyższony.
Kazik 2007-11-30 14:02
Ja tu czegoś nie rozumiem. Powyższy artykuł prezentuje dorobek pewnej grupy, która w pocie czoła dąży do wytyczonych celów i – co najważniejsze – skutecznie jej to wychodzi. Nie robi tego przypadkowo, lecz w sposób niezwykle skrupulatnie przemyślany. Osiąga dzięki temu realne sukcesy. Już ten sam fakt upoważnia rzeszowian do zajmowania głosu w toczącej się od szeregu lat debacie, nt. metod postępowania w kwestii tradycyjnej liturgii. Na ludzki rozum, gdy coś się komuś udało, logiczne jest, że, staje się to naturalnym wzorem do naśladowania.
Co mają do zaoferowania oponenci? Chyba tylko jakieś szemrania zrodzone z bezsilności, której złośliwie dają wyraz w komentarzach na tym portalu. Panowie krytykanci – za bardzo odjechaliście od rzeczywistości! Niczyjej życzliwości nie zbudujecie na pieniactwie, awanturnictwie i butnych oświadczeniach. Nikogo nie przekonacie siedząc bezczynnie przed komputerami, kisząc się w towarzystwie własnej adoracji. Do roboty! REALNEJ ROBOTY!
Stańczyk 2007-11-30 14:15
Jak to do czego? Przeciez "naród wybrany" zawsze odnosi sukcesy... No za wyjątkiem tego Jezusa z Nazaretu, który naraził się Rzymianom tak, że współrodacy musieli Go im wydać na haniebną klęskę...
x. D. 2007-11-30 16:34
re Kazik
- Inaczej tego nie potrafię sobie wyjaśnić.
Absolutnie mnie to nie dziwi...
A Pan Panie Stańczyku niech przyjmie do wiadomosci, że wielu ludzi dzięki olbrzymiej determinacji i nieustępliwości wywalczyło w kilku miatach i utrzymało przy życiu indulty bez kajanek i podlizywania się. Niech więc Pan nie błaznuje i nie poucza ludzi, bo nie jest Pan do tego w żaden sposób upoważniony.
Robert 2007-11-30 17:20
Witam kochani - znowu tu czytam i włonczam się do dyskusji na fidelitas :))
Takie wnioski mam:
Widzimy że tradycjonaliści nie mają pokoju bo to są kłótnie ich i ja nie zgadzam sie na tego typu spory w kościele i wśród ludu!! A teraz po dokumencie B16 widać tego owoce - spory i niedobre to wyniki są.
Dlatego nie chce tej łaciny do horału i wogóle niech się to szybko skończy!!!
:-)
Jerzy 2007-11-30 23:48
Pax między Chrześcijany!
W powyższym artykule przedstawiliśmy bardzo skróconą historię i dzień dzisiejszy naszego duszpasterstwa. Chcemy podzielić się naszą radością i prosić o wsparcie modlitewne i materialne. Wspominanie naszej dłuuuuuuuuuugiej i momentami trudnej drogi zakrawałoby tylko na kombatanctwo. Panie Piotrze, wie Pan nie gorzej ode mnie jak długo oczekiwaliśmy na odpowiedź biskupa i na takie uregulowanie naszych spraw. Wtedy szczytem marzeń wydawała nam się sytuacja w Krakowie. Poniekąd jest tak do dzisiaj, tylko dystans jest dużo mniejszy. Nasz e położenie nie różniło się zbytnio od innych środowisk. Przypominam sobie takie rekolekcje wielkopostne (a Msza św. była u nas wtedy raz na kwartał albo rzadziej, właśnie tylko w rekolekcje), przed którymi ustalenia, do jakiego kościoła zostaniemy wpuszczeni skończyły się na niespełna 24 godz. przed ich rozpoczęciem. Wtedy w nas też było dużo rozgoryczenia.
Sławek Dronka 2007-12-01 10:58
Ale zawsze towarzyszyła nam nadzieja, że nam się uda, przekonanie, że jesteśmy „współpracownikami prawdy”, a prawda zwycięży. 10 letni okres oczekiwania – nie biernego, ale bardzo pracowitego – na Mszę św. nauczył nas pokory. I jeśli ktoś czyni nam zarzut, że na zniewagi i obelgi reagowaliśmy pokorą a nie gniewem – ja ten zarzut przyjmuję! Bo zawsze wierzyłem, że walczę o Mszę Wszechczasów, która przetrwała i przetrwa nie jednego biskupa czy kurialistę. A wskazówki do takiego działania były proste: „proście, a będzie wam dane”, „kołaczcie, a otworzą wam”, „nastawajcie w porę i nie w porę”.
Dziś okoliczności, w których działamy my i wszystkie środowiska jest o niebo lepsza. Komu ją zawdzięczamy?
Sławek Dronka 2007-12-01 10:59
Naszego stanowiska wobec reakcji na „Wskazania KEP” wcale się nie wstydzę. Stanowisko tam zaprezentowane było efektem bardzo emocjonalnej reakcji. Nadal jestem przekonany, że wtedy udało się zapobiec pewnemu złu. Ale rozumiem tutaj różnice interpretacyjne. Powiem tylko, że zastanawialiśmy się w naszym gronie czy nie napisać listu do ED. Byłby on zapewne bardzo podobny do zapytania Filipa Libickiego. Bo żeby nie było żadnych wątpliwości – nam także niepodobają się wskazania KEP. Tylko jeszcze bardziej nie podobała nam się reakcja na nie.
Gniewne wypowiedzi kierowane do naszego grona biorę jednak za dobą monetę. Bez żadnego przekąsu twierdzę, że nerwowość i gniew wielu wypowiedzi motywowany jest po chrześcijańsku - „Gorliwość o dom Twój pochłania mnie”.
Sławek Dronka 2007-12-01 11:01
Na koniec mogę zdradzić jedną tajemnicę. Gdy było bardzo trudno, gdy stały przed nami trudne wyzwania – zawsze uciekaliśmy się pod płaszcz Niepokalanej. Ona naszą tarczą i opiekunką, naszym drogowskazem, naszą ostoją, naszym pocieszeniem i naszą ucieczką – Ona naszą Matką. Per Mariam ad Jesum!
Mam nadzieję, że moi koledzy nie obrażą się za liczbę mnogą w tej wypowiedzi!
Sławek Dronka 2007-12-01 11:02
@ Jerzy
A tak - nieh nie bendzie horału nieh nie bendzie uaćiny, niech nie bendzie pijaństwa, nieh nie bendzie narkomaństwa, nieh nie bendzie światua, niech nie bęndzie prondu - nieh nic nie bendzie
porys 2007-12-01 12:25
Na tak ostrej wymianie zdań poglądów i to tylko we własnym gronie nic nie zrobicie a tylko pokazujecie że jeden drugiemu zazdrości. W Rzeszowie Duszpasterstwo działa w jedności i zgodzie z Moderatorem a tym samym Księdzem Biskupem i Proboszczem Kościoła, gdzie odprawiana jest Msza święta.
Jeśli chodzi o Mojżeszów nieoficjalną nazwę przedwojenną Rzeszowa to niewiem o co chodzi i jaki ma to związek-- chyba tylko żeby coś powiedzieć.
Nie widze powodów by kłócić się kto jest lepszy i komu idzie lepiej a wykonywać wszystko na chwałę Bożą w jedności z Kościołem jak mawiał mój Ksiądz Proboszcz.
Saporo 2007-12-01 12:36
Jerzyku; swoją ,chcicę` możesz sobie ....... . ....
Robert 2007-12-01 14:06
Tylko drobna uwaga: splendor (od wł. splendere - błyszczec) nie ma nic wspólnego z godnością, a niekiedy nawet jest jej zaprzeczeniem.
ścisły 2007-12-01 18:14
@ Robert 2007-12-01 14:06
Tam to biskupi i proboszcze mają Wasze chucie :)
Jerzy 2007-12-02 15:51
Z tych komentarzy nic nie rozumiem. One chyba dotyczą innego tekstu!?
organik 2007-12-02 21:08
Jerzy 2007-12-02 15:51
Tak jest i dlatego doczekają się wkrótce papieskich klapsów :)
Robert 2007-12-03 13:04
@ Jerzy 2007-12-02 15:51
Tak, klapsów, bo na nic innego nie stać zmurszałych cieni historii :) A żywa wspólnota wiary i miłości pokaże Wam, drodzy bracia, Wasze miejsce w szeregu :)
Jerzy 2007-12-03 16:46
Jerzy 2007-12-03 16:46
Widzę że Ten zmurszały Papa zamiast klapsów musi chyba wypróbować na niektórych solidnego pasa Wermachtu ... ;)
Robert 2007-12-04 00:17
Osobiste moje zdanie jest takie, że traktowanie naszych biskupów, jako wrogów, jacy by oni nie byli, na pewno nie może być godne pochwały. Trzeba pamiętać, że daleko idący bunt wobec hierarchii cechował zawsze różnych heretyków: m.in. protestantów, starokatolików, modernistów. Myślę, że ton jakim napisana była owa "reakcja na wskazania KEP" nie mieścił się w kanonach dopuszczalnego, żę się tak wyrażę, nieposłuszeństwa. Oczywiście należało zwrócić uwagę na to, że coś jest nie tak, ale panowie, nie takim tonem. Trzeba nam raczej trochę pokory, cierpliwości, modlitwy i wytrwałego dążenia do celu, nie zaś pouczania następców Apostołów, bo nie tędy droga. Różne przeszkody i trudności jeszcze długo będą się pojawiać, ale "co jest Boże, to przetrwa" i trzeba przy tym uważać, aby czegoś nie popsuć poprzez nieprzemyślane działania, kierowane emocjami. "Primum non nocere", jak to starożytni Grecy mawiali :)
mruu (Adaś) 2007-12-04 17:12
"Primum non nocere", jak to starożytni Grecy mawiali
nie Grecy, a Rosjanie
organik 2007-12-06 22:55
Robert 2007-12-04 00:17
Czasy rozwiązywania problemów siłą minęły i nie wskrzesi średniowiecznej inkwizycji żadna łacina i inne trele - morele.
A tym paskiem z dzieciństwa to sobie może w pokojach prywatnych pomachać :)))
Jerzy 2007-12-07 14:11
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo