Krytycy filmowi w najbardziej „opiniotwórczych” amerykańskich dziennikach i tygodnikach surowo potraktowali głośny film "Pasja" w reżyserii Mela Gibsona, który w środę wszedł na ekrany kin w USA.
Wszyscy zarzucają autorowi nadmierne eksponowanie przemocy przez szczegółowe pokazanie męczeństwa Jezusa, co - ich zdaniem - odwraca uwagę widza od głębszego religijnego sensu ofiary na krzyżu, a nawet – ich zdaniem – „wypacza ewangeliczne przesłanie miłości”...
Zarzut ten zepchnął w cień poprzednie oskarżenia "Pasji" o wzniecanie antysemityzmu, wysuwane głównie przez środowiska żydowskie w USA.
"»Pasja« jest tak mocno skoncentrowana na okrucieństwie cierpienia Jezusa w jego ostatnich godzinach, że film wydaje się wyrastać bardziej z gniewu niż z miłości i nie podnosi na duchu, lecz raczej zadaje duszy gwałt" - pisze w czwartkowym "New York Timesie" A.O. Scott.
"Autor nie dostarcza wyjaśnienia, po co było pokazywać całą tę rzeź. Jest to jego największą artystyczną porażką" - czytamy w recenzji.
"»Pasję« odbiera się jak Ewangelię według Markiza de Sade. W mojej opinii przynajmniej, jako osoby świeckiej, film Gibsona prawdopodobnie wywoła raczej nocne koszmary, niż stanie się natchnieniem do wiary w Boga" - pisze krytyk "Newsweeka" David Ansen.
Uważa on, że Mel Gibson ma kompleks "sadomasochizmu i męczeństwa", co widać też w innych filmach, które reżyserował, jak "Waleczne serce" (zdobywca Oscara za najlepszy obraz roku) albo w których grał ("Okup", "Zabójcza broń"), równie przesyconych przemocą.
Najbardziej miażdżącą ocenę wystawia "Pasji" krytyk "New Yorkera" David Denby.
"Film, który Gibson stworzył ze swoich osobistych obsesji, jest obrzydliwą podróżą śmierci, ponurą procesją zdrady, bicia, krwi i agonii. Gibson jest tak »zafiksowany« na biczowaniu i krzyżowaniu Chrystusa i tak mało zainteresowany duchowymi znaczeniami jego ostatnich godzin życia, że grozi to przemianą Jezusowego przesłania miłości w przesłanie nienawiści" - czytamy w artykule nowojorskiego tygodnika.
Autor sugeruje nawet w konkluzji, że przez swoją jednostronną drastyczność film może wzniecić fanatyzm religijny, który - jak pisze - "jest ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy".
Dobre słowa dla utworu Gibsona znajduje tylko recenzent tygodnika "Time" Richard Corliss, wyrażając uznanie reżyserowi, że "zrobił poważny, dobrze zrealizowany i przejmujący film, który promieniuje całkowitym oddaniem tematowi". Autor podziwia piękne zdjęcia, wzorowane na renesansowych obrazach Męki Pańskiej, i grę nieznanych szerzej aktorów.
I on jednak ma pretensje do reżysera za epatowanie okrucieństwem biczowania i kaźni na krzyżu. Jego zdaniem, w efekcie ograniczy to widownię "Pasji" do "prawdziwie wierzących w Boga, w dodatku z żelazną odpornością nerwową".
Podobne zastrzeżenia wyraża w "Washington Post" Ann Hornaday. Chwali ona filmowe walory dzieła, ale poza krytyką przemocy podnosi także zarzut zniekształcania historycznych ustaleń co do prawdopodobnych okoliczności ukrzyżowania. Według recenzentki, film wybiela postać Piłata i przesadnie uwydatnia rolę żydowskich faryzeuszy w skazaniu Jezusa.
Z entuzjazmem wyrażają się o "Pasji" tylko krytycy znani z konserwatywnych poglądów, jak telewizyjny recenzent Steve Medved i prawicowy publicysta Cal Thomas.
Film cieszy się wielkim powodzeniem wśród fundamentalistów chrześcijańskich, głównie protestanckich ewangelików.
(Onet.pl)
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Tak, oburzenia na "przemoc" to kolejny chwyt, skupianie uwagi na czymkolwiek, byle nie na Temacie filmu.
Do obserwatora(2): no cóż, zacznijmy od środka - św. Bernard z Clairvaux i cystersi, św. Bonawentura i cała szkoła franciszkańska, a w związku z tym adoracja Krzyża, droga krzyżowa i inne nabożeństwa pasyjne. To wszystko związane z założeniem, że "amor carnalis Christi" (współczucie z powodu widzianego cierpienia Niewinnego) prowadzi nas-grzeszników do duchowego przylgnięcia do Zbawiciela, powierzenia się Mu i odzyskiwania utraconego podobieństwa w duszy stworzonej na obraz Boży.
Paweł Milcarek 2004-02-27 21:03
No cóż,tak jak Pani Teresa słusznie zauważyła, trzeba znależć nowy kurs ataku, z góry skazanego na porażkę.Bo tak,jak ślepym i nieuzasadnionym atakiem pod zarzutem antysemityzmu, film ten uzyskał dodatkową reklamę,tak i zarzut o nadmierną przemoc też obróci się przeciwko tym,którzy go podnieśli. Ja już ten film oglądałem raz,i jutro idę obejrzeć ponownie,i zapewniam Państwa,że jeśli David Denby z "Jew Yorkera" był oburzony nadmiarem przemocy i brutalności,to nie powinien był oglądać "Listy Schindlera". W dzisiejszych kreskówkach dla dzieci i pokazach wrestlingu jest więcej idiotycznej brutalności,niż w tym filmie. Ciekawe też,jak miałby ktoś pokazać biczowanie,unikając drastyczych obrazów? Może poprzez przenośnie,np. zamiast biczowania,pokazać "mordowanego kurczaka",albo zamiast ukrzyżowania, pokazać kolesia oglądającego w telewizji "Brothera" lub zebranie sejmowe? W końcu to też jakiś rodzaj męki, ale za to jak "cywilizowanej". A może by tak pokazać hitlerowców zamiast Żydów?
Marek S. 2004-02-27 18:41
Mam nadzieję, że ten film obnaży jedynie wszelkich wrogów Kościoła jeszcze bardziej. Ufam też, iż będzie to pewne światło (inspiracja) dla księży na całym świecie, a szczególnie dla tych,
którzy nierzadko poprzerabiali Mszę św. na bezstresową ucztę. Może ci wszyscy pasterze podskakujacy z gitarą i śpiewający:,, Jezus jest ok, to nasz brat itd.`` przemyślą kilka rzeczy, zanim zorganizują kolejną niedzielną ,,szopkę``. Najwiekszą zaś nadzieję mam na to, że wszyscy którzy ten film zaakceptują (przede wszystkim księża/biskupi/...) spojrzą przychylniej na Mszę Trydencką, która lepiej oddaje charakter ofiarny niż NOM i chroni nas dziś przed wszelkimi nadużyciami (Komunia św. na rękę przede wszystkim). W końcu twórca tego filmu nie uczęszcza na neokatechumenat... To niejednemu powinno dać wiele do myślenia.
Robert 2004-02-27 14:10
Paweł Milcarek 2004-02-27 10:56 Ciekawy temat - może by tak pan Redaktor uzupełnił go o genezę, historię i analizę zjawiska "pasyjności" w chrześcijaństwie na przestrzeni bez mała 2000 lat?
obserwator(2) 2004-02-27 14:09
Cóż, nie bez przyczyny Amerykanie mówią o "New Yorkerze": "Jew Yorker"
KM 2004-02-27 13:53
Ciekawe, jak nagle zmieniła się treść zarzutów. Widocznie stwierdzono, że tezy o antysemityźmie filmu nie da się obronić, trzeba więc było znaleźć coś innego.
Teresa 2004-02-27 12:42
Tak, to wszystko racja - ale żeby obraz był pełniejszy: w NEW YORK TIMESie
ze Środy Popielcowej ukazał się także niezwykle interesujący artykuł o
odbiorze "Pasji", autorstwa redaktora NEWSWEEKa - jeden z najlepszych, jakie
na ten temat napisano w ostatnich miesiącach. Autor mówi m.in. o tym, że
"Pasja" oczywiście nie jest antysemicka, natomiast może zgorszyć chrześcijan
odzwyczajanych od dziesięcioleci od... spotkania z Męką (brak krucyfiksów
itp.). To jest film - zauważa autor - który uderza tym, że wraca po prostu
do tradycji pasyjnej Kościoła. Warto przeczytać całość:
209.157.64.200/focus/f-religion/1085088/posts
Tak, to wszystko racja - ale żeby obraz był pełniejszy: w NEW YORK TIMESie
ze Środy Popielcowej ukazał się także niezwykle interesujący artykuł o
odbiorze "Pasji", autorstwa redaktora NEWSWEEKa - jeden z najlepszych, jakie
na ten temat napisano w ostatnich miesiącach. Autor mówi m.in. o tym, że
"Pasja" oczywiście nie jest antysemicka, natomiast może zgorszyć chrześcijan
odzwyczajanych od dziesięcioleci od... spotkania z Męką (brak krucyfiksów
itp.). To jest film - zauważa autor - który uderza tym, że wraca po prostu
do tradycji pasyjnej Kościoła. Warto przeczytać całość:
209.157.64.200/focus/f-religion/1085088/posts
Paweł Milcarek 2004-02-27 10:56
Ciekawe, jak nagle zmieniła się treść zarzutów. Widocznie stwierdzono, że tezy o antysemityźmie filmu nie da się obronić, trzeba więc było znaleźć coś innego.
Teresa 2004-02-27 12:42
Cóż, nie bez przyczyny Amerykanie mówią o "New Yorkerze": "Jew Yorker"
KM 2004-02-27 13:53
Paweł Milcarek 2004-02-27 10:56 Ciekawy temat - może by tak pan Redaktor uzupełnił go o genezę, historię i analizę zjawiska "pasyjności" w chrześcijaństwie na przestrzeni bez mała 2000 lat?
obserwator(2) 2004-02-27 14:09
Mam nadzieję, że ten film obnaży jedynie wszelkich wrogów Kościoła jeszcze bardziej. Ufam też, iż będzie to pewne światło (inspiracja) dla księży na całym świecie, a szczególnie dla tych,
którzy nierzadko poprzerabiali Mszę św. na bezstresową ucztę. Może ci wszyscy pasterze podskakujacy z gitarą i śpiewający:,, Jezus jest ok, to nasz brat itd.`` przemyślą kilka rzeczy, zanim zorganizują kolejną niedzielną ,,szopkę``. Najwiekszą zaś nadzieję mam na to, że wszyscy którzy ten film zaakceptują (przede wszystkim księża/biskupi/...) spojrzą przychylniej na Mszę Trydencką, która lepiej oddaje charakter ofiarny niż NOM i chroni nas dziś przed wszelkimi nadużyciami (Komunia św. na rękę przede wszystkim). W końcu twórca tego filmu nie uczęszcza na neokatechumenat... To niejednemu powinno dać wiele do myślenia.
Robert 2004-02-27 14:10
No cóż,tak jak Pani Teresa słusznie zauważyła, trzeba znależć nowy kurs ataku, z góry skazanego na porażkę.Bo tak,jak ślepym i nieuzasadnionym atakiem pod zarzutem antysemityzmu, film ten uzyskał dodatkową reklamę,tak i zarzut o nadmierną przemoc też obróci się przeciwko tym,którzy go podnieśli. Ja już ten film oglądałem raz,i jutro idę obejrzeć ponownie,i zapewniam Państwa,że jeśli David Denby z "Jew Yorkera" był oburzony nadmiarem przemocy i brutalności,to nie powinien był oglądać "Listy Schindlera". W dzisiejszych kreskówkach dla dzieci i pokazach wrestlingu jest więcej idiotycznej brutalności,niż w tym filmie. Ciekawe też,jak miałby ktoś pokazać biczowanie,unikając drastyczych obrazów? Może poprzez przenośnie,np. zamiast biczowania,pokazać "mordowanego kurczaka",albo zamiast ukrzyżowania, pokazać kolesia oglądającego w telewizji "Brothera" lub zebranie sejmowe? W końcu to też jakiś rodzaj męki, ale za to jak "cywilizowanej". A może by tak pokazać hitlerowców zamiast Żydów?
Marek S. 2004-02-27 18:41
Marek S. 2004-02-27 18:41
Tak, oburzenia na "przemoc" to kolejny chwyt, skupianie uwagi na czymkolwiek, byle nie na Temacie filmu.
Do obserwatora(2): no cóż, zacznijmy od środka - św. Bernard z Clairvaux i cystersi, św. Bonawentura i cała szkoła franciszkańska, a w związku z tym adoracja Krzyża, droga krzyżowa i inne nabożeństwa pasyjne. To wszystko związane z założeniem, że "amor carnalis Christi" (współczucie z powodu widzianego cierpienia Niewinnego) prowadzi nas-grzeszników do duchowego przylgnięcia do Zbawiciela, powierzenia się Mu i odzyskiwania utraconego podobieństwa w duszy stworzonej na obraz Boży.
Paweł Milcarek 2004-02-27 21:03
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo