Wczorajsza „Rzeczpospolita” opublikowała rozmowa z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, biblistą, autorem polskiego przekładu tekstu do filmu "Pasja".
Rz: Dlaczego ten film jest tak ważny dla Kościoła, że zajął się w Polsce jego promocją?
WALDEMAR CHROSTOWSKI: Robi to nie Kościół, lecz Katolicka Agencja Informacyjna. Film ten, w głębokim tego słowa znaczeniu, jest jednym z owoców Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, który był ukierunkowany na życie i działalność Jezusa Chrystusa. Jego męka, a także śmierć i zmartwychwstanie stanowią sedno chrześcijaństwa. W tym przypadku chodzi nie tylko o znakomitego reżysera i wysokiej klasy sztukę filmową, ale o człowieka głębokiej wiary. Mel Gibson nie kryje swoich przekonań religijnych. W rezultacie stworzył film, w którym wiernie ukazał historyczny przebieg wydarzeń, a także ich ponadczasowe znaczenie teologiczne i humanistyczne. Obydwa te wymiary są ze sobą harmonijnie połączone i dlatego film budzi ogromne emocje.
Jest on chyba także religijną prowokacją?
Film odwzorowuje dylemat nieustannie związany z ewangelią i pytania, które Jezus niegdyś postawił swoim uczniom: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" oraz: "Za kogo wy Mnie uważacie?". Te pytania stają przed współczesnym człowiekiem w rozmaitych sytuacjach. W kontekście Wielkiego Jubileuszu miliony ludzi zadawały sobie pytanie, kim jest Chrystus i czym jest wiara chrześcijańska. Zadawano je sobie także w związku z działalnością i cierpieniem Jana Pawła II. Papież cierpiący na oczach świata, to szczególnie wymowny znak cierpiącego i umęczonego Chrystusa.
Jeden z zarzutów stawianych filmowi Gibsona - do którego się dołączam - dotyczy nadmiaru cierpienia Jezusa, wręcz sadyzmu, z jakim traktowali go siepacze. Czy tak wyglądało biczowanie, czy tak musiało być przedstawione w filmie?
Scena biczowania jest rzeczywiście dosadna, ale właśnie na tym, a nie na chłoście, polegała ta niezwykle surowa kara. Z polskiej perspektywy można powiedzieć, że Gibson stworzył filmową wersję misterium pasyjnego albo nabożeństwa "Gorzkie żale", podczas którego śpiewa się o poszczególnych etapach męki Jezusa. W najbardziej kluczowych momentach męka Pańska została, mimo wszystko, pokazana z dużą powściągliwością.
Z powściągliwością?!
Jest widziana przede wszystkim od strony ludzkich wyborów i zachowań. Na przykład poprzez twarze, które uzewnętrzniają przeżycia Jezusa, Maryi oraz tych, którzy - jak Weronika i Szymon Cyrenejczyk - współczują i pomagają Jezusowi, a także poprzez twarze oprawców.
Wiele środowisk żydowskich protestuje przeciwko sposobowi, w jakim w filmie przedstawiono Żydów, oskarża go o antysemityzm. Jak ksiądz ustosunkuje się do tych zarzutów?
W książce "Przekroczyć próg nadziei" Jan Paweł II napisał, że wyznawcom innych religii monoteistycznych trudno jest przyjąć wiarę w Boga ukrzyżowanego. "Uważają, że Bóg może być tylko potężny i wspaniały, absolutnie transcendentny i piękny w swojej mocy, święty i nieosiągalny dla człowieka. (...) Nie może być Miłością, która siebie daje, która siebie pozwala widzieć, słyszeć i naśladować jako człowiek, która siebie pozwala krępować, bić po twarzy i krzyżować. To nie może być Bóg!". Papież dodaje, że Bóg objawiający się w Jezusie poszedł jakby za daleko. "W pewnym sensie człowiek już nie mógł tej bliskości wytrzymać i zaczęto protestować. Ten wielki protest nazywa się naprzód Synagogą, a potem islamem. I jedni, i drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo bliski". Gdyby sprzeciw Żydów wobec filmu miał takie podłoże, czyli był protestem wobec upokorzenia się Boga, nasza dyskusja odbywałaby się na poziomie religijnym. Tymczasem ten film pokazał żydowską nadwrażliwość i podejrzliwość wobec wszystkiego, co dotyczy ewangelii. Odnosi się nawet wrażenie, że o ile dla katolików antysemityzm jest grzechem, o tyle dla Żydów antykatolickość jest cnotą.
Cnotą? Czy ksiądz nie obraża religijnych Żydów?
Bardzo chciałbym, żeby było inaczej, ale przemawia za tym częstotliwość i kategoryczność antychrześcijańskich i antykościelnych zachowań. Ładunek niechęci jest po obydwu stronach bardzo duży. Dlatego wszystko może się stać pretekstem, by zastarzałe uprzedzenia jeszcze raz wyszły na światło dzienne. Jeżeli chrześcijanin jest usposobiony silnie antyżydowsko, film może to nastawienie wzmocnić. Na razie dał wyraz antychrześcijańskiemu nastawieniu wielu Żydów.
Ale są także chrześcijanie, którzy obawiają się, że bardzo nieprzychylny sposób przedstawienia Sanhedrynu doprowadzi do wzrostu antysemityzmu, do ponownego obciążania Żydów za śmierć Boga.
Na poziomie historycznym za śmierć Jezusa ponoszą odpowiedzialność konkretni ludzie. Byli to ci spośród ówczesnych Żydów, którzy go oskarżali i krzyczeli: "Ukrzyżuj go", wśród nich także przywódcy religijni, oraz ci spośród pogan, którzy się stali jego oprawcami. Wśród Żydów i pogan nie zabrakło też dobrych ludzi, ale granica między dobrem a złem nie przebiega między ludźmi, lecz w ich wnętrzach. Żydem jest Jezus, dobrze widoczna jest żydowskość jego matki Maryi i to sprawia, że chrześcijańscy widzowie pogłębiają swoją znajomość judaizmu biblijnego. Na płaszczyźnie teologicznej odpowiedzialni za śmierć Jezusa, prawdziwego Boga i człowieka, jesteśmy my wszyscy. Bo wszyscy przez swoje grzechy przyczyniamy się do tego, że Jezus został ukrzyżowany.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Krótkie pytanie do Pana Wiesława. Co znaczy używane przez Pana "vigilante!"? Jeśli dobrze rozumiem, wykrzyknik wskazywałby na imperativus, a ten poprawnie brzmi "vigilate! (imperativus pluralis). Pozdrawiam.
ks. Jacek Paweł 2004-03-06 23:58
Byłem - wszystkie słowa to za mało aby mówić o tym co wydarzyło sie dziś na ekranie, 2000 lat temu w Jerozolimie i codziennie podczas Mszy św.
Film - arcydzieło na miarę Piety Michała Anioła.
Ja - nie stałem się antysemitą, nie odczułem sadystycznego epatowania brutalnością. Poczułem sie jako jeden z tych, którzy wbijają gwoździe, a później naśmiewają się i naigrywają. To ja - grzesznik, który wiedzac w jak straszny sposób Chrystus cierpiał za moje winy, nadal grzeszę...
SL 2004-03-06 00:33
"Bo, zdaje się, na tutejszym forum uznano, iż Mel Gibson to co najwyżej `anonimowy indultowiec`."
Jeśli pije Pan do mnie, to wyjaśniam, że niewiele na tym forum "uznano", z tego prostego powodu, że nie ma do tego danych. Każdy z nas dodawał po okruchu wiadomości. Trudno, żeby sklejała je teraz fantazja, sięgająca wręcz do ustalania subtelnych różnic między odmianami sedewakantyzmu.
Paweł Milcarek 2004-03-05 22:03
A co Mahoney z Los Angeles (Kalifornia) ma do Malibu (Floryda)?
Jester 2004-03-05 20:56
Errata
Skoro użyłem słowa `wyszłem`, to w rzeczy samej `wyszłem na kompletnego idiotę`.
Naturalnie powinno być: WYSZEDŁEM na kompletnego idiotę.
Wszystkich Dyskutantów za tę skandaliczną wpadkę przepraszam. Tradycjonalista musi szanować rodzimą tradycję językową!
vigilante!
Wiesław Zdobylak 2004-03-05 14:30
Re pjo
Deo gratias, panie Pio!
Przez chwilę myślałem, że rzeczywiście wyszłem na kompletnego idiotę, obstając przy tym, że Mel to sedeprywacjonista... Bo, zdaje się, na tutejszym forum uznano, iż Mel Gibson to co najwyżej `anonimowy indultowiec`.
Zresztą nie rozumiem, dlaczego na osoby, które świadczą prawdę, złożono obowiązek dowodzenia, że Mel nie jest wielbłądem...
I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (Jan 8: 32)
Serdecznie pozdrawiam
Wiesław Zdobylak 2004-03-05 13:39
"Cardinal Mahoney: I know nothing about the Church in Malibu. It is certainly not in communion with the Universal Catholic Church nor the Archdiocese of Los Angeles.
I have never met Mr. Gibson, and he does not participate in any parish of this Archdiocese. He, apparently, has chosen to live apart from the communion of the Catholic Church. I pray for him."
Powyższe dedykuję autorom bzdur o "zgodzie archidiecezji w LA na zbudowanie kościoła Gibsonów w Malibu
pjo 2004-03-05 12:03
A także KAI-u z duchownymi prawosławnymi:
"...Kościół prawosławny w swojej tradycji nigdy nie podkreślał tak bardzo elementu cierpienia Jezusa. W prawosławiu ukrzyżowany Chrystus zawsze ukazywany jest jako Król Chwały. - Ten film dla niektórych może być bardzo ciężki do przyjęcia - podkreśla ks. Tofiluk, wykładowca Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej." ?
A także KAI-u z duchownymi prawosławnymi:
"...Kościół prawosławny w swojej tradycji nigdy nie podkreślał tak bardzo elementu cierpienia Jezusa. W prawosławiu ukrzyżowany Chrystus zawsze ukazywany jest jako Król Chwały. - Ten film dla niektórych może być bardzo ciężki do przyjęcia - podkreśla ks. Tofiluk, wykładowca Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej." ?
S.M. 2004-03-05 10:11
"Cardinal Mahoney: I know nothing about the Church in Malibu. It is certainly not in communion with the Universal Catholic Church nor the Archdiocese of Los Angeles.
I have never met Mr. Gibson, and he does not participate in any parish of this Archdiocese. He, apparently, has chosen to live apart from the communion of the Catholic Church. I pray for him."
Powyższe dedykuję autorom bzdur o "zgodzie archidiecezji w LA na zbudowanie kościoła Gibsonów w Malibu
pjo 2004-03-05 12:03
Re pjo
Deo gratias, panie Pio!
Przez chwilę myślałem, że rzeczywiście wyszłem na kompletnego idiotę, obstając przy tym, że Mel to sedeprywacjonista... Bo, zdaje się, na tutejszym forum uznano, iż Mel Gibson to co najwyżej `anonimowy indultowiec`.
Zresztą nie rozumiem, dlaczego na osoby, które świadczą prawdę, złożono obowiązek dowodzenia, że Mel nie jest wielbłądem...
I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (Jan 8: 32)
Serdecznie pozdrawiam
Wiesław Zdobylak 2004-03-05 13:39
Errata
Skoro użyłem słowa `wyszłem`, to w rzeczy samej `wyszłem na kompletnego idiotę`.
Naturalnie powinno być: WYSZEDŁEM na kompletnego idiotę.
Wszystkich Dyskutantów za tę skandaliczną wpadkę przepraszam. Tradycjonalista musi szanować rodzimą tradycję językową!
vigilante!
Wiesław Zdobylak 2004-03-05 14:30
A co Mahoney z Los Angeles (Kalifornia) ma do Malibu (Floryda)?
Jester 2004-03-05 20:56
"Bo, zdaje się, na tutejszym forum uznano, iż Mel Gibson to co najwyżej `anonimowy indultowiec`."
Jeśli pije Pan do mnie, to wyjaśniam, że niewiele na tym forum "uznano", z tego prostego powodu, że nie ma do tego danych. Każdy z nas dodawał po okruchu wiadomości. Trudno, żeby sklejała je teraz fantazja, sięgająca wręcz do ustalania subtelnych różnic między odmianami sedewakantyzmu.
Paweł Milcarek 2004-03-05 22:03
Byłem - wszystkie słowa to za mało aby mówić o tym co wydarzyło sie dziś na ekranie, 2000 lat temu w Jerozolimie i codziennie podczas Mszy św.
Film - arcydzieło na miarę Piety Michała Anioła.
Ja - nie stałem się antysemitą, nie odczułem sadystycznego epatowania brutalnością. Poczułem sie jako jeden z tych, którzy wbijają gwoździe, a później naśmiewają się i naigrywają. To ja - grzesznik, który wiedzac w jak straszny sposób Chrystus cierpiał za moje winy, nadal grzeszę...
SL 2004-03-06 00:33
Krótkie pytanie do Pana Wiesława. Co znaczy używane przez Pana "vigilante!"? Jeśli dobrze rozumiem, wykrzyknik wskazywałby na imperativus, a ten poprawnie brzmi "vigilate! (imperativus pluralis). Pozdrawiam.
ks. Jacek Paweł 2004-03-06 23:58
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo