"Trudno nazwać te przeżycia", "nie mogę mówić ze wzruszenia" - odpowiadali 3 marca widzowie wychodzący z białostockiego kina "Ton" po obejrzeniu przedpremierowego pokazu "Pasji" Mela Gibsona.
Wśród gości był m.in. biskup Edward Ozorowski, wikariusz generalny archidiecezji białostockiej, a także przedstawiciele duchowieństwa, instytucji kulturalnych i polityków.
"Przepraszam. Nie mogę mówić ze wzruszenia" - stwierdził dyrektor Książnicy Podlaskiej Jan Leończuk. Film był dla niego wielkim przeżyciem. "Jestem pod wrażeniem realizmu tego filmu, realizmu językowego i kulturalnego" - powiedział biblista, ks. Zbigniew Rostkowski z Drohiczyna. "Oglądając film dojrzewało we mnie pytanie, co ta męka znaczy dla nas, dla mnie. Przyzwyczailiśmy się do gładkich zdań w kazaniach, ludzie osłuchali się z pięknymi frazami ewangelicznymi, a tutaj jest realizm i ciągle pojawia się pytanie, co my z tego, co mówił Jezus realizujemy w życiu".
Ks. Rostkowski wyraził zdziwienie z powodu pojawiających się w środowiskach żydowskich protestów czy zamieszania dotyczącego filmu. "Uważam, że to nie jest na miejscu. Każdy siebie powinien zapytać, co Chrystus dla niego zostawił. Nie można przejść obojętnie wobec Jego orędzia" - powiedział biblista i dodał, że film przypomina jednoczącej się Europie, która pamięta tylko o ekonomii, czym jest przebaczenie i miłość.
Gdybyśmy słowa Chrystusa «miłujcie się wzajemnie» stosowali w życiu to tragedii o których słyszymy we współczesnym świecie byłoby o wiele mniej" - powiedział po projekcji filmu prezydent Białegostoku Ryszard Tur. Stwierdził, że film uświadamia, iż to co wydarzyło się 2000 lat temu jest nadal ważne.
"Wierzę, że tak było" - powiedział przewodniczący Rady Miejskiej Białegostoku Edward Łuczycki. Jego zdaniem obraz Gibsona będzie pomocą dla chrześcijanina przy odprawianiu Drogi Krzyżowej czy Gorzkich Żali.
Na pytanie czy film jest antysemicki ks. Roman Balunowski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej Białostockiej odpowiedział: "Trudno się dopatrywać wątków antysemickich w filmie. Męka i śmierć Chrystusa to są pewne fakty, które zaistniały w takiej a nie innej sytuacji i jeżeli taka jest prawda historyczna, to nie można z nią dyskutować" - powiedział ks. Balunowski.
(Wiara.pl/KAI)
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
Dziekuję Pana doktorwi, za rozwianie moich wątpliwosci.
Pozdrawiam
SL 2004-03-07 20:37
O ile wiem, jest tak jak napisał ks. Zwoliński. Chrystus sam "podbił" cenę, za jaką zostaliśmy odkupieni. "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". Zresztą film Gibsona właśnie to pokazuje b. wyraźnie.
Paweł Milcarek 2004-03-07 19:53
Dziś po Mszy św. w mojeje parfii przy wyjściu leżało pismo "Dobre Nowiny" wydawane przez Stowarzyszenie Rafael (www.rafael.pl). Jest to cały numer o "Pasji". Generalnie pochlebnie i zachęcająco.
Zastanowiła mnie jednak pewna rzecz i tu mam pytanie do bardziej wprawnych w teologi czy filozofii.
Otóż w wyiadzie ks. prof. Andrzej Zwoliński mówi takie słowa: "Jezus nie musiał tak cierpieć. (...)Odkupiłby nas również, gdyby w intencji naszych win ofiarował pół dniówki swojej pracy jako cieśla...". Czy to ma sens.? Bo jakoś podświadomie czuję tu jakies działanie... Nie potrafię tego wyjaśnić, ale nie rozumiem co ks. prof. chciał przez to powiedziec... Czy ktoś mógłby spróbowac wyjasnić?
Dziś po Mszy św. w mojeje parfii przy wyjściu leżało pismo "Dobre Nowiny" wydawane przez Stowarzyszenie Rafael (www.rafael.pl). Jest to cały numer o "Pasji". Generalnie pochlebnie i zachęcająco.
Zastanowiła mnie jednak pewna rzecz i tu mam pytanie do bardziej wprawnych w teologi czy filozofii.
Otóż w wyiadzie ks. prof. Andrzej Zwoliński mówi takie słowa: "Jezus nie musiał tak cierpieć. (...)Odkupiłby nas również, gdyby w intencji naszych win ofiarował pół dniówki swojej pracy jako cieśla...". Czy to ma sens.? Bo jakoś podświadomie czuję tu jakies działanie... Nie potrafię tego wyjaśnić, ale nie rozumiem co ks. prof. chciał przez to powiedziec... Czy ktoś mógłby spróbowac wyjasnić?
SL 2004-03-07 12:23
O ile wiem, jest tak jak napisał ks. Zwoliński. Chrystus sam "podbił" cenę, za jaką zostaliśmy odkupieni. "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". Zresztą film Gibsona właśnie to pokazuje b. wyraźnie.
Paweł Milcarek 2004-03-07 19:53
Dziekuję Pana doktorwi, za rozwianie moich wątpliwosci.
Pozdrawiam
SL 2004-03-07 20:37
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo