fidelitas.pl Słownika Apologetyczny

  Piątek, 10 lutego 2012


Strona główna   Minikatechizm   O stronie   Wsparcie dla serwisu   Kontakt   Dokumenty   Liturgia   Wyszukiwarka   Mam wiadomość   Serwisy środowiskowe   Publicystyka   Banery   Zarezerwuj swój podpis   Galerie, zdjęcia, fotorelacje   Ankiety   Kalendarium   Lista przyjaciół Tradycji   Zapiski   Kanały RSS   Słownik Apologetyczny   Forum dyskusyjne (archiwum)


 




   2004-03-02

Polska premiera filmu „Pasja” w reżyserii Mela Gibsona

Wczoraj wieczorem w Teatrze Narodowym w Warszawie miała miejsce polska premiera arcydzieła sztuki religijnej – filmu „Pasja”. Film opowiada o ostatnich godzinach życia Jezusa Chrystusa, o Jego okrutnej męce i śmierci dla zbawienie ludzi

     Przed filmem zostało odtworzone wystąpienie samego reżysera, które zostało specjalnie nagrane na Polską premierę! Mel Gibson wyraził radość z faktu, iż europejska premiera odbywa się w Polsce oraz podziękował za udzielone mu poparcie!
    
Podyskutuj na forum.

fidelitas.pl


Komentarz:

Widziałem „Pasję”!

Miałem szczęście uczestniczyć w polskiej premierze „Pasji” Mela Gibsona. Spodziewałem się, że film będzie BARDZO dobry, a nawet wybitny, ale to, co zobaczyłem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Proszę Państwa - oto na naszych oczach postało GENIALNE ARCYDZIEŁO zrodzone z wiary reżysera!
    Mel Gibson podniósł kino religijne, zresztą nie tylko religijne, na zupełnie nowy poziom.
    Po obejrzeniu „Pasji” zarzuty o nadmiar okrucieństwa czy antysemityzm okazują się zupełnym nieporozumieniem.
    Film jest doświadczeniem i religijnym, i artystycznym. Dlatego warto do jego obejrzenia odpowiednio przygotować się duchowo.

Włodzimierz Operacz

Zobacz również:

Wrażenia po europejskiej premierze "Pasji" (2004-03-02)
Włoska debata o „Pasji” (2004-02-29)
„Pasja” - początek kontrrewolucji kulturalnej? (2004-02-27)
Liberalne media w USA atakują „Pasję” (2004-02-27)
"Pasja" jest już przebojem w Ameryce (2004-02-27)
Premiera "Pasji" Gibsona w USA (2004-02-26)
Mówiący po aramejsku spieszą na "Pasję" Gibsona (2004-02-26)
Gibson jak Caravaggio - kard. Pell recenzuje „Pasje” (2004-02-25)
Kard Pell: „Pasja” Gibsona to „akt wiary” (2004-02-11)
„Pasja” w Polsce – wrażenia po „tajnym” pokazie (2004-02-07)


Komentarze:    Dodaj swój komentarz    Wyślij znajomym   Zarezerwuj podpis komentatora

Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl

Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.

Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.


Nie karmić troli!

Zmień sortowanie komentarzy na: najstarsze od góry.


     subiektywny 2004-03-04 17:34
    
    Współczuję. Musiało być Panu strasznie źle w czasie pielgrzymek papieskich.
    Paweł Milcarek      2004-03-04 21:55

     My tu gadu-gadu, a Michael Davies zrezygnował z prezesury Una Voce i szykuje się do spotkania z Najwyższym :-(((
    
    ourworld.compuserve.com/homepages/remnant/hope.htm
    pjo      2004-03-04 19:45

     Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Jeszcze dodam, że wcale nie jestem przekonany, że "każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana" - o takiej świadomości lub jej braku powinny świadczyć konkretne czyny (wiara bez uczynków jest martwa), a nie jedynie deklaracje słowne. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy, a nie tylko usłyszeć z pana ust(liter).
    subiektywny      2004-03-04 17:39

     Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Wie pan co - ja od dzieciństwa z natury źle się czuję w tłumie i to także, gdy identyfikuję się z poglądami przezeń wyrażanymi. Może to jakaś ułomność...? Nie wiem, czy to jest oryginalne, po prostu tak jest.
    subiektywny      2004-03-04 17:34

     subiektywny 2004-03-03 10:18
    
    Dziękuję za pouczenie, mimo że nie utrafia ono w to, co powiedziałem. Odwrotnością moich słów byłoby: chcielibyśmy TAM stać z colą i popcornem. Wiem, że Pan też by nie chciał. I domyślam się, że koniecznie chciał Pan teraz "dodać coś od siebie", choć trochę inaczej niż inni, z tą oryginalną nutką, że "nie wiadomo jak by się kto zachował". Każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana. Ale NIE CHCIELIBYŚMY, żeby tak się działo WTEDY. Już Katechizm trydencki nauczał, że na nas, chrześcijanach, ciąży większa odpowiedzialność za to, co jest z tą Śmiercią. Każdy grzech ją powtarza z odległości setek lat.
    Paweł Milcarek      2004-03-04 15:52

     Re;"Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, nie zawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią."
    
    A czy dziś jest tam inaczej?
    Marek S.      2004-03-03 15:29

     Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14 Nie sądzę aby ktoś z nas mógł mieć pewność jaką rolę pełniłby na ulicach Jerozolimy podczas Drogi Krzyżowej Chrystusa - szydercy, zobojętniałego i ciekawego widza czy współczującego. Dziś z perspektywy 2000 lat chrześcijaństwa i kilkudziesięciu lat naszej osobistej "historii edukacji wiary" wszystko widzimy inaczej -pełniej. Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, niezawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią. Nielicznym dane było obcować z Jezusem z Nazaretu, a i ci w większosci Go opuścili. Jednego tylko możemy być pewni - coli i popcornu nie jedlibyśmy.
    subiektywny      2004-03-03 10:18

     Kryg 2004-03-02 22:12
    
    To prawda. A przecież nie chcielibyśmy stać TAM z colą i popcornem...
    Paweł Milcarek      2004-03-03 00:14

     Sądzę, bez ironii, że cola i kukurydza dodadzą temu uczestnictwu w Misterium Męki Pańskiej swoistego realizmu. Czy nasz Pan był prowadzony na śmierć wśród skupionego tłumu, wyłącznie stężałych zgrozą twarzy? Jak mniemam, na ulicach Jerozolimy byli również szydercy, ludzie zobojętniali i zupełnie przypadkowi widzowie.
    Kryg      2004-03-02 22:12

     Marek S. 2004-03-02 14:33
    
    Mam dokładnie to samo zdanie. Zresztą zobaczymy, może kukurydza i cola wypadną z rąk? ma Pan rację, że to nie jest tylko film - to jakaś nowa forma tradycyjnego misterium pasyjnego.
    Paweł Milcarek      2004-03-02 19:33

     "Marek S. 2004-03-02 14:33"
    
    Zgadzam się z Panem, sala kinowa to jednak o wiele większa moc wyrazu, niż najdoskonalsze nawet "kino domowe". Zaś obiekcje Pana KM: tacy nasi bliźni bywają, a niektóre ich zachowania o charakterze luzackim, to często nadrabianie miną w sytuacji uświadomienia przez nich ich małości.
    JWK      2004-03-02 19:26

     Re KM
    Pewnie i takie sytuacje, których Pan słusznie się obawia, pojawią się przy projekcji filmu w kinie, ale proszę to dodać do "dodatkowych reakcji współczesnego tłumu". To jest kino, a nie Kościół, a i w Kosciele nie zawsze jest "po Bożemu", jak Pan wie. Radziłbym jednak, by przełamał Pan swój niepokój i wziął udział w tym filmowym misterium, bo takie filmy odbiera się inaczej na dużym ekranie, w zbiorowości. Ja też nie przepadam za tłumnymi "zjazdami", ale DVD nie zastapi Panu tego osobliwego klimatu, jakie stwarza kino.
    Marek S.      2004-03-02 14:33

     Ciekaw jestem bardzo zachowania innych ludzi na premierze. Wiadomo, że było tam sporo VIPów (np. Pan Milcarek:-)) jak premier itp. Jak oni zareagowali na film? Pytam bo zastanawiam się czy iść na Pasję do kina - dobra jakość obrazu i dźwięku ale niebezpieczeństwo prażonej kukurydzy, coca-coli, chamstwa, reklam przed filmem itp. - czy poczekać na wesję DVD i w spokoju obejrzeć film w domu. Jak wy podchodzicie to tej sprawy?
    KM      2004-03-02 12:43

     Marek S.
    "Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej."
    
    Oczywiście tak. Nie wiem, co konkretnie ma Pan na myśli, ale powiedziałbym, że to jest film dlatego tak dla wielu oryginalny i szokujący, że... tak mocno zakorzeniony w tradycji, tej odwalonej na bok przez "posoborowy" mainstream. Teologia tego filmu, sposób podejścia do Pisma i do Misterium, dosłowność w obrazowaniu Męki - to jest twórcze, "cyfrowe" rozwinięcie osiągnięć kontemplacyjnych wieków XII-XIII, potem przekazywanych przez wieki. Na pewno też "czuje się" w tym filmie wpływ Mszy trydenckiej na reżysera. Byłem wczoraj na premierze. Pojutrze jest premiera krakowska, a po niej publiczna dyskusja.
    Paweł Milcarek      2004-03-02 10:28

     Panie Włodzimierzu!
    Podzielam w pełni Pana opinię. Ja juz zdąrzyłem ten film oglądnąć dwa razy i powiem Panu, że za drugim razem jest nawet lepiej. Mnie osobiście zaskoczyło nie tyle ujęcie zagadnień merytoryczych, dotyczących zgodności z Pismem Sw., lecz bardziej kilka znakomitych środków artystycznych użytych w tym filmie. Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej. Gibson wspomniał,że czuł obecność Ducha Sw. w czasie realizacji filmu, za co został zresztą wyśmiany przez niektórych "prawomyślnych", ale musi Pan przyznać, że po oglądnięciu filmu, można w to uwierzyć. Jutro mam nadzieję skończyć pracę nad tłumaczeniem całego wywiadu z Diane Sawyer i polecam Panu,i nie tylko, tę lekturę, bo świetnie wyjaśnia ona duchową inspirację tego Dzieła.
    Marek S.      2004-03-02 04:59

Zmień sortowanie komentarzy na: najnowsze od góry


     Panie Włodzimierzu!
    Podzielam w pełni Pana opinię. Ja juz zdąrzyłem ten film oglądnąć dwa razy i powiem Panu, że za drugim razem jest nawet lepiej. Mnie osobiście zaskoczyło nie tyle ujęcie zagadnień merytoryczych, dotyczących zgodności z Pismem Sw., lecz bardziej kilka znakomitych środków artystycznych użytych w tym filmie. Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej. Gibson wspomniał,że czuł obecność Ducha Sw. w czasie realizacji filmu, za co został zresztą wyśmiany przez niektórych "prawomyślnych", ale musi Pan przyznać, że po oglądnięciu filmu, można w to uwierzyć. Jutro mam nadzieję skończyć pracę nad tłumaczeniem całego wywiadu z Diane Sawyer i polecam Panu,i nie tylko, tę lekturę, bo świetnie wyjaśnia ona duchową inspirację tego Dzieła.
    Marek S.      2004-03-02 04:59

     Marek S.
    "Gibson jest człowiekiem błyskotliwym, ale sądzę, że te "innowacyjne perełki artystyczne" mają swoje żródło gdzie indziej."
    
    Oczywiście tak. Nie wiem, co konkretnie ma Pan na myśli, ale powiedziałbym, że to jest film dlatego tak dla wielu oryginalny i szokujący, że... tak mocno zakorzeniony w tradycji, tej odwalonej na bok przez "posoborowy" mainstream. Teologia tego filmu, sposób podejścia do Pisma i do Misterium, dosłowność w obrazowaniu Męki - to jest twórcze, "cyfrowe" rozwinięcie osiągnięć kontemplacyjnych wieków XII-XIII, potem przekazywanych przez wieki. Na pewno też "czuje się" w tym filmie wpływ Mszy trydenckiej na reżysera. Byłem wczoraj na premierze. Pojutrze jest premiera krakowska, a po niej publiczna dyskusja.
    Paweł Milcarek      2004-03-02 10:28

     Ciekaw jestem bardzo zachowania innych ludzi na premierze. Wiadomo, że było tam sporo VIPów (np. Pan Milcarek:-)) jak premier itp. Jak oni zareagowali na film? Pytam bo zastanawiam się czy iść na Pasję do kina - dobra jakość obrazu i dźwięku ale niebezpieczeństwo prażonej kukurydzy, coca-coli, chamstwa, reklam przed filmem itp. - czy poczekać na wesję DVD i w spokoju obejrzeć film w domu. Jak wy podchodzicie to tej sprawy?
    KM      2004-03-02 12:43

     Re KM
    Pewnie i takie sytuacje, których Pan słusznie się obawia, pojawią się przy projekcji filmu w kinie, ale proszę to dodać do "dodatkowych reakcji współczesnego tłumu". To jest kino, a nie Kościół, a i w Kosciele nie zawsze jest "po Bożemu", jak Pan wie. Radziłbym jednak, by przełamał Pan swój niepokój i wziął udział w tym filmowym misterium, bo takie filmy odbiera się inaczej na dużym ekranie, w zbiorowości. Ja też nie przepadam za tłumnymi "zjazdami", ale DVD nie zastapi Panu tego osobliwego klimatu, jakie stwarza kino.
    Marek S.      2004-03-02 14:33

     "Marek S. 2004-03-02 14:33"
    
    Zgadzam się z Panem, sala kinowa to jednak o wiele większa moc wyrazu, niż najdoskonalsze nawet "kino domowe". Zaś obiekcje Pana KM: tacy nasi bliźni bywają, a niektóre ich zachowania o charakterze luzackim, to często nadrabianie miną w sytuacji uświadomienia przez nich ich małości.
    JWK      2004-03-02 19:26

     Marek S. 2004-03-02 14:33
    
    Mam dokładnie to samo zdanie. Zresztą zobaczymy, może kukurydza i cola wypadną z rąk? ma Pan rację, że to nie jest tylko film - to jakaś nowa forma tradycyjnego misterium pasyjnego.
    Paweł Milcarek      2004-03-02 19:33

     Sądzę, bez ironii, że cola i kukurydza dodadzą temu uczestnictwu w Misterium Męki Pańskiej swoistego realizmu. Czy nasz Pan był prowadzony na śmierć wśród skupionego tłumu, wyłącznie stężałych zgrozą twarzy? Jak mniemam, na ulicach Jerozolimy byli również szydercy, ludzie zobojętniali i zupełnie przypadkowi widzowie.
    Kryg      2004-03-02 22:12

     Kryg 2004-03-02 22:12
    
    To prawda. A przecież nie chcielibyśmy stać TAM z colą i popcornem...
    Paweł Milcarek      2004-03-03 00:14

     Paweł Milcarek 2004-03-03 00:14 Nie sądzę aby ktoś z nas mógł mieć pewność jaką rolę pełniłby na ulicach Jerozolimy podczas Drogi Krzyżowej Chrystusa - szydercy, zobojętniałego i ciekawego widza czy współczującego. Dziś z perspektywy 2000 lat chrześcijaństwa i kilkudziesięciu lat naszej osobistej "historii edukacji wiary" wszystko widzimy inaczej -pełniej. Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, niezawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią. Nielicznym dane było obcować z Jezusem z Nazaretu, a i ci w większosci Go opuścili. Jednego tylko możemy być pewni - coli i popcornu nie jedlibyśmy.
    subiektywny      2004-03-03 10:18

     Re;"Tam mielibyśmy tylko tradycję żydowską, nie zawsze jasne wieści o Mesjaszu, codzienny strach przed oskarżeniem i śmiercią."
    
    A czy dziś jest tam inaczej?
    Marek S.      2004-03-03 15:29

     subiektywny 2004-03-03 10:18
    
    Dziękuję za pouczenie, mimo że nie utrafia ono w to, co powiedziałem. Odwrotnością moich słów byłoby: chcielibyśmy TAM stać z colą i popcornem. Wiem, że Pan też by nie chciał. I domyślam się, że koniecznie chciał Pan teraz "dodać coś od siebie", choć trochę inaczej niż inni, z tą oryginalną nutką, że "nie wiadomo jak by się kto zachował". Każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana. Ale NIE CHCIELIBYŚMY, żeby tak się działo WTEDY. Już Katechizm trydencki nauczał, że na nas, chrześcijanach, ciąży większa odpowiedzialność za to, co jest z tą Śmiercią. Każdy grzech ją powtarza z odległości setek lat.
    Paweł Milcarek      2004-03-04 15:52

     Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Wie pan co - ja od dzieciństwa z natury źle się czuję w tłumie i to także, gdy identyfikuję się z poglądami przezeń wyrażanymi. Może to jakaś ułomność...? Nie wiem, czy to jest oryginalne, po prostu tak jest.
    subiektywny      2004-03-04 17:34

     Paweł Milcarek 2004-03-04 15:52 Jeszcze dodam, że wcale nie jestem przekonany, że "każdy z nas, po doświadczeniu własnych grzechów, wie, że zachowywał się wielokrotnie jak zabójca Pana" - o takiej świadomości lub jej braku powinny świadczyć konkretne czyny (wiara bez uczynków jest martwa), a nie jedynie deklaracje słowne. Chciałbym to zobaczyć na własne oczy, a nie tylko usłyszeć z pana ust(liter).
    subiektywny      2004-03-04 17:39

     My tu gadu-gadu, a Michael Davies zrezygnował z prezesury Una Voce i szykuje się do spotkania z Najwyższym :-(((
    
    ourworld.compuserve.com/homepages/remnant/hope.htm
    pjo      2004-03-04 19:45

     subiektywny 2004-03-04 17:34
    
    Współczuję. Musiało być Panu strasznie źle w czasie pielgrzymek papieskich.
    Paweł Milcarek      2004-03-04 21:55


Masz wiadomość???

Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...

Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo

© Fidelitas.pl 2003-2011; Webdesign © Włodzimierz Operacz

AMDG & BVMH