Na ekrany prawie 3 tys. kin w USA weszła w środę popielcową "Pasja" (Passion of The Christ), głośny i kontrowersyjny film w reżyserii Mela Gibsona, opowiadający o ostatnich 18 godzinach życia Jezusa Chrystusa.
Film, oparty - jak podkreśla reżyser - na tekstach Ewangelii, na długo przed premierą spotkał się z zarzutami, że może rozbudzić nastroje antysemickie, gdyż powiela taką interpretację Pisma Świętego, która stała się podstawą do oskarżenia Żydów o zbiorową odpowiedzialność za śmierć Chrystusa.
W Nowym Jorku pod kinami, w których wyświetla się "Pasję", odbywają się od wtorku demonstracje przeciw filmowi, zorganizowane przez działaczy miejscowej społeczności żydowskiej. W Waszyngtonie kinom pokazującym film Gibsona zapewniono specjalną ochronę.
Przedstawiciele Kościoła katolickiego na ogół odrzucają te oskarżenia utworu Gibsona.
Do zarzutów antysemityzmu przyczyniło się to, że Gibson należy do tzw. tradycjonalistów, czyli konserwatywnego odłamu Kościoła katolickiego, który nie uznaje reform wprowadzonych w wyniku Soboru Watykańskiego II.
"Pasja", wyświetlana przed premierą na licznych pokazach prywatnych, została entuzjastycznie przyjęta przez konserwatywnych chrześcijan, głównie fundamentalistów protestanckich. Konserwatywni katolicy twierdzą, że film jest wierny literze i duchowi Ewangelii.
(gazeta.pl/PAP)
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Pan nasz powiedział- Mówcie prosto TAK albo NIE, po co ta dyskusja. Czytajcie Ewangelię i słuchajcie Ojca Swiętego to wystarczy aby widzieć ten film sercem a nie oczami.
Marek 2004-03-07 01:51
Panowie!
"obserwator(2)" uprawiając internetowy trollizm pisze jedynie, żeby zaistnieć medialnie, nie zaś o czymkolwiek poinformować. Tak że dopatrywanie się sensu w jego tekstach nie ma sensu.
JWK 2004-03-02 13:45
Przepraszam bardzo Pana SL, moja wypowiedź tyczy się: obserwator(2)2004-02-27 14:41
Kazik 2004-03-02 13:02
Panie SL,
Niech Pan raczy rozważyć subtelną różnicę pomiędzy naturalnym , ustawicznym rozwojem, który powoduje koniecznośc wprowadzania reform (np. Sobór Trydencki) a przewrotem (rewolucją - kiedy kąt "obrotu" sięga 180 stopni...)jakim jest to co stało się po SVII.
Przecież prawie wszyscy zgadzają się, że dokumenty tegoż Soboru w interpretowane świetle Tradycji są prawomyślne, więc dlaczego jest tak jak jest?
Nie jest słuszne inputowanie SVII winz za wszystko, co się teraz dzieje. Przecież Msza Św. wg reform soborowych prawie niczym nie różni się od Trydenckiej !!!!!
Sobór reformując nie pomyślał nawet o większości obecnych nowinek i rewolucji w kościele, co nie oznacza że nie takie miały plany pewne jednostki ...
Sobór w ostatecznym rozrachunku ... przyczynił grunt.
Kazik 2004-03-02 12:48
SL 2004-03-01 15:32 No widzi pan! Gdyby pan tak nie odseparowywał "myślenia historycznego" od "myślenia literackiego" (ale stosowanego również w mowie potocznej) - nie byłoby problemu ze zrozumieniem mojej wypowiedzi (2004-02-27 14:41), w której chodziło o dużo więcej niż tylko "miejsce sprawowania Mszy św." (tego też nie wyłączając). Nie, jeszcze raz nie musi pan pisać.
obserwator(2) 2004-03-01 19:57
Re: obserwator(2)
Dziekuję za gratulacje z Pańskiej strony, ale ocena na dyplomie w zupełności mi wystarcza.
Słowa istnieją w języku, ale musza być tez ADEKWATNE do sytuacji. Nie używa się słowa "porzenosnia" w historiografii, gdyż nie słuzy ona (przenosnia) pozaniu prawdy, a jest li tylko zabiegiem literackim.
Nie mówiłem, ze w Kosciele NIGDY nie było ŻADNYCH reform, ale mówiłem, iż miejsce sprawowania Mszy św. NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z REFORMĄ. Jasne czy jeszcze raz będę to musiał napisać?
SL 2004-03-01 15:32
SL 2004-02-28 21:25
Słowa istnieją w JĘZYKU, tylko i wyłącznie. Wg Słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego: REFORMA to zmiana, przekształcenie, ulepszenie, przebudowa. Jeśli wg pana w Kościele nie odbywały się ŻADNE ZMIANY, PRZEBUDOWY, ULEPSZENIA to gratuluję znajomości historii.
obserwator(2) 2004-03-01 07:20
Re: obserwator (2)
W historii nie istnieje coś takiego jak "przenośnia", to po pierwsze. Po drugie miejsce sprawowania liturgii nie jest związane z jakąkolwiek "reformą" ale z rozszerzaniem się chrześcijaństwa na kraje pogańskie. Bowiem wraz z przyjmowaniem chrześciajństwa adaptowano dawne światynia na miejsce sprawowania liturgii, lub budowano nowe na wzór rzymskich bazylik, czyli miejsca handlu. Ponownie apeluję do Pana o douczeni sie, zanim zaczne Pan stosowac swoje "przenośnie".
SL 2004-02-28 21:25
SL 2004-02-27 17:27 Czy nie słyszał pan nigdy o wyrażeniu "przenośnia"? A mówiąc pana językiem powtórzę: Gdyby w Kościele nie było nieustannych reform - do dzisiaj sprawowalibyśmy liturgie w prywatnych domach, albo poza miastami... Teraz lepiej?
obserwator(2) 2004-02-28 12:46
Stwierdził kategorycznie, że nie pozwoli wbijać klina między siebie a swego ojca
Dla porządku: to jest po prostu stwierdzenie dobrego syna, któremu oczerniają sędziwego ojca, a nie opcja teologiczna.
Z dotychczasowych wiadomości wynika, że na planie "Pasji" nie było żadnego księdza ze wspólnot sedewakantystycznych. Jeden z diecezji Toronto i dwóch ze zgromadzeń podległych Stolicy Apostolskiej (jedno to instytut zatwierdzony przez Ecclesia Dei).
Mel Gibson niekoniecznie przeprowadza te wszystkie namysły, które tutaj rekonstruowano przy pomocy kwestii z filmu itp.
Paweł Milcarek 2004-02-27 21:12
Re Wiesław Zdobylak
Ja z Panem się nie sprzeczam,lecz zasadniczo zgadzam w te sprawie. To, co naprawdę myśli Pan Gibson,do końca nie wiemy, bo i on sam nie do końca chce i "nie może" ujawnić. On wie,jakie są granice w realiach go otaczających i statusie społecznym,jaki w USA osiągnął. Wspomniana przez Pana Anna Emmerich jest jednym z tematów wywiadu. Na pytanie, czy oparł się na opisach jej wizji (które od razu zostały zaatakowane jako ANTYSEMICKIE!), Gibson odpowiedział,że on antysemityzmu tam nie wyczytał, a film zrobił według Ewangelii, a nie według Anny Emmerich. Wcześniej jednak pochwalił się relikwią tejże Siostry Anny! Może Pan zaznajomić się z tym wywiadem w całości, bo jest on bardzo ciekawy i ważny dla pełniejszego poznania sylwetki samego Gibsona. Jeśli zna Pan dobrze angielski,to mogę go Panu go przekazać (zanim udostępnię go po polsku) w DivX. Proszę iść na moją stronę: www.mareksmusic.com kliknąć "Kontakt" i posłać mi email.
Marek S. 2004-02-27 20:03
Re obserwator (2)
Gdyby Pan znał historię Kościoła wiedziałby Pan, iz katakumby służyły JEDYNIE do pochówku. nie odbywały sie tam ŻADNE spotkania chrześcijan. Spotykano sie bowiem albo w prywatnych domach, albo poza miastami (vide Quo Vadis, Sienkiewicza). Zamiast się wiec mądrzyć propunję korepetycje.
SL 2004-02-27 17:27
Zresztą przeczytajmy sami (brak polskich tłumaczeń tego fragmentu objawienia A-K. E., co jest wielce charakterystyczne i zastanawiające jednocześnie): ‘I saw also the relationship between the two popes. . . I saw how baleful would be the consequences of this false church. I saw it increase in size; heretics of every kind came into the city of Rome. The local clergy grew lukewarm, and I saw a great darkness...’
5. W sztandarowym fimie ‘Teoria spisku’ powiedział to, co powiedział: ‘ropiejący wrzód to Watykan’. Nie sądzę, aby aktor nie mógł mieć wpływu na zaistnienie lub nie tak istotnej kwestii. Nadto, jak o tym wspomniał w wywiadzie z D. Sawyer, istnienie spisku jest jedynym wyjaśnieniem skandalicznej kondycji współczesnej cywilizacji.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:45
3. Prosił biskupa miejsca o zgodę na Mszę tradycyjną na planie: zatem uznaje w jakimś stopniu jurysdykcję posoborowej hierarchii, najprawdopodobniej jednak tylko w aspekcie materialnym (sedeprywacjonizm -- biskup miejsca jest tymczasowym ‘okupantem’ stolicy biskupiej).
4. Najpełniejszą, jak do tej pory, manifestację swojej katolickiej integralnej wiary zawarł w ‘Pasji’ opartej na mistycznych widzeniach Służebnicy Bożej Anny-Katriny Emmerich: to właśnie jej prywatne objawienie służy zwolennikom tezy Siri za nadprzyrodzone uzasadnienie i uprawdopodobnienie ich teorii. Jak wspomniałem, najsłynniejszym orędowniekiem ‘zapoznanego pontyfikatu’ Grzegorza XVII (J.Em. Giusseppe kard. Siri, 1958--1989) był i jest ojciec Mela, pan Hutton Gibson. Nie sądzę, aby był to ‘przypadkowy’ zbieg okoliczności.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:45
Re Marek S.
Mimo iż Mel Gibson wypowiada się nt. swoich opinii teologicznych nader oszczędnie, to jednak bez trudu można je zrekonstruować.
1. Stwierdził kategorycznie, że nie pozwoli wbijać klina między siebie a swego ojca: zatem w istotnym stopniu podziela m.in. ojca opinie teologiczne (teza Siri, formalny wakat Stolicy Piotrowej, samojudaizacja Kościoła posoborowego).
2. Nie zgodził się na sprawowanie Mszy Świętej trydenckiej przez xiędza-zakonnika wyświęconego w 1986: zatem najprawdopodobniej, podobnie jak wszyscy sedewakantyści, nie uznaje święceń udzielanych po 1969, a więc udzielanych według nowego rytu (uznawanego za nieważny i nielegalny). Znane są skądinąd kontakty Mela Gibsona z księżmi z Institutio Mater Boni Concilii, grupującego b. księży FSSPX, którzy przyjęli hipotezę sedeprywacjonistyczną.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:44
JWK 2004-02-26 14:16 Gdyby w Kościele nie było nieustannych reform - do dzisiaj siedzielibyśmy w katakumbach! Pana emocjonalne podejście nic nie zmieni w tej materii.
obserwator(2) 2004-02-27 14:41
Wczorajszy "Le Monde" podaje nazwiska dwóch księży, którzy odprawiali starą Mszę na planie "Pasji" - jeden jest ze zgromadzenia rosminianów, a drugi z Instytutu Chrystusa Króla w Gricigliano (miałem przyjemnosć go poznać). Na samym początku Mszę odprawiał ksiądz-emeryt z Kanady.
Paweł Milcarek 2004-02-27 12:43
re Wiesław Zdobylak.
To są słowa z filmu, a nie jego własne, jednak z innych jego wypowiedzi wynika jasno, że ma poglądy bardzo zbliżone do tych. We wspomnianym wywiadzie z D. Sawyer zapytany, czy uważa, że istnieje światowy spisek, odpowiada, że spisek jest jedynym logicznym wyjaśnieniem tego, co się dzieje. Ludzie spiskują by osiągnąć swój cel i wysługują się innymi. "Ropiejący strup" odnosi się nie tylko do Kościoła, lecz również do całego dziesiejszego systemu władzy i kontroli.
Marek S. 2004-02-26 18:29
Parę informacji na temat Mela Gibsona. Oglądałem wywiad Gibsona z Diane Sawyer przed premierą filmu, w którym Gibson wspomniał o swoim stosunku do Kościoła tradycyjnego. Powiedział cyt.:"Jest wiele konfuzji dokoła, szczególnie wśród Katolików. Czują się zakłopotani, są w kryzysie, wielu z nich, nie wszyscy. I gdy tak się dzieje, i tracisz zaufanie, Św. Paweł mówi nam w Ewangelii, że najlepiej wtedy trzymać się mocno tradycji". Powiedział też, że jest "ściśle związany ze swoim ojcem, którego kocha" i nie pozwoli, by ktokolwiek wbił klin między nim a ojcem. Myślę, że to wystarczająco wyjaśnia motywy i pobudki, jakimi kierował się Gibson, robiąc ten film. Jestem w trakcie tłumaczenia tego całego, godzinnego programu i jeszcze przed , mam nadzieję, polska premierą filmu udostępnię jego treść zainteresowanym. Jest wiele ważnych i znaczących wypowiedzi w tym wywiadzie.
Pozdrawiam.
Marek S. 2004-02-26 17:36
Mel jest po prostu tradycjonalistycznym ekumenistą. Jest to najrozsądniejsza postawa: ważna jest dla nas doktryna, liturgika i moralność. Jeśli tych 3 zasad naucza i własnem życiem głosi kapłan katolicki, to Deo gratias !
Niecierpliwie czekając na polską premierę "Pasji" serdecznie pozdrawiam
Crusader 2004-02-26 16:35
Re SL
Oddajmy głos samemu aktorowi:
Somebody has to lift the scab... the festering scab that is the Vatican.
Mel Gibson w filmie `Teoria Spisku`
W rzeczy samej nie afiszuje się ze swoimi poglądami, choć najrozsądniej jest uznać, że jest sedeprywacjonistą (łagodniejsza, softowa wersja sedewakantyzmu).
Wiesław Zdobylak 2004-02-26 15:46
To jest film, który wywołał wielki spór - i być może spór ten, za sprawą tych, którzy atakują bezpardonowo i jakby prowokacyjnie, sięgnie prawdziwego paroksyzmu (oby nie!). Tym bardziej musimy wiedzieć i pamiętać, że "Pasja" podzieliła samych żydów (nie tylko Żydów). Wśród rabinów jest pokaźna grupa, która albo od początku broniła film bardzo dzielnie (np. rabbi Lapin), albo po pierwszych obawach teraz mówi wprost, że oskarżenia są fałszywe (np. rabbi Gellman). To nie jest wojna chrześcijańsko-żydowska, w żadnym razie. To jest - rację ma żyd Michael Medved - między antyreligijnymi sekularystami i ich modernizującymi sojusznikami a ludźmi religijnymi (wierzącymi w Chrystusa, jak my, lub umiejącymi uszanować tę wiarę i po prostu prawdę).
Paweł Milcarek 2004-02-26 15:40
"SL 2004-02-26 10:53"
Oni by wszystko poreformowali, tylko sami są niereformowalni. Tacy reformatorzy - nałogowcy. Ale akurat Kościół do reformowania się nie nadaje, nawoływanie do reformy to podważanie Boskiego Autorytetu Założyciela i Głowy.
Przy okazji pierwsze polskie głosy o Pasji zza oceanu: www.polonian.com/ .
JWK 2004-02-26 14:16
To, że Mel jest tradycjonalistą, nie ulega żadnej wątpliwości - o tym mówi jego przywiązanie do starej Mszy ("na inne nie chodzę" - w EWTN) i tradycyjnej doktryny katolickiej. Natomiast Mel nigdy nie informował, z którą z grup tradycjonalistycznych czuje się związany. Gdy rozpoczynały się zdjęcia we Włoszech, prosił biskupa miejsca o zgodę na Mszę tradycyjną na planie (tak informuje kalendarium ekipy) - odpowiedź jest nieznana, ale Mszę odprawiali starsi kapłani spoza tej diecezji (na początku ksiądz-emeryt z Kanady). Podobno nie chciano, by tę Mszę odprawiał pewien ksiądz-zakonnik (który został wyświęcony w 1986 roku). Mam wrażenie, że Mel nie jest aktywistą jakiejś grupy, lecz katolikiem-tradycjonalistą, który po swym przebudzeniu-nawróceniu chce po prostu wytrwać przy pewnikach w tej dżungli, jaką jest katolicyzm ostatnich dziesięcioleci. Jego postawa jest taka, że nie wdaje się w spory kościelne, ale trwa przy swej tradycyjnej wierze i praktyce. Film mówi dobrze o tej wierze.
Paweł Milcarek 2004-02-26 14:08
Co Oni (mam na mysli Wyborczą et consortes) znowu z tym "konserwatywnym odłamem Kościoła katolickiego, który nie uznaje reform wprowadzonych w wyniku Soboru Watykańskiego II."??
Jak to wkońcu jest z Melem?
SL 2004-02-26 10:53
Jeszcze w temacie. Wywiad ks. Chrostowskiego (tłumacza polskiej wersji „Pasji”) dla „Gali”
Nieliczni, którzy obejrzeli Pasję na zamkniętych pokazach, opuszczali salę w milczeniu. Ten film poraża. Nie tylko rozmachem, lecz także głęboką psychologiczną analizą bohaterów. Chociaż środowiska żydowskie zarzuciły Melowi Gibsonowi, który go wyreżyserował, antysemityzm, film o wiele mocniej dotyka katolików, stawiając przed nimi fundamentalne pytania.
GALA: Czy ksiądz, podejmując się tłumaczenia, był świadom kontrowersji, jakie wzbudza film Mela Gibsona?
KS. WALDEMAR CHROSTOWSKI: Mnie kontrowersje wokół filmu ani na Zachodzie, ani na Wschodzie nie interesują. Na ogół unikam oglądania przekładów Starego i Nowego Testamentu na ekran. Są powierzchowne i naiwne. Słowo Boże jest do słuchania, a nie do oglądania. Byłem jednak ciekawy. Od ponad 25 lat zajmuję się Pismem Świętym, a ten film stanowi wyjątkową ekranizację Męki Pańskiej. Po projekcji byłem wstrząśnięty zarówno realizmem, jak i artyzmem. Polska pobożność z natury swojej jest pasyjna: tutaj kapliczka przydrożna, tam Jezus Frasobliwy. Ten film ukazuje Pasję inaczej - głęboko i w ruchu. To potęguje wrażenie.
GALA: Jakie emocje towarzyszyły księdzu na projekcji?
W.C.: Wszystko rozgrywa się na naszych oczach. Blisko. Porównałbym to do naszej chęci przyglądania się wypadkowi drogowemu. Spodziewamy się tego, co możemy zobaczyć, ale to, co naprawdę widzimy, jest o wiele bardziej szokujące. Przeżyłem to bardzo. Mocne są sceny biczowania i ukrzyżowania. Nikt tak daleko dotychczas się nie posunął. Były momenty, w których musiałem zamknąć oczy. Męka Pańska ukazana jest w sposób niezwykle wiarygodny. To jest anatomia zbrodni, a także psychologiczny wizerunek osób, które biorą w niej udział. Czułem w tym ducha Dostojewskiego i Kafki.
GALA: Po raz pierwszy usłyszał ksiądz język aramejski na żywo.
W.C.: Znałem go dotychczas głównie z podręcznika. Język aramejski należy do języków semickich. Zawsze utożsamiałem go z językiem Jezusa, a usłyszenie go ożywiło tę historię. Wrażenie ogromne. Aramejskim posługiwano się na początku chrześcijaństwa. Był językiem Żydów zarówno w Jerozolimie, jak i w Babilonii. Ewangelie napisane są co prawda po grecku, zawierają jednak zwroty aramejskie. Dzisiaj posługują się tym językiem syryjscy chrześcijanie z okolic Damaszku.
GALA: Jak ksiądz godził silne wzruszenie podczas projekcji z uważnym śledzeniem dialogów, które miał tłumaczyć?
W.C.: Moje czytanie Ewangelii nie zaczęło się wczoraj. Mam do niej osobisty stosunek i starałem się oddzielić go od pracy nad tłumaczeniem.
GALA: Jak wyglądało zatem samo tłumaczenie?
W.C.: Zanim zobaczyłem film, czytałem angielską listę dialogową. Podczas projekcji mogłem porównać ją z mówionym oryginałem aramejskim i łaciną. Potem otrzymałem polskie tłumaczenie Martyny Łukomskiej z języka angielskiego i zabrałem się do pracy. Starałem się nadać wyrazistość polszczyźnie, uwzględniając wyrażenia i motywy biblijne. W "Pasji" czujemy atmosferę sądu, grozy, opuszczenia, przemocy. Chciałem, żeby dialogi były lakoniczne. Zdania w takich sytuacjach powinny być zatem wyraziste i krótkie.
GALA: Czy film był odkrywczy dla księdza poszukiwań?
W.C.: Ten film nie pogłębia badań nad Biblią, lecz przeżycia i doznania. Dla mnie był wielką przygodą: intelektualną i duchową. Pasja uwiarygodnia tamte czasy z poszanowaniem treści i orędzia Ewangelii. Ukonkretnia świadomość chrześcijanina na temat istoty jego wiary, czyli zbawczej śmierci Chrystusa. Gdyby film nie był nic wart, nie budziłby takiego sprzeciwu. Jest to współczesna próba synopsy ewangelicznej.
GALA: Co to takiego?
W.C.: Tworzenie na podstawie tekstów czterech Ewangelii (Mateusza, Marka, Łukasza i Jana) spójnego wizerunku życia Jezusa. Mel Gibson wybrał ostatnie 18 godzin jego życia, które zostały ograniczone do dwu i półgodziny na ekranie. Choć jest to skrót, to zarazem wierna rekonstrukcja. Pada w niej najważniejsze pytanie chrześcijaństwa: "Kim jest Jezus?". Ostatnia scena, czyli zdjęcie ciała Jezusa z krzyża, jest podobna do słynnej Piety Michała Anioła. Nie ma tutaj happy endu na wzór amerykański. Zostajemy z tym zakończeniem sami. I sami musimy odpowiedzieć na pytanie Jezusa: "A wy za kogo mnie uważacie?".
Angielskojęzyczne serwisy internetowe są pełne doniesień i komentarzy związanych z premierą „Pasji” - nie sposób ich nawet wyliczyć!
fidelitas.pl 2004-02-26 08:32
Jeszcze w temacie. Wywiad ks. Chrostowskiego (tłumacza polskiej wersji „Pasji”) dla „Gali”
Nieliczni, którzy obejrzeli Pasję na zamkniętych pokazach, opuszczali salę w milczeniu. Ten film poraża. Nie tylko rozmachem, lecz także głęboką psychologiczną analizą bohaterów. Chociaż środowiska żydowskie zarzuciły Melowi Gibsonowi, który go wyreżyserował, antysemityzm, film o wiele mocniej dotyka katolików, stawiając przed nimi fundamentalne pytania.
GALA: Czy ksiądz, podejmując się tłumaczenia, był świadom kontrowersji, jakie wzbudza film Mela Gibsona?
KS. WALDEMAR CHROSTOWSKI: Mnie kontrowersje wokół filmu ani na Zachodzie, ani na Wschodzie nie interesują. Na ogół unikam oglądania przekładów Starego i Nowego Testamentu na ekran. Są powierzchowne i naiwne. Słowo Boże jest do słuchania, a nie do oglądania. Byłem jednak ciekawy. Od ponad 25 lat zajmuję się Pismem Świętym, a ten film stanowi wyjątkową ekranizację Męki Pańskiej. Po projekcji byłem wstrząśnięty zarówno realizmem, jak i artyzmem. Polska pobożność z natury swojej jest pasyjna: tutaj kapliczka przydrożna, tam Jezus Frasobliwy. Ten film ukazuje Pasję inaczej - głęboko i w ruchu. To potęguje wrażenie.
GALA: Jakie emocje towarzyszyły księdzu na projekcji?
W.C.: Wszystko rozgrywa się na naszych oczach. Blisko. Porównałbym to do naszej chęci przyglądania się wypadkowi drogowemu. Spodziewamy się tego, co możemy zobaczyć, ale to, co naprawdę widzimy, jest o wiele bardziej szokujące. Przeżyłem to bardzo. Mocne są sceny biczowania i ukrzyżowania. Nikt tak daleko dotychczas się nie posunął. Były momenty, w których musiałem zamknąć oczy. Męka Pańska ukazana jest w sposób niezwykle wiarygodny. To jest anatomia zbrodni, a także psychologiczny wizerunek osób, które biorą w niej udział. Czułem w tym ducha Dostojewskiego i Kafki.
GALA: Po raz pierwszy usłyszał ksiądz język aramejski na żywo.
W.C.: Znałem go dotychczas głównie z podręcznika. Język aramejski należy do języków semickich. Zawsze utożsamiałem go z językiem Jezusa, a usłyszenie go ożywiło tę historię. Wrażenie ogromne. Aramejskim posługiwano się na początku chrześcijaństwa. Był językiem Żydów zarówno w Jerozolimie, jak i w Babilonii. Ewangelie napisane są co prawda po grecku, zawierają jednak zwroty aramejskie. Dzisiaj posługują się tym językiem syryjscy chrześcijanie z okolic Damaszku.
GALA: Jak ksiądz godził silne wzruszenie podczas projekcji z uważnym śledzeniem dialogów, które miał tłumaczyć?
W.C.: Moje czytanie Ewangelii nie zaczęło się wczoraj. Mam do niej osobisty stosunek i starałem się oddzielić go od pracy nad tłumaczeniem.
GALA: Jak wyglądało zatem samo tłumaczenie?
W.C.: Zanim zobaczyłem film, czytałem angielską listę dialogową. Podczas projekcji mogłem porównać ją z mówionym oryginałem aramejskim i łaciną. Potem otrzymałem polskie tłumaczenie Martyny Łukomskiej z języka angielskiego i zabrałem się do pracy. Starałem się nadać wyrazistość polszczyźnie, uwzględniając wyrażenia i motywy biblijne. W "Pasji" czujemy atmosferę sądu, grozy, opuszczenia, przemocy. Chciałem, żeby dialogi były lakoniczne. Zdania w takich sytuacjach powinny być zatem wyraziste i krótkie.
GALA: Czy film był odkrywczy dla księdza poszukiwań?
W.C.: Ten film nie pogłębia badań nad Biblią, lecz przeżycia i doznania. Dla mnie był wielką przygodą: intelektualną i duchową. Pasja uwiarygodnia tamte czasy z poszanowaniem treści i orędzia Ewangelii. Ukonkretnia świadomość chrześcijanina na temat istoty jego wiary, czyli zbawczej śmierci Chrystusa. Gdyby film nie był nic wart, nie budziłby takiego sprzeciwu. Jest to współczesna próba synopsy ewangelicznej.
GALA: Co to takiego?
W.C.: Tworzenie na podstawie tekstów czterech Ewangelii (Mateusza, Marka, Łukasza i Jana) spójnego wizerunku życia Jezusa. Mel Gibson wybrał ostatnie 18 godzin jego życia, które zostały ograniczone do dwu i półgodziny na ekranie. Choć jest to skrót, to zarazem wierna rekonstrukcja. Pada w niej najważniejsze pytanie chrześcijaństwa: "Kim jest Jezus?". Ostatnia scena, czyli zdjęcie ciała Jezusa z krzyża, jest podobna do słynnej Piety Michała Anioła. Nie ma tutaj happy endu na wzór amerykański. Zostajemy z tym zakończeniem sami. I sami musimy odpowiedzieć na pytanie Jezusa: "A wy za kogo mnie uważacie?".
Co Oni (mam na mysli Wyborczą et consortes) znowu z tym "konserwatywnym odłamem Kościoła katolickiego, który nie uznaje reform wprowadzonych w wyniku Soboru Watykańskiego II."??
Jak to wkońcu jest z Melem?
SL 2004-02-26 10:53
To, że Mel jest tradycjonalistą, nie ulega żadnej wątpliwości - o tym mówi jego przywiązanie do starej Mszy ("na inne nie chodzę" - w EWTN) i tradycyjnej doktryny katolickiej. Natomiast Mel nigdy nie informował, z którą z grup tradycjonalistycznych czuje się związany. Gdy rozpoczynały się zdjęcia we Włoszech, prosił biskupa miejsca o zgodę na Mszę tradycyjną na planie (tak informuje kalendarium ekipy) - odpowiedź jest nieznana, ale Mszę odprawiali starsi kapłani spoza tej diecezji (na początku ksiądz-emeryt z Kanady). Podobno nie chciano, by tę Mszę odprawiał pewien ksiądz-zakonnik (który został wyświęcony w 1986 roku). Mam wrażenie, że Mel nie jest aktywistą jakiejś grupy, lecz katolikiem-tradycjonalistą, który po swym przebudzeniu-nawróceniu chce po prostu wytrwać przy pewnikach w tej dżungli, jaką jest katolicyzm ostatnich dziesięcioleci. Jego postawa jest taka, że nie wdaje się w spory kościelne, ale trwa przy swej tradycyjnej wierze i praktyce. Film mówi dobrze o tej wierze.
Paweł Milcarek 2004-02-26 14:08
"SL 2004-02-26 10:53"
Oni by wszystko poreformowali, tylko sami są niereformowalni. Tacy reformatorzy - nałogowcy. Ale akurat Kościół do reformowania się nie nadaje, nawoływanie do reformy to podważanie Boskiego Autorytetu Założyciela i Głowy.
Przy okazji pierwsze polskie głosy o Pasji zza oceanu: www.polonian.com/ .
JWK 2004-02-26 14:16
To jest film, który wywołał wielki spór - i być może spór ten, za sprawą tych, którzy atakują bezpardonowo i jakby prowokacyjnie, sięgnie prawdziwego paroksyzmu (oby nie!). Tym bardziej musimy wiedzieć i pamiętać, że "Pasja" podzieliła samych żydów (nie tylko Żydów). Wśród rabinów jest pokaźna grupa, która albo od początku broniła film bardzo dzielnie (np. rabbi Lapin), albo po pierwszych obawach teraz mówi wprost, że oskarżenia są fałszywe (np. rabbi Gellman). To nie jest wojna chrześcijańsko-żydowska, w żadnym razie. To jest - rację ma żyd Michael Medved - między antyreligijnymi sekularystami i ich modernizującymi sojusznikami a ludźmi religijnymi (wierzącymi w Chrystusa, jak my, lub umiejącymi uszanować tę wiarę i po prostu prawdę).
Paweł Milcarek 2004-02-26 15:40
Re SL
Oddajmy głos samemu aktorowi:
Somebody has to lift the scab... the festering scab that is the Vatican.
Mel Gibson w filmie `Teoria Spisku`
W rzeczy samej nie afiszuje się ze swoimi poglądami, choć najrozsądniej jest uznać, że jest sedeprywacjonistą (łagodniejsza, softowa wersja sedewakantyzmu).
Wiesław Zdobylak 2004-02-26 15:46
Mel jest po prostu tradycjonalistycznym ekumenistą. Jest to najrozsądniejsza postawa: ważna jest dla nas doktryna, liturgika i moralność. Jeśli tych 3 zasad naucza i własnem życiem głosi kapłan katolicki, to Deo gratias !
Niecierpliwie czekając na polską premierę "Pasji" serdecznie pozdrawiam
Crusader 2004-02-26 16:35
Parę informacji na temat Mela Gibsona. Oglądałem wywiad Gibsona z Diane Sawyer przed premierą filmu, w którym Gibson wspomniał o swoim stosunku do Kościoła tradycyjnego. Powiedział cyt.:"Jest wiele konfuzji dokoła, szczególnie wśród Katolików. Czują się zakłopotani, są w kryzysie, wielu z nich, nie wszyscy. I gdy tak się dzieje, i tracisz zaufanie, Św. Paweł mówi nam w Ewangelii, że najlepiej wtedy trzymać się mocno tradycji". Powiedział też, że jest "ściśle związany ze swoim ojcem, którego kocha" i nie pozwoli, by ktokolwiek wbił klin między nim a ojcem. Myślę, że to wystarczająco wyjaśnia motywy i pobudki, jakimi kierował się Gibson, robiąc ten film. Jestem w trakcie tłumaczenia tego całego, godzinnego programu i jeszcze przed , mam nadzieję, polska premierą filmu udostępnię jego treść zainteresowanym. Jest wiele ważnych i znaczących wypowiedzi w tym wywiadzie.
Pozdrawiam.
Marek S. 2004-02-26 17:36
re Wiesław Zdobylak.
To są słowa z filmu, a nie jego własne, jednak z innych jego wypowiedzi wynika jasno, że ma poglądy bardzo zbliżone do tych. We wspomnianym wywiadzie z D. Sawyer zapytany, czy uważa, że istnieje światowy spisek, odpowiada, że spisek jest jedynym logicznym wyjaśnieniem tego, co się dzieje. Ludzie spiskują by osiągnąć swój cel i wysługują się innymi. "Ropiejący strup" odnosi się nie tylko do Kościoła, lecz również do całego dziesiejszego systemu władzy i kontroli.
Marek S. 2004-02-26 18:29
Wczorajszy "Le Monde" podaje nazwiska dwóch księży, którzy odprawiali starą Mszę na planie "Pasji" - jeden jest ze zgromadzenia rosminianów, a drugi z Instytutu Chrystusa Króla w Gricigliano (miałem przyjemnosć go poznać). Na samym początku Mszę odprawiał ksiądz-emeryt z Kanady.
Paweł Milcarek 2004-02-27 12:43
JWK 2004-02-26 14:16 Gdyby w Kościele nie było nieustannych reform - do dzisiaj siedzielibyśmy w katakumbach! Pana emocjonalne podejście nic nie zmieni w tej materii.
obserwator(2) 2004-02-27 14:41
Re Marek S.
Mimo iż Mel Gibson wypowiada się nt. swoich opinii teologicznych nader oszczędnie, to jednak bez trudu można je zrekonstruować.
1. Stwierdził kategorycznie, że nie pozwoli wbijać klina między siebie a swego ojca: zatem w istotnym stopniu podziela m.in. ojca opinie teologiczne (teza Siri, formalny wakat Stolicy Piotrowej, samojudaizacja Kościoła posoborowego).
2. Nie zgodził się na sprawowanie Mszy Świętej trydenckiej przez xiędza-zakonnika wyświęconego w 1986: zatem najprawdopodobniej, podobnie jak wszyscy sedewakantyści, nie uznaje święceń udzielanych po 1969, a więc udzielanych według nowego rytu (uznawanego za nieważny i nielegalny). Znane są skądinąd kontakty Mela Gibsona z księżmi z Institutio Mater Boni Concilii, grupującego b. księży FSSPX, którzy przyjęli hipotezę sedeprywacjonistyczną.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:44
3. Prosił biskupa miejsca o zgodę na Mszę tradycyjną na planie: zatem uznaje w jakimś stopniu jurysdykcję posoborowej hierarchii, najprawdopodobniej jednak tylko w aspekcie materialnym (sedeprywacjonizm -- biskup miejsca jest tymczasowym ‘okupantem’ stolicy biskupiej).
4. Najpełniejszą, jak do tej pory, manifestację swojej katolickiej integralnej wiary zawarł w ‘Pasji’ opartej na mistycznych widzeniach Służebnicy Bożej Anny-Katriny Emmerich: to właśnie jej prywatne objawienie służy zwolennikom tezy Siri za nadprzyrodzone uzasadnienie i uprawdopodobnienie ich teorii. Jak wspomniałem, najsłynniejszym orędowniekiem ‘zapoznanego pontyfikatu’ Grzegorza XVII (J.Em. Giusseppe kard. Siri, 1958--1989) był i jest ojciec Mela, pan Hutton Gibson. Nie sądzę, aby był to ‘przypadkowy’ zbieg okoliczności.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:45
Zresztą przeczytajmy sami (brak polskich tłumaczeń tego fragmentu objawienia A-K. E., co jest wielce charakterystyczne i zastanawiające jednocześnie): ‘I saw also the relationship between the two popes. . . I saw how baleful would be the consequences of this false church. I saw it increase in size; heretics of every kind came into the city of Rome. The local clergy grew lukewarm, and I saw a great darkness...’
5. W sztandarowym fimie ‘Teoria spisku’ powiedział to, co powiedział: ‘ropiejący wrzód to Watykan’. Nie sądzę, aby aktor nie mógł mieć wpływu na zaistnienie lub nie tak istotnej kwestii. Nadto, jak o tym wspomniał w wywiadzie z D. Sawyer, istnienie spisku jest jedynym wyjaśnieniem skandalicznej kondycji współczesnej cywilizacji.
Wiesław Zdobylak 2004-02-27 14:45
Re obserwator (2)
Gdyby Pan znał historię Kościoła wiedziałby Pan, iz katakumby służyły JEDYNIE do pochówku. nie odbywały sie tam ŻADNE spotkania chrześcijan. Spotykano sie bowiem albo w prywatnych domach, albo poza miastami (vide Quo Vadis, Sienkiewicza). Zamiast się wiec mądrzyć propunję korepetycje.
SL 2004-02-27 17:27
Re Wiesław Zdobylak
Ja z Panem się nie sprzeczam,lecz zasadniczo zgadzam w te sprawie. To, co naprawdę myśli Pan Gibson,do końca nie wiemy, bo i on sam nie do końca chce i "nie może" ujawnić. On wie,jakie są granice w realiach go otaczających i statusie społecznym,jaki w USA osiągnął. Wspomniana przez Pana Anna Emmerich jest jednym z tematów wywiadu. Na pytanie, czy oparł się na opisach jej wizji (które od razu zostały zaatakowane jako ANTYSEMICKIE!), Gibson odpowiedział,że on antysemityzmu tam nie wyczytał, a film zrobił według Ewangelii, a nie według Anny Emmerich. Wcześniej jednak pochwalił się relikwią tejże Siostry Anny! Może Pan zaznajomić się z tym wywiadem w całości, bo jest on bardzo ciekawy i ważny dla pełniejszego poznania sylwetki samego Gibsona. Jeśli zna Pan dobrze angielski,to mogę go Panu go przekazać (zanim udostępnię go po polsku) w DivX. Proszę iść na moją stronę: www.mareksmusic.com kliknąć "Kontakt" i posłać mi email.
Marek S. 2004-02-27 20:03
Stwierdził kategorycznie, że nie pozwoli wbijać klina między siebie a swego ojca
Dla porządku: to jest po prostu stwierdzenie dobrego syna, któremu oczerniają sędziwego ojca, a nie opcja teologiczna.
Z dotychczasowych wiadomości wynika, że na planie "Pasji" nie było żadnego księdza ze wspólnot sedewakantystycznych. Jeden z diecezji Toronto i dwóch ze zgromadzeń podległych Stolicy Apostolskiej (jedno to instytut zatwierdzony przez Ecclesia Dei).
Mel Gibson niekoniecznie przeprowadza te wszystkie namysły, które tutaj rekonstruowano przy pomocy kwestii z filmu itp.
Paweł Milcarek 2004-02-27 21:12
SL 2004-02-27 17:27 Czy nie słyszał pan nigdy o wyrażeniu "przenośnia"? A mówiąc pana językiem powtórzę: Gdyby w Kościele nie było nieustannych reform - do dzisiaj sprawowalibyśmy liturgie w prywatnych domach, albo poza miastami... Teraz lepiej?
obserwator(2) 2004-02-28 12:46
Re: obserwator (2)
W historii nie istnieje coś takiego jak "przenośnia", to po pierwsze. Po drugie miejsce sprawowania liturgii nie jest związane z jakąkolwiek "reformą" ale z rozszerzaniem się chrześcijaństwa na kraje pogańskie. Bowiem wraz z przyjmowaniem chrześciajństwa adaptowano dawne światynia na miejsce sprawowania liturgii, lub budowano nowe na wzór rzymskich bazylik, czyli miejsca handlu. Ponownie apeluję do Pana o douczeni sie, zanim zaczne Pan stosowac swoje "przenośnie".
SL 2004-02-28 21:25
SL 2004-02-28 21:25
Słowa istnieją w JĘZYKU, tylko i wyłącznie. Wg Słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego: REFORMA to zmiana, przekształcenie, ulepszenie, przebudowa. Jeśli wg pana w Kościele nie odbywały się ŻADNE ZMIANY, PRZEBUDOWY, ULEPSZENIA to gratuluję znajomości historii.
obserwator(2) 2004-03-01 07:20
Re: obserwator(2)
Dziekuję za gratulacje z Pańskiej strony, ale ocena na dyplomie w zupełności mi wystarcza.
Słowa istnieją w języku, ale musza być tez ADEKWATNE do sytuacji. Nie używa się słowa "porzenosnia" w historiografii, gdyż nie słuzy ona (przenosnia) pozaniu prawdy, a jest li tylko zabiegiem literackim.
Nie mówiłem, ze w Kosciele NIGDY nie było ŻADNYCH reform, ale mówiłem, iż miejsce sprawowania Mszy św. NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z REFORMĄ. Jasne czy jeszcze raz będę to musiał napisać?
SL 2004-03-01 15:32
SL 2004-03-01 15:32 No widzi pan! Gdyby pan tak nie odseparowywał "myślenia historycznego" od "myślenia literackiego" (ale stosowanego również w mowie potocznej) - nie byłoby problemu ze zrozumieniem mojej wypowiedzi (2004-02-27 14:41), w której chodziło o dużo więcej niż tylko "miejsce sprawowania Mszy św." (tego też nie wyłączając). Nie, jeszcze raz nie musi pan pisać.
obserwator(2) 2004-03-01 19:57
Panie SL,
Niech Pan raczy rozważyć subtelną różnicę pomiędzy naturalnym , ustawicznym rozwojem, który powoduje koniecznośc wprowadzania reform (np. Sobór Trydencki) a przewrotem (rewolucją - kiedy kąt "obrotu" sięga 180 stopni...)jakim jest to co stało się po SVII.
Przecież prawie wszyscy zgadzają się, że dokumenty tegoż Soboru w interpretowane świetle Tradycji są prawomyślne, więc dlaczego jest tak jak jest?
Nie jest słuszne inputowanie SVII winz za wszystko, co się teraz dzieje. Przecież Msza Św. wg reform soborowych prawie niczym nie różni się od Trydenckiej !!!!!
Sobór reformując nie pomyślał nawet o większości obecnych nowinek i rewolucji w kościele, co nie oznacza że nie takie miały plany pewne jednostki ...
Sobór w ostatecznym rozrachunku ... przyczynił grunt.
Kazik 2004-03-02 12:48
Przepraszam bardzo Pana SL, moja wypowiedź tyczy się: obserwator(2)2004-02-27 14:41
Kazik 2004-03-02 13:02
Panowie!
"obserwator(2)" uprawiając internetowy trollizm pisze jedynie, żeby zaistnieć medialnie, nie zaś o czymkolwiek poinformować. Tak że dopatrywanie się sensu w jego tekstach nie ma sensu.
JWK 2004-03-02 13:45
Pan nasz powiedział- Mówcie prosto TAK albo NIE, po co ta dyskusja. Czytajcie Ewangelię i słuchajcie Ojca Swiętego to wystarczy aby widzieć ten film sercem a nie oczami.
Marek 2004-03-07 01:51
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo