Polska premiera filmu „Pasja” w reżyserii Mela Gibsona
Wczoraj wieczorem w Teatrze Narodowym w Warszawie miała miejsce polska premiera arcydzieła sztuki religijnej – filmu „Pasja”. Film opowiada o ostatnich godzinach życia Jezusa Chrystusa, o Jego okrutnej męce i śmierci dla zbawienie ludzi
Przed filmem zostało odtworzone wystąpienie samego reżysera, które zostało specjalnie nagrane na Polską premierę! Mel Gibson wyraził radość z faktu, iż europejska premiera odbywa się w Polsce oraz podziękował za udzielone mu poparcie!
Miałem szczęście uczestniczyć w polskiej premierze „Pasji” Mela Gibsona. Spodziewałem się, że film będzie BARDZO dobry, a nawet wybitny, ale to, co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Proszę Państwa - oto na naszych oczach postało GENIALNE ARCYDZIEŁO zrodzone z wiary reżysera!
Mel Gibson podniósł kino religijne, zresztą nie tylko religijne, na zupełnie nowy poziom.
Po obejrzeniu „Pasji” zarzuty o nadmiar okrucieństwa czy antysemityzm okazują się zupełnym nieporozumieniem.
Film jest doświadczeniem i religijnym, i artystycznym. Dlatego warto do jego obejrzenia odpowiednio przygotować się duchowo.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Jeszcze dodam, że wcale nie jestem przekonany, że "każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana" - o takiej świadomości lub jej braku powinny świadczyć konkretne czyny (wiara bez uczynków jest martwa), a nie jedynie deklaracje słowne. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy, a nie tylko usłyszeć z pana ust(liter).
subiektywny 2004-03-04 17:39
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Wie pan co - ja od dzieciństwa z natury źle się czuję w tłumie i to także, gdy identyfikuję się z poglądami przezeń wyrażanymi. Może to jakaś ułomność...? Nie wiem, czy to jest oryginalne, po prostu tak jest.
subiektywny 2004-03-04 17:34
subiektywny 2004-03-03 10:18
Dziękuję za pouczenie, mimo że nie utrafia ono w to, co powiedziałem. Odwrotnością moich słów byłoby: chcielibyśmy TAM stać z colą i popcornem. Wiem, że Pan też by nie chciał. I domyślam się, że koniecznie chciał Pan teraz "dodać coś od siebie", choć trochę inaczej niż inni, z tą oryginalną nutką, że "nie wiadomo jak by się kto zachował". Każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana. Ale NIE CHCIELIBYŚMY, żeby tak się działo WTEDY. Już Katechizm trydencki nauczał, że na nas, chrześcijanach, ciąży większa odpowiedzialność za to, co jest z tą Śmiercią. Każdy grzech ją powtarza z odległości setek lat.
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52
Re;"Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, nie zawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią."
A czy dziś jest tam inaczej?
Marek S. 2004-03-03 15:29
Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14 Nie sądzę aby ktoś z nas mógł mieć pewność jaką rolę pełniłby na ulicach Jerozolimy podczas Drogi Krzyżowej Chrystusa - szydercy, zobojętniałego i ciekawego widza czy współczującego. Dziś z perspektywy 2000 lat chrześcijaństwa i kilkudziesięciu lat naszej osobistej "historii edukacji wiary" wszystko widzimy inaczej -pełniej. Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, niezawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią. Nielicznym dane było obcować z Jezusem z Nazaretu, a i ci w większosci Go opuścili. Jednego tylko możemy być pewni - coli i popcornu nie jedlibyśmy.
subiektywny 2004-03-03 10:18
Kryg 2004-03-02 22:12
To prawda. A przecież nie chcielibyśmy stać TAM z colą i popcornem...
Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14
Sądzę, bez ironii, że cola i kukurydza dodadzą temu uczestnictwu w Misterium Męki Pańskiej swoistego realizmu. Czy nasz Pan był prowadzony na śmierć wśród skupionego tłumu, wyłącznie stężałych zgrozą twarzy? Jak mniemam, na ulicach Jerozolimy byli również szydercy, ludzie zobojętniali i zupełnie przypadkowi widzowie.
Kryg 2004-03-02 22:12
Marek S. 2004-03-02 14:33
Mam dokładnie to samo zdanie. Zresztą zobaczymy, może kukurydza i cola wypadną z rąk? ma Pan rację, że to nie jest tylko film - to jakaś nowa forma tradycyjnego misterium pasyjnego.
Paweł Milcarek 2004-03-02 19:33
"Marek S. 2004-03-02 14:33"
Zgadzam się z Panem, sala kinowa to jednak o wiele większa moc wyrazu, niż najdoskonalsze nawet "kino domowe". Zaś obiekcje Pana KM: tacy nasi bliźni bywają, a niektóre ich zachowania o charakterze luzackim, to często nadrabianie miną w sytuacji uświadomienia przez nich ich małości.
JWK 2004-03-02 19:26
Re KM
Pewnie i takie sytuacje, których Pan słusznie się obawia, pojawią się przy projekcji filmu w kinie, ale proszę to dodać do "dodatkowych reakcji współczesnego tłumu". To jest kino, a nie Kościół, a i w Kosciele nie zawsze jest "po Bożemu", jak Pan wie. Radziłbym jednak, by przełamał Pan swój niepokój i wziął udział w tym filmowym misterium, bo takie filmy odbiera się inaczej na dużym ekranie, w zbiorowości. Ja też nie przepadam za tłumnymi "zjazdami", ale DVD nie zastapi Panu tego osobliwego klimatu, jakie stwarza kino.
Marek S. 2004-03-02 14:33
Ciekaw jestem bardzo zachowania innych ludzi na premierze. Wiadomo, że było tam sporo VIPów (np. Pan Milcarek:-)) jak premier itp. Jak oni zareagowali na film? Pytam bo zastanawiam się czy iść na Pasję do kina - dobra jakość obrazu i dźwięku ale niebezpieczeństwo prażonej kukurydzy, coca-coli, chamstwa, reklam przed filmem itp. - czy poczekać na wesję DVD i w spokoju obejrzeć film w domu. Jak wy podchodzicie to tej sprawy?
KM 2004-03-02 12:43
Marek S.
"Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej."
Oczywiście tak. Nie wiem, co konkretnie ma Pan na myśli, ale powiedziałbym, że to jest film dlatego tak dla wielu oryginalny i szokujący, że... tak mocno zakorzeniony w tradycji, tej odwalonej na bok przez "posoborowy" mainstream. Teologia tego filmu, sposób podejścia do Pisma i do Misterium, dosłowność w obrazowaniu Męki - to jest twórcze, "cyfrowe" rozwinięcie osiągnięć kontemplacyjnych wieków XII-XIII, potem przekazywanych przez wieki. Na pewno też "czuje się" w tym filmie wpływ Mszy trydenckiej na reżysera. Byłem wczoraj na premierze. Pojutrze jest premiera krakowska, a po niej publiczna dyskusja.
Paweł Milcarek 2004-03-02 10:28
Panie Włodzimierzu!
Podzielam w pełni Pana opinię. Ja juz zdąrzyłem ten film oglądnąć dwa razy i powiem Panu, że za drugim razem jest nawet lepiej. Mnie osobiście zaskoczyło nie tyle ujęcie zagadnień merytoryczych, dotyczących zgodności z Pismem Sw., lecz bardziej kilka znakomitych środków artystycznych użytych w tym filmie. Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej. Gibson wspomniał,że czuł obecność Ducha Sw. w czasie realizacji filmu, za co został zresztą wyśmiany przez niektórych "prawomyślnych", ale musi Pan przyznać, że po oglądnięciu filmu, można w to uwierzyć. Jutro mam nadzieję skończyć pracę nad tłumaczeniem całego wywiadu z Diane Sawyer i polecam Panu,i nie tylko, tę lekturę, bo świetnie wyjaśnia ona duchową inspirację tego Dzieła.
Panie Włodzimierzu!
Podzielam w pełni Pana opinię. Ja juz zdąrzyłem ten film oglądnąć dwa razy i powiem Panu, że za drugim razem jest nawet lepiej. Mnie osobiście zaskoczyło nie tyle ujęcie zagadnień merytoryczych, dotyczących zgodności z Pismem Sw., lecz bardziej kilka znakomitych środków artystycznych użytych w tym filmie. Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej. Gibson wspomniał,że czuł obecność Ducha Sw. w czasie realizacji filmu, za co został zresztą wyśmiany przez niektórych "prawomyślnych", ale musi Pan przyznać, że po oglądnięciu filmu, można w to uwierzyć. Jutro mam nadzieję skończyć pracę nad tłumaczeniem całego wywiadu z Diane Sawyer i polecam Panu,i nie tylko, tę lekturę, bo świetnie wyjaśnia ona duchową inspirację tego Dzieła.
Marek S. 2004-03-02 04:59
Marek S.
"Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej."
Oczywiście tak. Nie wiem, co konkretnie ma Pan na myśli, ale powiedziałbym, że to jest film dlatego tak dla wielu oryginalny i szokujący, że... tak mocno zakorzeniony w tradycji, tej odwalonej na bok przez "posoborowy" mainstream. Teologia tego filmu, sposób podejścia do Pisma i do Misterium, dosłowność w obrazowaniu Męki - to jest twórcze, "cyfrowe" rozwinięcie osiągnięć kontemplacyjnych wieków XII-XIII, potem przekazywanych przez wieki. Na pewno też "czuje się" w tym filmie wpływ Mszy trydenckiej na reżysera. Byłem wczoraj na premierze. Pojutrze jest premiera krakowska, a po niej publiczna dyskusja.
Paweł Milcarek 2004-03-02 10:28
Ciekaw jestem bardzo zachowania innych ludzi na premierze. Wiadomo, że było tam sporo VIPów (np. Pan Milcarek:-)) jak premier itp. Jak oni zareagowali na film? Pytam bo zastanawiam się czy iść na Pasję do kina - dobra jakość obrazu i dźwięku ale niebezpieczeństwo prażonej kukurydzy, coca-coli, chamstwa, reklam przed filmem itp. - czy poczekać na wesję DVD i w spokoju obejrzeć film w domu. Jak wy podchodzicie to tej sprawy?
KM 2004-03-02 12:43
Re KM
Pewnie i takie sytuacje, których Pan słusznie się obawia, pojawią się przy projekcji filmu w kinie, ale proszę to dodać do "dodatkowych reakcji współczesnego tłumu". To jest kino, a nie Kościół, a i w Kosciele nie zawsze jest "po Bożemu", jak Pan wie. Radziłbym jednak, by przełamał Pan swój niepokój i wziął udział w tym filmowym misterium, bo takie filmy odbiera się inaczej na dużym ekranie, w zbiorowości. Ja też nie przepadam za tłumnymi "zjazdami", ale DVD nie zastapi Panu tego osobliwego klimatu, jakie stwarza kino.
Marek S. 2004-03-02 14:33
"Marek S. 2004-03-02 14:33"
Zgadzam się z Panem, sala kinowa to jednak o wiele większa moc wyrazu, niż najdoskonalsze nawet "kino domowe". Zaś obiekcje Pana KM: tacy nasi bliźni bywają, a niektóre ich zachowania o charakterze luzackim, to często nadrabianie miną w sytuacji uświadomienia przez nich ich małości.
JWK 2004-03-02 19:26
Marek S. 2004-03-02 14:33
Mam dokładnie to samo zdanie. Zresztą zobaczymy, może kukurydza i cola wypadną z rąk? ma Pan rację, że to nie jest tylko film - to jakaś nowa forma tradycyjnego misterium pasyjnego.
Paweł Milcarek 2004-03-02 19:33
Sądzę, bez ironii, że cola i kukurydza dodadzą temu uczestnictwu w Misterium Męki Pańskiej swoistego realizmu. Czy nasz Pan był prowadzony na śmierć wśród skupionego tłumu, wyłącznie stężałych zgrozą twarzy? Jak mniemam, na ulicach Jerozolimy byli również szydercy, ludzie zobojętniali i zupełnie przypadkowi widzowie.
Kryg 2004-03-02 22:12
Kryg 2004-03-02 22:12
To prawda. A przecież nie chcielibyśmy stać TAM z colą i popcornem...
Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14
Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14 Nie sądzę aby ktoś z nas mógł mieć pewność jaką rolę pełniłby na ulicach Jerozolimy podczas Drogi Krzyżowej Chrystusa - szydercy, zobojętniałego i ciekawego widza czy współczującego. Dziś z perspektywy 2000 lat chrześcijaństwa i kilkudziesięciu lat naszej osobistej "historii edukacji wiary" wszystko widzimy inaczej -pełniej. Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, niezawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią. Nielicznym dane było obcować z Jezusem z Nazaretu, a i ci w większosci Go opuścili. Jednego tylko możemy być pewni - coli i popcornu nie jedlibyśmy.
subiektywny 2004-03-03 10:18
Re;"Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, nie zawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią."
A czy dziś jest tam inaczej?
Marek S. 2004-03-03 15:29
subiektywny 2004-03-03 10:18
Dziękuję za pouczenie, mimo że nie utrafia ono w to, co powiedziałem. Odwrotnością moich słów byłoby: chcielibyśmy TAM stać z colą i popcornem. Wiem, że Pan też by nie chciał. I domyślam się, że koniecznie chciał Pan teraz "dodać coś od siebie", choć trochę inaczej niż inni, z tą oryginalną nutką, że "nie wiadomo jak by się kto zachował". Każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana. Ale NIE CHCIELIBYŚMY, żeby tak się działo WTEDY. Już Katechizm trydencki nauczał, że na nas, chrześcijanach, ciąży większa odpowiedzialność za to, co jest z tą Śmiercią. Każdy grzech ją powtarza z odległości setek lat.
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Wie pan co - ja od dzieciństwa z natury źle się czuję w tłumie i to także, gdy identyfikuję się z poglądami przezeń wyrażanymi. Może to jakaś ułomność...? Nie wiem, czy to jest oryginalne, po prostu tak jest.
subiektywny 2004-03-04 17:34
Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Jeszcze dodam, że wcale nie jestem przekonany, że "każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana" - o takiej świadomości lub jej braku powinny świadczyć konkretne czyny (wiara bez uczynków jest martwa), a nie jedynie deklaracje słowne. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy, a nie tylko usłyszeć z pana ust(liter).
subiektywny 2004-03-04 17:39
My tu gadu-gadu, a Michael Davies zrezygnował z prezesury Una Voce i szykuje się do spotkania z Najwyższym :-(((