W zeszłym tygodniu agencja Zenit opublikowała wywiad z członkiem Kongregacji Nauki Wiary, który miał to szczęście oglądać „Pasję” na prywatnym pokazie.
A oto tłumaczenie, które zostało dokonane przez jednego z czytelników fidelitas.pl, treści całej depeszy agencji Zenit:
W zeszłym tygodniu, w Rzymie kilku wysokich rangą przedstawicieli Watykanu wyszło pod wrażeniem z prywatnej projekcji „Pasji Chrystusa” Mela Gibsona.
Członkowie Sekretariatu Stanu, Kongregacji Nauki Wiary oraz Papieskiej Rady ds. Komunikacji Społecznej obejrzeli w poprzedni weekend na prywatnym pokazie najnowszy film Gibsona. Wszyscy oni jednogłośnie wyrazili uznanie i aprobatę dla tego filmu.
Oto wywiad z o. Augustino Di Noia OP, członkiem Kongregacji Nauki Wiary.
Ojciec Di Noia nauczał teologii w Waszyngtonie przez 20 lat oraz brał udział jako teolog przez 7 lat w amerykańskich konferencjach biskupów, zanim niecały rok temu zaczął pracować dla kard. Josepha Ratzingera w Kongregacji Nauki Wiary.
„Pasja Chrystusa” - film Mela Gibsona jest od miesięcy tematem wiadomości, choć nie został on jeszcze ukończony. Jakie jest Pana ogólne wrażenie, jako jednego z niewielu ludzi, którzy ten film widzieli?
Obejrzenie tego filmu będzie głębokim religijnym doświadczeniem dla wielu ludzi. Takim było ono dla mnie. Rewelacyjny film, spójna, świetna gra aktorów połączona z głębokim, duchowym wglądem reżysera w teologiczne rozumienie męki i śmierci Chrystusa - wszystko to wnosi do dzieła wyjątkową artystyczną i religijną wrażliwość. Ktokolwiek, oglądający ten film wierzący, czy nie, będzie zmuszony stawić czoło centralnej tajemnicy męki Chrystusa i samego chrześcijaństwa. Jeśli takie jest odkupienie to, jaka musi być wina?
Proboszcz z Ars mówi o tym, że nikt nie ma pojęcia i nie jest w stanie wytłumaczyć tego, co przecierpiał Nasz Pan dla nas; by pojąć to, musielibyśmy poznać całą szkodę, jaka uczynił Mu grzech a nie poznamy tego, aż do godziny naszej śmierci.
W sposób, w który tylko wielka sztuka potrafi, film Mela Gibsona pomaga nam uchwycić coś, co jest niemal poza naszym zrozumieniem. Na początku w Ogrodzie Getsamani diabeł kusi Chrystusa nieuniknionym pytaniem: jak ktokolwiek może dźwigać grzechy całego świata? To za dużo. Chrystus niemal kurczy się w takiej perspektywie, lecz po tym w pełnym przekonaniu podąża dalej, by zrobić swoje – wziąć na siebie, zgodnie z wolą Ojca, grzechy całego świata. To jest naprawdę zadziwiające.
Przez cały film nieprzerwanie czuje się siłę kosmicznego dramatu, którego my wszyscy jesteśmy jakąś częścią. Nie ma tu miejsca na neutralność i nikt nie może tak po prostu pozostać jedynie zwykłym widzem zachodzących zdarzeń. Stawka jest rzeczywiście bardzo wysoka – coś, oprócz samego Chrystusa, jest intuicyjnie wyraźnie wyczuwalne tylko przez jego matkę Marię i zawsze obecnego diabła.
W widzu świta świadomość tego, stopniowo łącząc się z postaciami filmu, gdy akcja nieubłaganie przenosi się z Góry Oliwnej na Górę Kalwarii.
Czy film jest wierny w zestawieniu z Męką Chrystusa w Nowym Testamencie?
Trzeba pamiętać, że są 4 opisy Męki Chrystusa w Nowym Testamencie, zasadniczo brane pod uwagę, do religijnego przedstawienia tych wypadków.
W „Śmierci Mesjasza” – prawdopodobnie najbardziej kompletnym i zbalansowanym studium Męki kiedykolwiek napisanym – Ojciec Raymond Brown demonstruje to, że choć są między nimi pewne różnice, to w całości są zasadniczo w zgodzie.
Film Mela Gibsona nie jest dokumentem, lecz dziełem artystycznej wyobraźni. Zawiera w sobie elementy narracji Męki z Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, ale pozostaje wierny fundamentalnym strukturom wspólnym wszystkim czterem. Film Gibsona, w granicach możliwych do odtworzenia Męki Chrystusa z wyobraźni, jest w całości wierny Nowemu Testamentowi.
Co najbardziej uderzyło Pana w tym filmie?
Chce Pan prostą odpowiedź? Jim Caviezel i Maia Morgenstern. Rola Chrystusa jest najtrudniejszą ze wszystkich dramatycznych ról. Uderzyła mnie intensywność sportretowania Chrystusa przez Caviezela. Myśląc wstecz o filmie, widzę teraz, że Caviezel osiągnął to głównie poprzez spojrzenie, nawet wtedy, gdy tylko patrzy na nas i go otaczających swoim niezranionym okiem. Caviezel daje do zrozumienia, zupełnie przekonywująco i skutecznie, że Chrystus znosi swoją mękę i śmierć dobrowolnie, w pełnym posłuszeństwie swemu Ojcu, by spłacić nieposłuszeństwo grzechu. Jesteśmy świadkami tego, co Kościół by mógł nazwać „dobrowolnym cierpieniem”.
Przypomnijmy słowa Św. Pawła: „Tak, jak przez jedno nieposłuszeństwo człowieka wszyscy staliśmy się grzesznikami, tak przez jedno posłuszeństwo człowieka staniemy się sprawiedliwi.” (Rz 5, 19). I nie chodzi tylko o posłuszeństwo. Chodzi głównie o miłość. Chrystus znosi to z miłości do swego Ojca i do nas. Nie ma żadnej wątpliwości w dramatycznym, znakomitym sportretowaniu Jezusa w tym filmie przez Caviezela.
Ale i rola Maii Morgenstern jest równie mocna. Przypomina mi się to, co o Matce Bożej powiedział w swoim kazaniu św. Anzelm: „Bez Bożego Syna nic nie mogłoby istnieć, bez Syna Marii nic nie mogłoby być odkupione”.
Patrząc na Marię ukazaną przez Morgenstern, czuje się mocno „przyzwolenie na odejście” jej Syna, by nas zbawił i łącząc się w jego cierpieniu, staje się Matką wszystkich odkupionych.
Krążyły pogłoski, że w filmie jest nadmierna przemoc. Co Pan o tym sądzi?
Może nie przemoc, co brutalność. Chrystus jest traktowany brutalnie, głównie przez żołnierzy rzymskich. Ale ukazana przemoc nie jest nieuzasadniona. Artystyczna emocjonalność tego dzieła jest wyraźnie raczej z malarstwa Grunwalda i Caravaggio niż z Fra Angelico czy Pinturrichio.
Mówimy o filmie oczywiście, lecz Gibson jest wyraźnie pod wpływem opisów cierpień Chrystusa w Zachodnim malarstwie. Ostateczne zniszczenie ciała Chrystusa – graficznie zobrazowane w tym wybitnym filmie – trzeba zestawić w kontekście artystycznym. To, co wielu artystów zaledwie zdaje się sugerować, Gibson nam pokazuje. W sposób zupełnie zgodny z teologiczną tradycją, Gibson dramatycznie przedstawia nam Syna Wcielonego, który jest zdolny podźwignąć to, co zwykła osoba by nie mogła – zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznej męczarni. Na końcu zrujnowane ciało Chrystusa musi być widziane oczami proroka Izajasza, który opisał Cierpiącego Sługę jako stłuczonego nie do rozpoznania.
Fizyczne piękno Jima Caviezela służy do podkreślenia postępującego na naszych oczach totalnego zeszpecenia Chrystusa – ze straszliwym rezultatem, jak Cierpiący Sługa, który ”nie miał żadnego kształtu ani urody, które by można na nim dojrzeć i żadnego piękna, które byśmy pragnęli” (Iz 53, 2).Tylko oczami wiary można dojrzeć w zeszpeceniu Chrystusa duchowe zeszpecenie i nieład spowodowane grzechem.
Zobrazowany przez Gibsona ubiczowany Chrystus – od którego to widoku wielu widzów skłonnych będzie odwrócić swój wzrok – przedstawia w sposób graficzny to, co mówi św. Paweł w Drugim Liście do Koryntian: „On to dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w nim sprawiedliwością Bożą” (5, 21). Gdy się widzi zniszczone ciało Chrystusa w tym filmie, wiemy, co to znaczy „być grzechem”.
Przez lata wielu reżyserów próbowało swych sił w filmowaniu Jezusa lub męki. Czy film Gibsona uderza Pana czymś oryginalnym?
Nie jestem krytykiem filmowym. Ich zadaniem będzie oceniać film Gibsona w porównaniu do innych wielkich opisów męki i życia Chrystusa. Takich, jak Passolini i Zeffirelli. Tak, jak oni Mel Gibson wnosi swoją unikalną, artystyczną wrażliwość do tego tematu i w tym sensie jego film jest zupełnie oryginalny.
Z pewnościa „Pasja Chrystusa” z większą intensywnością skupia się na cierpieniu i śmierci niż większość innych filmów o tym temacie. Ale, jako pierwsza reakcja, trzy rzeczy uderzają w filmie Gibsona jako wystarczająco wyróżniające.
Pierwsza to sportretowanie diabła, krążącego w tle, czasami na pierwszym planie, jako stałej groźnej, złowrogiej obecności. Nie przypominam sobie innego filmu, który osiągnął to z takim efektem.
Inna sprawa, to osamotnienie Chrystusa: film niejako ukazuje Jezusa, choć otoczonego tłumem, samotnego w swoim strasznym cierpieniu.
No i w końcu jest opis Ostatniej Wieczerzy dokonany serią różnych retrospekcji przeplatanych z akcją filmu. Leżący po ubiczowaniu na zbroczonym krwią chodniku Chrystus patrzy na spryskane krwią stopy jednego z żołnierzy i nagle, znacząco film powraca do sceny umywania nóg apostołom w czasie Ostatniej Wieczerzy. Podobne sceny z przeszłości przez cały film prowadzą nas do punktu łamania chleba i picia z chrystusowego kielicha. Widownia oczami Chrystusa doświadcza jego słowa: ”To jest moje ciało” i „To jest moja krew”. W takich „prześladujących fragmentach” jest ukazane ofiarne, a więc eucharystyczne znaczenie Kalwarii.
W tym dziele jest wielka wrażliwość Katolika.W swoich ostatnich encyklikach Jan Paweł II mówi, że Chrystus ustanowił pamiątkę swej męki i śmierci zanim cierpiał – w stanie oczekiwania na rzeczywisty akt poświęcenia na krzyżu.W artystycznej wyobraźni Mela Gibsona Chrystus „przypomina” sobie Ostatnią Wieczerzę nawet wtedy, gdy już odtwarza tę ofiarę, która ją upamiętnia.
Dla wielu Katolików, którzy obejrzą te sceny, Msza nigdy nie będzie już ta sama.
W każdym wypadku, odsuwając zupełnie sprawę oryginalności, Mel Gibson będzie zaliczony w poczet najlepszych.
Czy „Pasja” obwinia kogokolwiek za to, co się stało z Chrystusem?
To jest bardzo ciekawe i trudne pytanie. Przypuśćmy, że postawisz go komuś niezaznajomemu z opisem męki w Ewangelii do momentu ujrzenia filmu.
„Kogo obwinić za to, co się stało z Chrystusem?” – pytasz. A ta inna osoba po chwili namysłu odpowiada: ”Wiesz, wszyscy, czyż nie prawda?” To wydaje się być dokładnie właściwe dla mnie.
Patrząc na „Pasję” z czysto dramatycznego punktu widzenia to, co się wydarzyło w tym filmie ma związek z każdą postacią i każdego na swój sposób obarcza „udziałem w fatum Jezusa”. Judasz go zdradza, Sanhedryn oskarża, apostołowie opuszczają, Piotr się zapiera, Herod bawi się nim, Piłat skazuje na potępienie, tłum z niego kpi, żołnierze rzymscy biczują, brutalnie traktują i w końcu krzyżują, no i diabeł, który ciągle gdzieś stoi za całą tą akcją.
Ze wszystkich postaci w tej historii być może jedynie Maria jest naprawdę bez winy. Film Gibsona uchwycił tę osobliwość narracji Męki bardzo dobrze. Ani żadna osoba, ani żadna grupa osób działających niezależnie od innych nie może być winiona. Wszyscy są winni.
Czy mówi Pan przez to, że nikt w szczególności nie jest winny męki i śmierci Chrystusa?
Powiedzmy, że mówię to... z pewnością w sensie dramatycznym. Lecz z teologicznego punktu widzenia również. Mel Gibson zobrazował w bardzo efektywny sposób ten kluczowy element w chrześcijańskim zrozumieniu męki i śmierci Chrystusa.
Pismo mówi, jak grzechy wszystkich ludzi przyczyniły się do męki i śmierci Chrystusa na krzyżu, a on je dźwiga dobrowolnie.
Tu zawsze pojawia się poważny błąd w odczytywaniu historii męki: albo jako próby przenoszenia winy na jedną postać lub grupę, albo-bardziej fatalnie-jako próby uwolnienia od winy siebie samego. Problem z tym posunięciem jest taki, że jeśli nie jestem „godnym winy”, to jak mogę być pomiędzy tymi, którzy mają udział w dobrodziejstwie krzyża?
Strofa z pewnej kolędy przychodzi mi na myśl: ”Jak daleko rozciąga sie klątwa, tak daleko i jego miłosierdzie płynie”. Musimy uznać, że nasze grzechy są pośród tych, które dźwiga Chrystus po to, by były one zawarte w jego modlitwie:
„Ojcze, odpuść im, bo nie wiedza, co czynią”. My bardzo nie chcemy być wykluczeni z tej modlitwy. Chrześcijanin-czytelnik jest wezwany (lub wezwana) do znalezienia własnego miejsca w tym dramacie odkupienia. Jasno to widać w uroczystych publicznych odczytach opisów Męki w czasie katolickich liturgii Wielkiego Tygodnia, kiedy wierni odgrywają rolę tłumu, który krzyczał takie rzeczy, jak: ”Ukrzyżuj go!”
W paradoksalny sposób liturgia pomaga nam zrozumieć te horrendalne okrzyki jako modlitwę. Naturalnie my dosłownie nie „chcemy”, by Chrystus cierpiał ukrzyżowanie, ale chcemy być zbawieni od naszych grzechów.W perspektywie wiary nawet możący krew w żyłach okrzyk: „Krew jego na nas i na nasze dzieci” musi być rozumiany nie jako klątwa, lecz jako modlitwa.
Dokładnie to, czego my chcemy – i nawet tłum zgromadzony przed Piłatem nieświadomie chciał – jest to, byśmy byli, jak to stawia Apokalipsa, „obmyci we Krwi Baranka”.
Jest wiele kontrowersji na temat rzekomego antysemityzmu i antyjudaizmu w tym filmie. Czy może Pan powiedzieć, co o tym sądzi?
Mówiąc jako Katolik teolog, jestem zobowiązany potępić antysemityzm czy antyjudaizm w jakimkolwiek przekazie męki i śmierci Chrystusa, nie z powodu straszliwych krzywd, które zostały Żydom z tego powodu wyrządzone, lecz również, dlatego, jak wcześniej zasugerowałem, że to reprezentuje gruntownie błędne odczytanie relacji o męce.
Lecz Pan pozwoli, że odpowiem na pytanie prosto: nie ma absolutnie niczego antysemickiego lub antyżydowskiego w filmie Gibsona.
Należy żałować, że ludzie, którzy nie widzieli tego filmu, lecz tylko zapoznali się z wcześniejszą wersją scenariusza, podnieśli zarzut, że „Pasja Chrystusa” jest antysemicka. Jestem przekonany, że jak tylko film wejdzie na ekrany i ludzie będą mieli szansę go oglądnąć, zarzut antysemityzmu po prostu wyparuje.
Ten film ani nie wyolbrzymia, ani nie umniejsza roli żydowskich władz w skazaniu Chrystusa. Dokładnie dlatego, że prezentuje on obszerne wytłumaczenie czegoś, co byśmy nazwali „rachunkiem win” w męce i śmierci Chrystusa, będzie on raczej tłumił antysemityzm niż go pobudzał.
Z teologicznej perspektywy, co jest być może nawet jeszcze ważniejsze, film ten przekazuje coś, co ewangeliści i Kościół widzieli zawsze jasno: to, co Chrystus doświadczył w drodze od Getsamani do Golgoty, i dalej, byłoby zupełnie niezrozumiałe w oderwaniu od Bożego przymierza z Izraelem.
Konceptualna struktura jest niemal w całości ustanowiona przez historię i literaturę, proroków i bohaterów, opowieści i legendy, symbole, obrządki i religijne praktyki i ostatecznie całą kulturę judaizmu.
Jest to struktura najbardziej fundamentalna, która przedstawia zrozumiałą i możliwą do wyrażenia naturalną potrzebę zaspokojenia i odkupienia w obliczu ludzkiego grzechu i umiłowaną determinację z Bożej strony, by tę potrzebę wypełnić.
Daleki od podburzania do antysemityzmu lub antyjudaizmu film Gibsona zmusi widownię do zgłębiania rozumienia tego nieodzownego kontekstu męki i śmierci Jezusa z Nazaretu, Cierpiącego Sługi.
Jaki wpływ wywoła ten film?
Wie Pan, w historii Chrześcijan, wierni byli zachęcani do rozmyślań nad męką Chrystusa. Duchowość każdego świętego – św. Franciszek, św. Dominik, św. Katarzyny z Sieny, przychodzą mi od razu na myśl – była naznaczona przez poświęcenie dla męki Chrystusa.
Dlaczego tak było? Dlatego, że było przyjęte, że nie ma pewniejszego sposobu, by przywołać z ludzkiego serca taką miłość, która może nawet zacząć wystarczająco odpowiadać na miłość Boga, który oddał Syna ze względu na nas.
Myślę, że film Mela Gibsona poruszy ludzi do tego rodzaju miłości. Trzeba by mieć kamienne serce, by pozostać niewzruszonym przez ten nadzwyczajny film i przez bezkresną głębię świętej miłości,którą on usiłuje przywrócic do życia na ekranie.
(Tłumaczenie Marek S.)
Uwagi tłumacza: Jako tłumacz tego wywiadu pragnę jedynie wyjaśnić pisownię takich słów, jak: „jego Męka”,” jej Syn” itd., z małej litery. W języku polskim piszemy te wyrazy z dużej litery, jako wyraz szacunku. W angielskim oryginale jest natomiast z małej. Chcąc zachować wierność oryginału, pomimo pewnych merytorycznych różnic językowych, użyłem liter małych, tak samo, jak użyłem tej samej formy, w jakiej prowadzący wywiad kieruje swe pytania do o. Di Noia - „per Pan”, a nie „Wasza Eminencjo”.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Panie M... "obywatelu" to zwracała się władza "ludowa" inaczej. A do poziomu garbowatych to żaba musiałaby się podnieść i to wysoko. Poza tym chętnie bym porozmawiał z o. Di Noia (czyli z włoska "od nudy"), ale tymczasem nie mam sposobności i póki co rozmawiam z tym, komu mam też coś do powiedzenia. Nie tracąc nadziei, że też coś pomoże.
jegomość wielbłąd 2004-01-09 22:18
+ Z radością informuję, iż 5. marca A.D. 2004 nastąpi premiera "Pasji" w Polsce!
Szczegóły: www.passio.republika.pl
mariusz zbanyszek,Grupa Obyw.Pro-Passion in Poland 2004-01-08 02:33
Słuchaj no Obywatelu Wielbłąd!Kolega wypomniał mi,bym nie zniżał się do poziomu "garbowatych konwersacji"(nie tak dosłownie to ujął).Ale już tak na koniec dodaję Waćpanu,że warczenie jest objawem niezadowolenia zwierzęcia z sytuacji,w której się znalazł.Ja też już mam dość Pańskiej(przepraszam)dylatacji w sprawach nie związanych z temamtem tego forum.Przypominam Panu o tym,że jego tematem jest reakcja O.Di Noia na film Gibsona "Pasja" i tego się trzymajmy.Jeśli Obywatel ma coś do powiedzenia na ten temat,to dobrze,a jeśli nie uważa za stosowne prowadzenie dysputy ze "szczekającym i warczącym" osobnikiem,to niech poczeka na odpowiednią okazję do polemiki na poziomie jemu odpowiadającym.Mój tata powiada:"Nie próbuj prostować garbatego!"(i juz proszę nie pozdrawiać mojego Taty,bo i tak Jego zdrowie nie najlepsze).Pamiętaj gościu o tym i czekaj na okazję,byś mógł sobie wymienić zdanie z podobnym sobie.Dziękuję Panu za uwagę "and peace be with you, Mr. Humpback.And God bless you!Amen!"
M... 2004-01-07 06:39
Jeśli miał Pan na myśli wyrazy szanownej Małżonki dla mnie, to odwzajemniam ukłonami. Ale nie wiem, co z tymi zwierzętami i ludzkim głosem. Może dlatego, że nie chodziłem z Panme do szkoły. Chyba nie chodzi o wyrazy szacunku od szanownej Małżonki? W każdym razie widać, że niektórzy ludzie niezależnie od Wigilii potrafią tylko szczekać i warczeć.
wielbłąd 2004-01-03 22:22
Panie Wielbłąd!
Wyrazy szacunku do Małżonki!Wiglia już jest za nami i zwierzęta przestały juz mówić ludzkim głosem.
Marek 2004-01-01 06:50
Miły p. Marku od tłumaczenia! Przede wszystkim pozdrowienia dla miłej Małżonki. Która chyba nie lekko ma z takim małżonkiem. No bo zastrzegłem z góry, że chodzi mi o piękno duszy, a Pan na to o jakiejś partii. Wie Pan, na "partia" reaguję alergicznie, bo dzieciństwo miałem takie, że to słowo oznaczało "pzpr".
wielbłąd 2003-12-30 00:06
Panie QQ!
Mówię do Waściaka,jak nerwicowiec,więc uważaj Pan:Abra-kadabra!Alleluja!Danke!Mea Qulpa!Viva Polonia and USA!Viva o.Di Noia!Viva QQ!Hava nahilla!Make love,no war!Long live "Elukubracje" und United Jewropa!Free Israel!Na zdrowie wszystkim!Na pohybel zdrajcom!...
Nie wiem,czy Waść coś z tego zrozumiał,bo ja nic,ale jestem jeszcze na leczeniu tych NATRĘCTW i nie wszystko mi jesczcze dobrze wychodzi. Wybierz sobie gościu coś z tego,co Ci pasuje i odstosunkuj się ode mnie,dopóki nie przeczytasz elementarza i przynajmniej lokalnej książki telefonicznej!Pa słodziutki!
P.S.
Do Redakcji:
Przepraszam Pana za taki ton,ale nie mam już nerwów,by powtarzać w kółko tego,że słońce,to słońce.Może kiedyś znowu będę mógł się Panu czymś przysłużyć.Wie Pan,gdzie mnie znależć.Z Bogiem.
Marek 2003-12-24 01:46
Marek 2003-12-23 17:01 Naiwny i do tego dziecinny choć nie w sposób ewangeliczny lecz pospolity. Podobne przypadki leczone są jako NERWICA NATRĘCTW. (pan WO sobie ulży, ale ja nie zdzierżę)
Re QQ
Czy Pan jest aż tak naiwny,żeby nie widzieć prawdy i wmawiać sobię,że jest inaczej?Ja tych herezji nie wymyśliłem p.QQ,to są słowa o.Di Noia.Niestety w Watykanie mamy dużą grupę masonów,co potwierdziły również moje rozmowy z wieloma zakonnikam,księżmi z różnych krajów z całego świata,także z Watykanu.Ktoś sobie kiedyś dobrze wykombinował,że najlepiej będzie niszcyć przeciwnika "od góry",wchodząc w struktury najwyższych władz.I to jest konsekwentnie realizowane.Stąd mamy takie "dziwolągi",jak znoszenie obowiązkowości postów,świąt Maryjnych,Msze przy akompaniamencie rapowców i księdzem w roli "szamana".Religię chce się sprowadzić do roli "niegrożnych świąt" takich, jak Halloween albo Dzień Kobiet.Obudż się Pan!To już nie jest zabawa,to walka o przetrwanie dla Kościoła.Jeśli dalej tak pójdzie,to niedługo będzie miał Pan Mszę przez internet a spowiedż przez email,za zaliczeniem na kartę kredytową!Tyle z tego zostanie,jak będziemy "tak skrajnie naiwni",jak Pan.
Marek 2003-12-23 17:01
Swoją drogą - czy omawiany wywiad jest gdzieś dostępny w wersji oryginalnej w internecie?
ciekawy 2003-12-23 10:45
Robert 2003-12-23 09:50 - Bardzo pana proszę o nie stosowanie chwytów niegodnych chrześcijanina - nigdzie nie nazwałem osoby panów Roberta i Marka obrzydliwymi. Czynię to jedynie/aż wobec waszych tutejszych elukubracji.
S.Mutny 2003-12-23 10:29
re Smutny
Nie do mnie powinien Pan skierować ten cytat, tylko do różnych przedstawicieli Kościoła, którzy sieją zgorszenie i zabijają wiarę w ludziach. To nie ja jestem odpowiedzialny za te wszystkie nadużycia, herezje, profanacje Najświętszego Sakramentu i fałszywy ekumenizm. Ja wiem,że nie jest łatwo spojrzeć prawdzie w oczy i wygodniej jest się okłamywać, ale na dłuższą metę nie wyjdzie to Panu na zdrowie. Obraźliwego epitetu (,,obrzydliwy`` wobec Pana Marka) to Pan pierwszy użył. Więc ja - jako podzielający opinie tłumacza tego wywiadu, również poczułem się urażony i z nawiązką odreagowałem. A w pamięci mam jeszcze Pański ,,Manifest ...pażdziernikowy``. Życzę Panu olśnienia w te Święta.
Robert 2003-12-23 09:50
ad Marek - Czy pan, doprawdy, jest aż tak skrajnie naiwny, że uważa iż o. Di Noia, członek Kongregacji Nauki Wiary pozwoliłby sobie na publiczne głoszenie herezji w wywiadzie dla agencji ZENIT?
QQ 2003-12-23 09:11
Żyj pan sobie dalej w tym wyimaginowanym, odgrodzonym od innych epietami, obelgami, oskarżeniami o herezję świecie. Tylko pamiętaj pan że: Mt 18:6 BT "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza." Życzę opamiętania w te Święta.
S.Mutny 2003-12-23 08:52
re Marek S. Mariusz Zbanyszek,
Za życzenia dziękuję i również życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkich łask potrzebnych do wytrwania w tym otaczającym nas cyrku. Wszystkim którzy mnie nie lubią i za którymi ja nie przepadam (nie tylko Polakom), również życzę wszystkiego co dla Nich najlepsze...
Robert 2003-12-23 07:59
Re mariusz zbanaszek
Pokój nam wszystkim i pozdrowienia dla Redakcji i ludzi dobrej woli!Nie po łacinie,ale od serca i Panu,i wszystkim Polakom (i Panu Smutny,i Panu Wielbład również,naprawdę) składam zza Wielkiej Wody życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!Obyśmy w następnym roku mieli więcej okazji do radości i z chrześcijańską godnością potrafili stawić czoło w tych ponurych czasach.
Marek S. 2003-12-23 01:40
Miły p.Wielbłądzie.
Cieszę się,że moim tłumaczeniem,choć "mamy jakie takie",sprawiłem Panu radość!Na piękności w Pana oczach mi nie zależy bo i Pan nie zdaje się dla mnie odpowiednią partią ani duchową,ani zmysłową (wie Pan,żona byłaby zadrosna!).I jeszcze "to przyznaję",że Misterem Pana też nie nazwałem,i jeszcze to,że do szkoły,na szczęście,z Panem nie chodziłem.Ach i jeszcze zapomniałem,że i nie mieszkamy w tym samym miejscu.Mój Boże,ile ja się od Pana dowiedziałem!
I jeszcze jedno na koniec,oprócz złości,myślenie też może człowiekowi zaszkodzić jeśli tej czynności się nie praktykuje.Może nie na urodę,ale na opinię.Życzę Panu Wesołych Świąt i czekając na Pana wersję tłumaczenia,dołączę Pana razem p.Smutnym do swoich świątecznych modlitw, (a niech będzie!) Mister Camel!
Marek 2003-12-23 00:41
Miły Panie Marku. Po co ta złość? Złość piękności szkodzi. Chodzi oczywiście o piękność duszy, bo ciała i tak przemija. A przecież Pan przyznał, że nie ma w tekście "Mister", i jeszcze opowiedział, gdzie mieszka, ile lat się uczył angielskiego, i jak to się zabrał za tłumaczenie i w końcu mamy jakie takie. Tyle powodów do radości!
wielbłąd 2003-12-22 23:40
+Pax, Pax między chrześcijany! za chwilę mówić będziemy: "Et Verbvm caro factvm est, et habitavit in nobis".
Dlatego przepraszam, jeślim kogo obraził w ferworze dyskusji - proszę o wybaczenie.
(...et dimitte nobis debita nostra, sicvt et nos dimittimvs debitoribvs nostris...)
Juz teraz składam dyskutantom życzenia życia ze świadomością Obecności Bożej w każdej chwili przez komunię z Bożą Rodzicielką. Pozdrawiam
Re mariusz zbanyszek
No i widzi Pan skąd czasami,niestety,bierze się ton "knajckich" uwag.Jak można inaczej reagować na tak "fenomenalne zjawiska",jak Obywatel Smutny?
Pozdrawiam.
Marek 2003-12-22 16:48
Panie S.Mutny
Cytaty:"Kto jest winny?",odpowiedż:"Wszyscy są".Więc "być może" nie dotyczy słowa "jedynie". Chyba,że ma Pan,oczywiście,na myśli gdzieś krzyczącego,pijanego kolesia, obserwującego całą tę tragedię,no ale on nie należy do "postaci tej historii". Jako "fenomenalny obrzydliwca" pouczam Pana,że jest również coś takiego:"Krew jego na nas i na nasze dzieci"-jako MODLITWA-co dla mnie jest już wyjątkową OBŻYDLIWOŚCIĄ.I to mówi TEN SAM człowiek "fenomenalnie" blużniąc.Jaki komentarz był dla Pana tak "obrzydliwy?"Nowy Talmud"? Jeszcze jedna sprzeczność-jeśli nie ma Pan "pewności co do rzetelności mojego tłumaczenia",to jak Pan może "w sposób oczywisty" czuć się "obrzydzony", cytując i interpretując jego fragment?Panie Pokrętny,Pan Bóg jak chcę pokarać,to odbiera rozum.Będę się za Pana modlił,żeby On go Panu zwrócił "fenomenalnie".
Marek 2003-12-22 16:35
Sam żeś Pan tandetny - tak prosto Panu powiem. Jak by Pan zobaczył plującego na Krzyż, to by Pan pewnie wywnioskował, iż ten chce go wyczyścić, nie zbeszcześcić, a pluje dlatego bo oszczędza ciepłą wodę, a po ślinie brud też zejdzie...
Robert 2003-12-22 15:04
Robert 2003-12-22 14:46 Doprawdy, szkoda słów - obrzydliwie pokrętny jest właśnie pański i p. Marka sposób zarówno rozumienia cudzej wypowiedzi jak i jej interpretowania. Prostota to w dalszym ciągu za drogie dobro by było powszechne na rynku intelektualnej tandety.
S.Mutny 2003-12-22 14:56
Niestety w dzisiejszych czasach mało poważnie traktuje się dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryji. A włądze kościelne degradując Święto Niepokalanego Poczęcia Maryji (jest ono teraz tak samo ,,obowiązkowe`` jak Dzień Judaizmu) nie pomogły raczej w umocnieniu świadomości wiernych o tym dogmacie.
Robert 2003-12-22 14:55
re SMutny
Nawet jak przyjmiemy Pańską pokrętną i naciąganą interpretację, to i tak stawianie KOGOKOLWIEK z ludzi na równi z Maryją jest herezją ! Każdy Święty i Męczennik skarcił by Pana (i bohatera powyższego wywiadu) z całą surowością, za zrównianie Go z Niepokalanie Poczętą Maryją. Dopóki Pan tego nie zrozumie, to nie zasłuży Pan sobie na lepsze epitety.
Robert 2003-12-22 14:46
Robert 2003-12-22 08:17
Z panem nie będę dyskutował - przypomnę TYLKO rzeczywiste brzmienie tłumaczenia - co do którego rzetelności nie mam pewności: "Ze wszystkich postaci w tej historii być może jedynie Maria jest naprawdę bez winy". Wyrażenie "być może" dotyczy w sposób oczywisty słowa "jedynie", a nie wyrażenia "bez winy". Obrzydliwa manipulacja cudzym słowem. Na pańskie obrzydliwe epitety nie będę odpowiadał.
S.Mutny 2003-12-22 13:35
holmes 2003-12-20 17:16
Panie detektywie owa niezrozumiała agresja może mieć tylko jedno źródło - PYCHĘ. Czytając poniższe komentarze na czele z fenomenalnie obrzydliwym p. Marka miałem tylko jedno skojarzenie: Mk 3,24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim.
S.Mutny 2003-12-22 01:13
+Panie Marku, proszę ochłonąć, doprawdy niepotrzebne są aż takie emocje... Wszyscy podziwiają i dziękują tu Panu za to cenne tłumaczenie, nie rozumiem Pańskiej irytacji, która coraz bardziej zmierza ku knajackiej wzajemnej połajance.
PS. Co do pytania o zgodę:fidelitas.pl opublikowało informację o stronie www.passio.republika.pl (ukłony dla P.Operacza),my-pro publico bono-korzystamy z doniesień i textów fidelitas.pl. na podobnej zasadzie co innych serwisów,zawsze zaznaczjąc źródło (przy Pana tłumaczeniu jest również Pańskie imię i inicjał,tyle,ile Pan zechciał ujawnić).Nie rozumiem Pana obiekcyj odnośnie do wtórnego wykorzystania materiałów z fidelitas.pl. Czy chce nas Pan skłócić z P.Operaczem?? Zapewniam-nasza strona nie ma aspiracji konkurowania z fidelitas.pl! Co najwyżej jest podstronką dot.jednego z wielu ważkich tematów podejmowanych przez fidelitas.pl.Co do poprawki "Pana" na "Ojca" - jest już odpowiednie wyjaśnienie, które tuszę, iż nieco złagodzi Pana oburzenie. Pozdrawiam
mariusz zbanyszek, Gr.Obyw.Pro-Passion in Poland 2003-12-20 23:34
Naprawdę dziwi mnie śmiałość, czy raczej tupet z jakim poddaje się krytyce eleganckie tłumaczenie Pana Marka, szczególnie,że podnoszone zarzuty nie mają najmniejszego znaczenia dla zrozumienia tekstu. Widzę tu brak mądrości, którą cechuje, na ile wiem, przyjazna wyrozumiałość. Takie drobiazgowe roztrząsanie, czepianie się, dzielenie włosa na czworo świadczą raczej o nieuświadomionej tęsknocie za rozumem.
Zresztą niezrozumiała agresja, do której nie mogę przywyknąć, gości na na forum od dawna. Jest to jedna z przyczyn, dla której niechętnie i rzadko coś napiszę.
Tym razem zostałem sprowokowany.
Pozdrawiam Pana Marka
holmes 2003-12-20 17:16
Re Mariusz Zbanyszek
Pomyłka zaimka dzierżawczego wynika z tego,że uwaga ta dotyczyła pisowni związanej z OSOBAMI Boga i Jezusa.Nie sądzę,żeby wpłynęło to na zrozumienie sensu mojego komentarza.Cieszę się,że zaznajomił Pan czytelników swojej strony www.pasio.republika.pl z moim tłumaczeniem,ale nie spytał się Pan mnie o zgodę,a myślę,że na lekcjach Pana tego uczyli.Zrobiłem to na prośbę p.Operacza ze strony "Fidelitas" a NIE dla Pana.Dokonał Pan również poprawek typu:"Jakie jest WASZEJ OJCA ogólne wrażenie.."-co,tak nawiasem mówiąc,brzmi bardzo dziwacznie-przypisując im moje autorstwo.Jeśli Pan uważał,że taka forma mojego tłumaczenia Panu nie odpowiada,to mógł to Pan zrobić sam,a nie korzystać z mojej pracy bez mojej zgody, wprowadzając poprawki niezgodne z moją interpretacją,nie informując o tym ani czytelników,ani mnie.
Marek 2003-12-20 04:02
Re x
Słuchaj no,człowieku!Jeśli "jakoś tak potrafisz myśleć"(zjadliwe?),to "nie powinieneś się zabierać" do komentarza,zanim nie masz czegoś do powiedzenia.Zrobiłem przysługę,tłumacząc to dla nie znających angielskiego,[CENZURA],byś mógł się i TY zastanowić nad sensem tego wywiadu,jeśli to wogóle możliwe.Jak potrafisz to zrobić sam lepiej,to proszę bardzo,tylko nie"toćka w toćkę".W wywiadzie nie ma "Mister Di Noia",tak samo,jak nie ma "Father Di Noia",jak tego człowieku nie rozumiesz,to nie zabieraj głosu.Żeby rozumieć istotę języka obcego,trzeba żyć między ludzmi mówiącymi tym językiem,a nie uczyć się go z "Playboya".
P.S.
I jeszcze jedno-nie jestem dla Pana żaden M.,chyba że to dla Pana za duży wysiłek wystukanie 5 liter,Panie x (czy może Wielbłąd?).
Marek 2003-12-20 02:08
+Dziękując za tłumaczenie (tudzież b.strpol: "tłomaczenie", specjalnie dla oka Pana Crusadera :-) ośmielę się zwrócić uwagę, że "Jego/jego" oraz "His/his" to zaimki _dzierżawcze_ nie _osobowe_ jak raczył napisać Pan Marek Tłumacz ("Tłomacz" - ukłony dla Pana Crusadera).
Jeszcze jedno: te zjadliwe reakcje to za Hitlera czy za NKWD?
x. 2003-12-19 22:14
Panie M., nie obchodzi mnie gdzie Pan mieszka i ile lat się uczył angielskiego. Proste pytanie: jeśli ktoś powie po angielsku "zwierzę", to czy poprawnym tłumaczeniem na polski będzie "żaba" (zamiast "wielbłąd")? Jeszcze jaśniej: czy w wywiadzie jest powiedziane "Mister Di Noia"?
x. 2003-12-19 22:13
Panie Marku - proszę się przejmować wypowiedziami różnych "x"-ów itp!
Dziękuję za tłumaczenie!
Karl 2003-12-19 07:15
Sprawa ma się jeszcze dobitniej w przypadku zaimków ososbowych,dotyczących Boga,Jezusa,które w j.polskim piszemy z dużej litery np.Jego Krew, Jego Syn.W angielskiej wersji Nowego Testamentu i modlitewnikach stosuje się również pisownię z dużej litery np."His Son",ale w wywiadzie jest z małej-"his Son".Myślę,że to też o czymś świadczy, Panie x.Nie chcąc dalej zanudzać czytelników,zastanawiam się,skąd u Pana taka "gorliwość lingwinistyczna"?Tym bardziej,że nie ma żadnego merytorycznie uzasadnionego zarzutu dotyczącego wywiadu.Być może coś innego jest powodem Pana zjadliwej uwagi,"absurdem jest" jednak dochodzenie przyczyn takiego zachowania."Don`t you think,Mister x?"
Marek cz.2 2003-12-19 02:51
Panie x.Nie wiem,gdzie Pan się uczył angielskiego,ale albo ta klasa była za ciemna, albo lekcje za krótkie.J.angielski jest inny niż polski i forma zwracnia się w j.polskim do osoby tej rangi powinna być np. "Proszę Księdza" lub "Proszę Ojca Duchownego".Wyjaśniłem to po to,by nie wzięto tego za brak szacunku z mojej strony.To,że takiej formy w angielskim się powszechnie nie stosuje,to ja Panie wiem. Angielskiego uczyłem się przez 5 lat w Polsce a od 15 lat mieszkam w Kanadzie.Nie wiem,czy Pan potrafi "jakoś tak myśleć",czy jest Pan "rysy aryjskiej", czy "pejsatej",ale proszę mnie nie porównywać do bezczelnego rabina.Forma grzecznościowa w angielskim jest jedna,lecz np.do sędziego mówi się "Your Honour", nie "you".Muszę też Pana poinformować,bo może tego Pana nie uczyli,że forma "Father Smith, would you tell us..",która podkreśla stosunek prowadzącego wywiad,jest stosowana i sam byłem wielokrotnie świadkiem jej stosowania w telewizji angielskiej,do której mam codziennie dostęp.
Marek cz.1 2003-12-19 02:12
Marek cz.4 ostatnia,jak na razie... 2003-12-18 19:32
znakomita analiza !
ale co do tłumaczenia: wedle reguł, powinno być przetłomaczone zgodnie z polskimi regułami. Nic nie poradzimy, że np. angielskie prymitywy mają wspolną formę na "ty" i "wy" zastępujące "Pan"
pzdr
Crusader; mbusz@wp.pl 2003-12-19 01:02
I jeszcze jedno. Zgadza się do co Hitlera. Dobrze zauważył już prof. F. Koneczny, że hitleryzm to przeniesienie mentalności żydowskiej na rysę aryjską. Właściwie toćka w toćkę. Także kacety to takie trochę porządniejsze łagry, a te ostatnie były tworzone przez NKWD, gdzie z 12 nacialnikow bylo 11 pejsiakow.
x 2003-12-18 23:04
Pan Marek pokazał swoim komentarzem, że jakoś tak potrafi myśleć. Ale co do tłumaczenia: Kto nie wie, że po angielsku nie ma zwrotu "Księże" w odróżnieniu od "Panie", ten raczej nie powinien brać się za tłumaczenie. W obydwu przypadkach używa się tej samej formy grzecznościowej, bo innej po prostu nie ma. Absurdem jest więc tłumaczenie w tym wypadku per "Pan". Ten styl przypomina "Panie Papież" wiadomego osobnika... Niby szczegół, ale znaczący...
x 2003-12-18 22:59
Komentarz (świetny) Pana Marka jest dla mnie ciekawszy, niż tłumaczony wywiad.
Od razu (jako pierwsze)zwróciłem uwagę na wrzucenie do jednego worka - aktywnych zabójców razem ze św. Piotrem i Apostołami - nieładnie.
A to, czy film jest antysemicki, o tym zadecyduje niestety już Michnik.
holmes 2003-12-18 20:14
Pytanie:dlaczego tak entuzjastyczna opinia o filmie?Powodów kilka.Jeden z nich(zakładając,że film jest rzeczywiście prawdziwy):jeśli nie można zarzucić Gibsonowi niezgodności z Pismem, to można to wykorzystać jako okazję do szerzenia takich herezji,pod płaszczykiem afirmacji.Nikt z tych ludzi nie jest takim idiotą,żeby kwestionować zgodności z oryginałem,bo każdy Chrześcijanin po oglądnięciu filmu może to stwierdzić sam.Judeizacja Kościoła-to brzmi bardzo niewinnie,ale faktycznie jest to tworzenie "nowego Talmudu dla potrzeb Chrześcijaństwa".Można być otwartym na czasy i realia,w których się żyje ,ale nie można zmieniać odwiecznych prawd z tego powodu,bo dojdziemy do takiego relatywizmu,że w końcu będzie:"jak Kali ukraść,to dobrze,ale jak Kalemu,to żle".Czy jest w takich wypowiedziach tylko słabość wobec "poszkodowanych Żydów",czy może coś więcej?Ja osobiście jestem skłonny, niestety,przyjąć to drugie.
Marek cz.4 ostatnia,jak na razie... 2003-12-18 19:32
Hitler nie urządził im holokaustu w zemście za śmierć Chrystusa.
Są dwie różnice-Żydzi krzycząc "Krew na nas" nie mieli na myśli modlitwy,lecz wzięli publicznie na siebie odpowiedzialność za śmierć po tym,jak Piłat nie "znalazł w Nim żadnej winy"(co nie wyklucza jego winy w skazaniu,bo jeśli tak uważał,to jak mógł skazać niewinnego?).Jest to dowód świadomego,podsyconego nienawiścią czynu i tylko tak to można odebrać,bo jest to opis wydarzeń,a nie wiersz metaforyczny.I drugi fakt:jeśli nawet ktoś chciałby to tak interpretować,to proszę nie zapominać tego,że Żydzi DO DZIŚ NIE UZNAJĄ CHRYSTUSA za MESJASZA, nazywając Go "bękartem"!Ich czyn nie był "przysługą" nam uczynioną,byśmy mogli "mieć udział w dobrodziejstwach Krzyża".I jesczcze pod koniec paskudna aluzja:"to,co Chrystus doświadczył...byłoby zupełnie niezrozumiałe w oderwaniu od Bożego przymierza z Izraelem".No tak,spisek Boga z Żydami,by Mu posłali na śmierć Syna,dla naszego zbawienia!Z miłości do nas,oczywiście!
Marek cz.3 2003-12-18 19:11
Dalej mamy kolejne herezje prowadzone tym tokiem.Skoro Jezus umarł za grzechy nas wszystkich,to nie możemy się wypierać swojego współudziału w Męce,bo nie będziemy mieli udziału "w jego dobrodziejstwach".Szantaż?Nie Żydzi są winni,bo wszyscy są- dogmat odkupienia powszechnego.Notabene-zmiana w liturgi z "Krew wylana za was i za wielu" na "za was i za wszystkich" jest dowodem na to,że nie jest to wypadek przy pracy.Od tego punktu z diabelską logiką dochodzi do porównania czytań wiernych z aklamacją "Ukrzyżuj Go" do faktów z Pisma,jako naszej publicznej spowiedzi,byśmy byli "zawarci w jego modlitwie:Ojcze odpuść im...Naturalnie my dosłownie nie chcemy śmierci Chrystusa,ale w perspektywie...okrzyk "Krew jego na nas i na nasze dzieci" MUSI być rozumiany,nie jako klątwa,lecz jako modlitwa"!!!Za takie słowa w średniowieczu spalono by go pewnie na stosie. Dalej jest o tym,jak to Żydzi doznali straszliwych krzywd z powodu opacznego rozumienia Męki Pańskiej od nieuświadomionych Chrześcijan.
Marek cz.2 2003-12-18 18:46
Chciałbym dodać tylko kilka uwag do tego wywiadu,który,choć pozytywnie ocenia film,to jednak w dalszej interpretacji wprowadza kilka niebezpiecznych i szokujących wniosków.Tłumacząc ten tekst przez pierwsze 4 strony byłem zadowolony,że tak dogłębnie zostało zanalizowane przesłanie filmu i symbolika środków użytych przez Gibsona.Lecz w pewnym punkcie,na który czekało większość czytelników,gdy pada pytanie o winę za śmierć Jezusa,wkrada się jad kłamstwa i faryzeuszowskiej pokrętności-trzeba przyznać,że na wysokim poziomie.Kto jest winny?Wszyscy,bo Judasz zdradził,Piłat potępił,żołnierze itd.-nie tylko Żydzi.Chrystus umarł za grzechy wszystkich.Ale następna uwaga:"Ze wszystkich postaci tej historii BYĆ MOŻE jedynie Maria jest naprawdę bez winy"!Coś strasznego!A niby dlaczego "BYĆ MOŻE"?A w czym ta rzekoma wina miałaby się ujawniać.Może w tym,że cierpiała,a jako Matka Boska nie powinna tego robić i wznieść się ponad swą ludzką naturę?!Coś,co NIE może pojawiać się w ustach Chrześcijanina.
Marek cz.1 2003-12-18 18:21
Przyłączam się do podziękowań! Bóg zapłać.
JWK 2003-12-18 14:19
Dobrze, że ze strony Watykanu nie będzie podgryzania Pasji, a wręcz głosy zachęty.
Dobrze, że ze strony Watykanu nie będzie podgryzania Pasji, a wręcz głosy zachęty.
No i podziękowania dla tłumacza!
A. 2003-12-18 13:42
Przyłączam się do podziękowań! Bóg zapłać.
JWK 2003-12-18 14:19
Chciałbym dodać tylko kilka uwag do tego wywiadu,który,choć pozytywnie ocenia film,to jednak w dalszej interpretacji wprowadza kilka niebezpiecznych i szokujących wniosków.Tłumacząc ten tekst przez pierwsze 4 strony byłem zadowolony,że tak dogłębnie zostało zanalizowane przesłanie filmu i symbolika środków użytych przez Gibsona.Lecz w pewnym punkcie,na który czekało większość czytelników,gdy pada pytanie o winę za śmierć Jezusa,wkrada się jad kłamstwa i faryzeuszowskiej pokrętności-trzeba przyznać,że na wysokim poziomie.Kto jest winny?Wszyscy,bo Judasz zdradził,Piłat potępił,żołnierze itd.-nie tylko Żydzi.Chrystus umarł za grzechy wszystkich.Ale następna uwaga:"Ze wszystkich postaci tej historii BYĆ MOŻE jedynie Maria jest naprawdę bez winy"!Coś strasznego!A niby dlaczego "BYĆ MOŻE"?A w czym ta rzekoma wina miałaby się ujawniać.Może w tym,że cierpiała,a jako Matka Boska nie powinna tego robić i wznieść się ponad swą ludzką naturę?!Coś,co NIE może pojawiać się w ustach Chrześcijanina.
Marek cz.1 2003-12-18 18:21
Dalej mamy kolejne herezje prowadzone tym tokiem.Skoro Jezus umarł za grzechy nas wszystkich,to nie możemy się wypierać swojego współudziału w Męce,bo nie będziemy mieli udziału "w jego dobrodziejstwach".Szantaż?Nie Żydzi są winni,bo wszyscy są- dogmat odkupienia powszechnego.Notabene-zmiana w liturgi z "Krew wylana za was i za wielu" na "za was i za wszystkich" jest dowodem na to,że nie jest to wypadek przy pracy.Od tego punktu z diabelską logiką dochodzi do porównania czytań wiernych z aklamacją "Ukrzyżuj Go" do faktów z Pisma,jako naszej publicznej spowiedzi,byśmy byli "zawarci w jego modlitwie:Ojcze odpuść im...Naturalnie my dosłownie nie chcemy śmierci Chrystusa,ale w perspektywie...okrzyk "Krew jego na nas i na nasze dzieci" MUSI być rozumiany,nie jako klątwa,lecz jako modlitwa"!!!Za takie słowa w średniowieczu spalono by go pewnie na stosie. Dalej jest o tym,jak to Żydzi doznali straszliwych krzywd z powodu opacznego rozumienia Męki Pańskiej od nieuświadomionych Chrześcijan.
Marek cz.2 2003-12-18 18:46
Hitler nie urządził im holokaustu w zemście za śmierć Chrystusa.
Są dwie różnice-Żydzi krzycząc "Krew na nas" nie mieli na myśli modlitwy,lecz wzięli publicznie na siebie odpowiedzialność za śmierć po tym,jak Piłat nie "znalazł w Nim żadnej winy"(co nie wyklucza jego winy w skazaniu,bo jeśli tak uważał,to jak mógł skazać niewinnego?).Jest to dowód świadomego,podsyconego nienawiścią czynu i tylko tak to można odebrać,bo jest to opis wydarzeń,a nie wiersz metaforyczny.I drugi fakt:jeśli nawet ktoś chciałby to tak interpretować,to proszę nie zapominać tego,że Żydzi DO DZIŚ NIE UZNAJĄ CHRYSTUSA za MESJASZA, nazywając Go "bękartem"!Ich czyn nie był "przysługą" nam uczynioną,byśmy mogli "mieć udział w dobrodziejstwach Krzyża".I jesczcze pod koniec paskudna aluzja:"to,co Chrystus doświadczył...byłoby zupełnie niezrozumiałe w oderwaniu od Bożego przymierza z Izraelem".No tak,spisek Boga z Żydami,by Mu posłali na śmierć Syna,dla naszego zbawienia!Z miłości do nas,oczywiście!
Marek cz.3 2003-12-18 19:11
Pytanie:dlaczego tak entuzjastyczna opinia o filmie?Powodów kilka.Jeden z nich(zakładając,że film jest rzeczywiście prawdziwy):jeśli nie można zarzucić Gibsonowi niezgodności z Pismem, to można to wykorzystać jako okazję do szerzenia takich herezji,pod płaszczykiem afirmacji.Nikt z tych ludzi nie jest takim idiotą,żeby kwestionować zgodności z oryginałem,bo każdy Chrześcijanin po oglądnięciu filmu może to stwierdzić sam.Judeizacja Kościoła-to brzmi bardzo niewinnie,ale faktycznie jest to tworzenie "nowego Talmudu dla potrzeb Chrześcijaństwa".Można być otwartym na czasy i realia,w których się żyje ,ale nie można zmieniać odwiecznych prawd z tego powodu,bo dojdziemy do takiego relatywizmu,że w końcu będzie:"jak Kali ukraść,to dobrze,ale jak Kalemu,to żle".Czy jest w takich wypowiedziach tylko słabość wobec "poszkodowanych Żydów",czy może coś więcej?Ja osobiście jestem skłonny, niestety,przyjąć to drugie.
Marek cz.4 ostatnia,jak na razie... 2003-12-18 19:32
Komentarz (świetny) Pana Marka jest dla mnie ciekawszy, niż tłumaczony wywiad.
Od razu (jako pierwsze)zwróciłem uwagę na wrzucenie do jednego worka - aktywnych zabójców razem ze św. Piotrem i Apostołami - nieładnie.
A to, czy film jest antysemicki, o tym zadecyduje niestety już Michnik.
holmes 2003-12-18 20:14
Pan Marek pokazał swoim komentarzem, że jakoś tak potrafi myśleć. Ale co do tłumaczenia: Kto nie wie, że po angielsku nie ma zwrotu "Księże" w odróżnieniu od "Panie", ten raczej nie powinien brać się za tłumaczenie. W obydwu przypadkach używa się tej samej formy grzecznościowej, bo innej po prostu nie ma. Absurdem jest więc tłumaczenie w tym wypadku per "Pan". Ten styl przypomina "Panie Papież" wiadomego osobnika... Niby szczegół, ale znaczący...
x 2003-12-18 22:59
I jeszcze jedno. Zgadza się do co Hitlera. Dobrze zauważył już prof. F. Koneczny, że hitleryzm to przeniesienie mentalności żydowskiej na rysę aryjską. Właściwie toćka w toćkę. Także kacety to takie trochę porządniejsze łagry, a te ostatnie były tworzone przez NKWD, gdzie z 12 nacialnikow bylo 11 pejsiakow.
x 2003-12-18 23:04
Marek cz.4 ostatnia,jak na razie... 2003-12-18 19:32
znakomita analiza !
ale co do tłumaczenia: wedle reguł, powinno być przetłomaczone zgodnie z polskimi regułami. Nic nie poradzimy, że np. angielskie prymitywy mają wspolną formę na "ty" i "wy" zastępujące "Pan"
pzdr
Crusader; mbusz@wp.pl 2003-12-19 01:02
Panie x.Nie wiem,gdzie Pan się uczył angielskiego,ale albo ta klasa była za ciemna, albo lekcje za krótkie.J.angielski jest inny niż polski i forma zwracnia się w j.polskim do osoby tej rangi powinna być np. "Proszę Księdza" lub "Proszę Ojca Duchownego".Wyjaśniłem to po to,by nie wzięto tego za brak szacunku z mojej strony.To,że takiej formy w angielskim się powszechnie nie stosuje,to ja Panie wiem. Angielskiego uczyłem się przez 5 lat w Polsce a od 15 lat mieszkam w Kanadzie.Nie wiem,czy Pan potrafi "jakoś tak myśleć",czy jest Pan "rysy aryjskiej", czy "pejsatej",ale proszę mnie nie porównywać do bezczelnego rabina.Forma grzecznościowa w angielskim jest jedna,lecz np.do sędziego mówi się "Your Honour", nie "you".Muszę też Pana poinformować,bo może tego Pana nie uczyli,że forma "Father Smith, would you tell us..",która podkreśla stosunek prowadzącego wywiad,jest stosowana i sam byłem wielokrotnie świadkiem jej stosowania w telewizji angielskiej,do której mam codziennie dostęp.
Marek cz.1 2003-12-19 02:12
Sprawa ma się jeszcze dobitniej w przypadku zaimków ososbowych,dotyczących Boga,Jezusa,które w j.polskim piszemy z dużej litery np.Jego Krew, Jego Syn.W angielskiej wersji Nowego Testamentu i modlitewnikach stosuje się również pisownię z dużej litery np."His Son",ale w wywiadzie jest z małej-"his Son".Myślę,że to też o czymś świadczy, Panie x.Nie chcąc dalej zanudzać czytelników,zastanawiam się,skąd u Pana taka "gorliwość lingwinistyczna"?Tym bardziej,że nie ma żadnego merytorycznie uzasadnionego zarzutu dotyczącego wywiadu.Być może coś innego jest powodem Pana zjadliwej uwagi,"absurdem jest" jednak dochodzenie przyczyn takiego zachowania."Don`t you think,Mister x?"
Marek cz.2 2003-12-19 02:51
Panie Marku - proszę się przejmować wypowiedziami różnych "x"-ów itp!
Dziękuję za tłumaczenie!
Karl 2003-12-19 07:15
Panie M., nie obchodzi mnie gdzie Pan mieszka i ile lat się uczył angielskiego. Proste pytanie: jeśli ktoś powie po angielsku "zwierzę", to czy poprawnym tłumaczeniem na polski będzie "żaba" (zamiast "wielbłąd")? Jeszcze jaśniej: czy w wywiadzie jest powiedziane "Mister Di Noia"?
x. 2003-12-19 22:13
Jeszcze jedno: te zjadliwe reakcje to za Hitlera czy za NKWD?
x. 2003-12-19 22:14
+Dziękując za tłumaczenie (tudzież b.strpol: "tłomaczenie", specjalnie dla oka Pana Crusadera :-) ośmielę się zwrócić uwagę, że "Jego/jego" oraz "His/his" to zaimki _dzierżawcze_ nie _osobowe_ jak raczył napisać Pan Marek Tłumacz ("Tłomacz" - ukłony dla Pana Crusadera).
Re x
Słuchaj no,człowieku!Jeśli "jakoś tak potrafisz myśleć"(zjadliwe?),to "nie powinieneś się zabierać" do komentarza,zanim nie masz czegoś do powiedzenia.Zrobiłem przysługę,tłumacząc to dla nie znających angielskiego,[CENZURA],byś mógł się i TY zastanowić nad sensem tego wywiadu,jeśli to wogóle możliwe.Jak potrafisz to zrobić sam lepiej,to proszę bardzo,tylko nie"toćka w toćkę".W wywiadzie nie ma "Mister Di Noia",tak samo,jak nie ma "Father Di Noia",jak tego człowieku nie rozumiesz,to nie zabieraj głosu.Żeby rozumieć istotę języka obcego,trzeba żyć między ludzmi mówiącymi tym językiem,a nie uczyć się go z "Playboya".
P.S.
I jeszcze jedno-nie jestem dla Pana żaden M.,chyba że to dla Pana za duży wysiłek wystukanie 5 liter,Panie x (czy może Wielbłąd?).
Marek 2003-12-20 02:08
Re Mariusz Zbanyszek
Pomyłka zaimka dzierżawczego wynika z tego,że uwaga ta dotyczyła pisowni związanej z OSOBAMI Boga i Jezusa.Nie sądzę,żeby wpłynęło to na zrozumienie sensu mojego komentarza.Cieszę się,że zaznajomił Pan czytelników swojej strony www.pasio.republika.pl z moim tłumaczeniem,ale nie spytał się Pan mnie o zgodę,a myślę,że na lekcjach Pana tego uczyli.Zrobiłem to na prośbę p.Operacza ze strony "Fidelitas" a NIE dla Pana.Dokonał Pan również poprawek typu:"Jakie jest WASZEJ OJCA ogólne wrażenie.."-co,tak nawiasem mówiąc,brzmi bardzo dziwacznie-przypisując im moje autorstwo.Jeśli Pan uważał,że taka forma mojego tłumaczenia Panu nie odpowiada,to mógł to Pan zrobić sam,a nie korzystać z mojej pracy bez mojej zgody, wprowadzając poprawki niezgodne z moją interpretacją,nie informując o tym ani czytelników,ani mnie.
Marek 2003-12-20 04:02
Naprawdę dziwi mnie śmiałość, czy raczej tupet z jakim poddaje się krytyce eleganckie tłumaczenie Pana Marka, szczególnie,że podnoszone zarzuty nie mają najmniejszego znaczenia dla zrozumienia tekstu. Widzę tu brak mądrości, którą cechuje, na ile wiem, przyjazna wyrozumiałość. Takie drobiazgowe roztrząsanie, czepianie się, dzielenie włosa na czworo świadczą raczej o nieuświadomionej tęsknocie za rozumem.
Zresztą niezrozumiała agresja, do której nie mogę przywyknąć, gości na na forum od dawna. Jest to jedna z przyczyn, dla której niechętnie i rzadko coś napiszę.
Tym razem zostałem sprowokowany.
Pozdrawiam Pana Marka
holmes 2003-12-20 17:16
+Panie Marku, proszę ochłonąć, doprawdy niepotrzebne są aż takie emocje... Wszyscy podziwiają i dziękują tu Panu za to cenne tłumaczenie, nie rozumiem Pańskiej irytacji, która coraz bardziej zmierza ku knajackiej wzajemnej połajance.
PS. Co do pytania o zgodę:fidelitas.pl opublikowało informację o stronie www.passio.republika.pl (ukłony dla P.Operacza),my-pro publico bono-korzystamy z doniesień i textów fidelitas.pl. na podobnej zasadzie co innych serwisów,zawsze zaznaczjąc źródło (przy Pana tłumaczeniu jest również Pańskie imię i inicjał,tyle,ile Pan zechciał ujawnić).Nie rozumiem Pana obiekcyj odnośnie do wtórnego wykorzystania materiałów z fidelitas.pl. Czy chce nas Pan skłócić z P.Operaczem?? Zapewniam-nasza strona nie ma aspiracji konkurowania z fidelitas.pl! Co najwyżej jest podstronką dot.jednego z wielu ważkich tematów podejmowanych przez fidelitas.pl.Co do poprawki "Pana" na "Ojca" - jest już odpowiednie wyjaśnienie, które tuszę, iż nieco złagodzi Pana oburzenie. Pozdrawiam
mariusz zbanyszek, Gr.Obyw.Pro-Passion in Poland 2003-12-20 23:34
holmes 2003-12-20 17:16
Panie detektywie owa niezrozumiała agresja może mieć tylko jedno źródło - PYCHĘ. Czytając poniższe komentarze na czele z fenomenalnie obrzydliwym p. Marka miałem tylko jedno skojarzenie: Mk 3,24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim.
S.Mutny 2003-12-22 01:13
Robert 2003-12-22 08:17
Z panem nie będę dyskutował - przypomnę TYLKO rzeczywiste brzmienie tłumaczenia - co do którego rzetelności nie mam pewności: "Ze wszystkich postaci w tej historii być może jedynie Maria jest naprawdę bez winy". Wyrażenie "być może" dotyczy w sposób oczywisty słowa "jedynie", a nie wyrażenia "bez winy". Obrzydliwa manipulacja cudzym słowem. Na pańskie obrzydliwe epitety nie będę odpowiadał.
S.Mutny 2003-12-22 13:35
re SMutny
Nawet jak przyjmiemy Pańską pokrętną i naciąganą interpretację, to i tak stawianie KOGOKOLWIEK z ludzi na równi z Maryją jest herezją ! Każdy Święty i Męczennik skarcił by Pana (i bohatera powyższego wywiadu) z całą surowością, za zrównianie Go z Niepokalanie Poczętą Maryją. Dopóki Pan tego nie zrozumie, to nie zasłuży Pan sobie na lepsze epitety.
Robert 2003-12-22 14:46
Niestety w dzisiejszych czasach mało poważnie traktuje się dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryji. A włądze kościelne degradując Święto Niepokalanego Poczęcia Maryji (jest ono teraz tak samo ,,obowiązkowe`` jak Dzień Judaizmu) nie pomogły raczej w umocnieniu świadomości wiernych o tym dogmacie.
Robert 2003-12-22 14:55
Robert 2003-12-22 14:46 Doprawdy, szkoda słów - obrzydliwie pokrętny jest właśnie pański i p. Marka sposób zarówno rozumienia cudzej wypowiedzi jak i jej interpretowania. Prostota to w dalszym ciągu za drogie dobro by było powszechne na rynku intelektualnej tandety.
S.Mutny 2003-12-22 14:56
Sam żeś Pan tandetny - tak prosto Panu powiem. Jak by Pan zobaczył plującego na Krzyż, to by Pan pewnie wywnioskował, iż ten chce go wyczyścić, nie zbeszcześcić, a pluje dlatego bo oszczędza ciepłą wodę, a po ślinie brud też zejdzie...
Robert 2003-12-22 15:04
Panie S.Mutny
Cytaty:"Kto jest winny?",odpowiedż:"Wszyscy są".Więc "być może" nie dotyczy słowa "jedynie". Chyba,że ma Pan,oczywiście,na myśli gdzieś krzyczącego,pijanego kolesia, obserwującego całą tę tragedię,no ale on nie należy do "postaci tej historii". Jako "fenomenalny obrzydliwca" pouczam Pana,że jest również coś takiego:"Krew jego na nas i na nasze dzieci"-jako MODLITWA-co dla mnie jest już wyjątkową OBŻYDLIWOŚCIĄ.I to mówi TEN SAM człowiek "fenomenalnie" blużniąc.Jaki komentarz był dla Pana tak "obrzydliwy?"Nowy Talmud"? Jeszcze jedna sprzeczność-jeśli nie ma Pan "pewności co do rzetelności mojego tłumaczenia",to jak Pan może "w sposób oczywisty" czuć się "obrzydzony", cytując i interpretując jego fragment?Panie Pokrętny,Pan Bóg jak chcę pokarać,to odbiera rozum.Będę się za Pana modlił,żeby On go Panu zwrócił "fenomenalnie".
Marek 2003-12-22 16:35
Re mariusz zbanyszek
No i widzi Pan skąd czasami,niestety,bierze się ton "knajckich" uwag.Jak można inaczej reagować na tak "fenomenalne zjawiska",jak Obywatel Smutny?
Pozdrawiam.
Marek 2003-12-22 16:48
+Pax, Pax między chrześcijany! za chwilę mówić będziemy: "Et Verbvm caro factvm est, et habitavit in nobis".
Dlatego przepraszam, jeślim kogo obraził w ferworze dyskusji - proszę o wybaczenie.
(...et dimitte nobis debita nostra, sicvt et nos dimittimvs debitoribvs nostris...)
Juz teraz składam dyskutantom życzenia życia ze świadomością Obecności Bożej w każdej chwili przez komunię z Bożą Rodzicielką. Pozdrawiam
Miły Panie Marku. Po co ta złość? Złość piękności szkodzi. Chodzi oczywiście o piękność duszy, bo ciała i tak przemija. A przecież Pan przyznał, że nie ma w tekście "Mister", i jeszcze opowiedział, gdzie mieszka, ile lat się uczył angielskiego, i jak to się zabrał za tłumaczenie i w końcu mamy jakie takie. Tyle powodów do radości!
wielbłąd 2003-12-22 23:40
Miły p.Wielbłądzie.
Cieszę się,że moim tłumaczeniem,choć "mamy jakie takie",sprawiłem Panu radość!Na piękności w Pana oczach mi nie zależy bo i Pan nie zdaje się dla mnie odpowiednią partią ani duchową,ani zmysłową (wie Pan,żona byłaby zadrosna!).I jeszcze "to przyznaję",że Misterem Pana też nie nazwałem,i jeszcze to,że do szkoły,na szczęście,z Panem nie chodziłem.Ach i jeszcze zapomniałem,że i nie mieszkamy w tym samym miejscu.Mój Boże,ile ja się od Pana dowiedziałem!
I jeszcze jedno na koniec,oprócz złości,myślenie też może człowiekowi zaszkodzić jeśli tej czynności się nie praktykuje.Może nie na urodę,ale na opinię.Życzę Panu Wesołych Świąt i czekając na Pana wersję tłumaczenia,dołączę Pana razem p.Smutnym do swoich świątecznych modlitw, (a niech będzie!) Mister Camel!
Marek 2003-12-23 00:41
Re mariusz zbanaszek
Pokój nam wszystkim i pozdrowienia dla Redakcji i ludzi dobrej woli!Nie po łacinie,ale od serca i Panu,i wszystkim Polakom (i Panu Smutny,i Panu Wielbład również,naprawdę) składam zza Wielkiej Wody życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!Obyśmy w następnym roku mieli więcej okazji do radości i z chrześcijańską godnością potrafili stawić czoło w tych ponurych czasach.
Marek S. 2003-12-23 01:40
re Marek S. Mariusz Zbanyszek,
Za życzenia dziękuję i również życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkich łask potrzebnych do wytrwania w tym otaczającym nas cyrku. Wszystkim którzy mnie nie lubią i za którymi ja nie przepadam (nie tylko Polakom), również życzę wszystkiego co dla Nich najlepsze...
Robert 2003-12-23 07:59
Żyj pan sobie dalej w tym wyimaginowanym, odgrodzonym od innych epietami, obelgami, oskarżeniami o herezję świecie. Tylko pamiętaj pan że: Mt 18:6 BT "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza." Życzę opamiętania w te Święta.
S.Mutny 2003-12-23 08:52
ad Marek - Czy pan, doprawdy, jest aż tak skrajnie naiwny, że uważa iż o. Di Noia, członek Kongregacji Nauki Wiary pozwoliłby sobie na publiczne głoszenie herezji w wywiadzie dla agencji ZENIT?
QQ 2003-12-23 09:11
re Smutny
Nie do mnie powinien Pan skierować ten cytat, tylko do różnych przedstawicieli Kościoła, którzy sieją zgorszenie i zabijają wiarę w ludziach. To nie ja jestem odpowiedzialny za te wszystkie nadużycia, herezje, profanacje Najświętszego Sakramentu i fałszywy ekumenizm. Ja wiem,że nie jest łatwo spojrzeć prawdzie w oczy i wygodniej jest się okłamywać, ale na dłuższą metę nie wyjdzie to Panu na zdrowie. Obraźliwego epitetu (,,obrzydliwy`` wobec Pana Marka) to Pan pierwszy użył. Więc ja - jako podzielający opinie tłumacza tego wywiadu, również poczułem się urażony i z nawiązką odreagowałem. A w pamięci mam jeszcze Pański ,,Manifest ...pażdziernikowy``. Życzę Panu olśnienia w te Święta.
Robert 2003-12-23 09:50
Robert 2003-12-23 09:50 - Bardzo pana proszę o nie stosowanie chwytów niegodnych chrześcijanina - nigdzie nie nazwałem osoby panów Roberta i Marka obrzydliwymi. Czynię to jedynie/aż wobec waszych tutejszych elukubracji.
S.Mutny 2003-12-23 10:29
Swoją drogą - czy omawiany wywiad jest gdzieś dostępny w wersji oryginalnej w internecie?
ciekawy 2003-12-23 10:45
Re QQ
Czy Pan jest aż tak naiwny,żeby nie widzieć prawdy i wmawiać sobię,że jest inaczej?Ja tych herezji nie wymyśliłem p.QQ,to są słowa o.Di Noia.Niestety w Watykanie mamy dużą grupę masonów,co potwierdziły również moje rozmowy z wieloma zakonnikam,księżmi z różnych krajów z całego świata,także z Watykanu.Ktoś sobie kiedyś dobrze wykombinował,że najlepiej będzie niszcyć przeciwnika "od góry",wchodząc w struktury najwyższych władz.I to jest konsekwentnie realizowane.Stąd mamy takie "dziwolągi",jak znoszenie obowiązkowości postów,świąt Maryjnych,Msze przy akompaniamencie rapowców i księdzem w roli "szamana".Religię chce się sprowadzić do roli "niegrożnych świąt" takich, jak Halloween albo Dzień Kobiet.Obudż się Pan!To już nie jest zabawa,to walka o przetrwanie dla Kościoła.Jeśli dalej tak pójdzie,to niedługo będzie miał Pan Mszę przez internet a spowiedż przez email,za zaliczeniem na kartę kredytową!Tyle z tego zostanie,jak będziemy "tak skrajnie naiwni",jak Pan.
Marek 2003-12-23 17:01 Naiwny i do tego dziecinny choć nie w sposób ewangeliczny lecz pospolity. Podobne przypadki leczone są jako NERWICA NATRĘCTW. (pan WO sobie ulży, ale ja nie zdzierżę)
QQ 2003-12-23 21:55
Panie QQ!
Mówię do Waściaka,jak nerwicowiec,więc uważaj Pan:Abra-kadabra!Alleluja!Danke!Mea Qulpa!Viva Polonia and USA!Viva o.Di Noia!Viva QQ!Hava nahilla!Make love,no war!Long live "Elukubracje" und United Jewropa!Free Israel!Na zdrowie wszystkim!Na pohybel zdrajcom!...
Nie wiem,czy Waść coś z tego zrozumiał,bo ja nic,ale jestem jeszcze na leczeniu tych NATRĘCTW i nie wszystko mi jesczcze dobrze wychodzi. Wybierz sobie gościu coś z tego,co Ci pasuje i odstosunkuj się ode mnie,dopóki nie przeczytasz elementarza i przynajmniej lokalnej książki telefonicznej!Pa słodziutki!
P.S.
Do Redakcji:
Przepraszam Pana za taki ton,ale nie mam już nerwów,by powtarzać w kółko tego,że słońce,to słońce.Może kiedyś znowu będę mógł się Panu czymś przysłużyć.Wie Pan,gdzie mnie znależć.Z Bogiem.
Marek 2003-12-24 01:46
Miły p. Marku od tłumaczenia! Przede wszystkim pozdrowienia dla miłej Małżonki. Która chyba nie lekko ma z takim małżonkiem. No bo zastrzegłem z góry, że chodzi mi o piękno duszy, a Pan na to o jakiejś partii. Wie Pan, na "partia" reaguję alergicznie, bo dzieciństwo miałem takie, że to słowo oznaczało "pzpr".
wielbłąd 2003-12-30 00:06
Panie Wielbłąd!
Wyrazy szacunku do Małżonki!Wiglia już jest za nami i zwierzęta przestały juz mówić ludzkim głosem.
Marek 2004-01-01 06:50
Jeśli miał Pan na myśli wyrazy szanownej Małżonki dla mnie, to odwzajemniam ukłonami. Ale nie wiem, co z tymi zwierzętami i ludzkim głosem. Może dlatego, że nie chodziłem z Panme do szkoły. Chyba nie chodzi o wyrazy szacunku od szanownej Małżonki? W każdym razie widać, że niektórzy ludzie niezależnie od Wigilii potrafią tylko szczekać i warczeć.
wielbłąd 2004-01-03 22:22
Słuchaj no Obywatelu Wielbłąd!Kolega wypomniał mi,bym nie zniżał się do poziomu "garbowatych konwersacji"(nie tak dosłownie to ujął).Ale już tak na koniec dodaję Waćpanu,że warczenie jest objawem niezadowolenia zwierzęcia z sytuacji,w której się znalazł.Ja też już mam dość Pańskiej(przepraszam)dylatacji w sprawach nie związanych z temamtem tego forum.Przypominam Panu o tym,że jego tematem jest reakcja O.Di Noia na film Gibsona "Pasja" i tego się trzymajmy.Jeśli Obywatel ma coś do powiedzenia na ten temat,to dobrze,a jeśli nie uważa za stosowne prowadzenie dysputy ze "szczekającym i warczącym" osobnikiem,to niech poczeka na odpowiednią okazję do polemiki na poziomie jemu odpowiadającym.Mój tata powiada:"Nie próbuj prostować garbatego!"(i juz proszę nie pozdrawiać mojego Taty,bo i tak Jego zdrowie nie najlepsze).Pamiętaj gościu o tym i czekaj na okazję,byś mógł sobie wymienić zdanie z podobnym sobie.Dziękuję Panu za uwagę "and peace be with you, Mr. Humpback.And God bless you!Amen!"
M... 2004-01-07 06:39
+ Z radością informuję, iż 5. marca A.D. 2004 nastąpi premiera "Pasji" w Polsce!
Szczegóły: www.passio.republika.pl
mariusz zbanyszek,Grupa Obyw.Pro-Passion in Poland 2004-01-08 02:33
Panie M... "obywatelu" to zwracała się władza "ludowa" inaczej. A do poziomu garbowatych to żaba musiałaby się podnieść i to wysoko. Poza tym chętnie bym porozmawiał z o. Di Noia (czyli z włoska "od nudy"), ale tymczasem nie mam sposobności i póki co rozmawiam z tym, komu mam też coś do powiedzenia. Nie tracąc nadziei, że też coś pomoże.
jegomość wielbłąd 2004-01-09 22:18
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo