„Jedynymi tekstami, na których mogłem oprzeć scenariusz, były Pismo Święte i uznane przez Kościół objawienia.”
Podczas gdy na całym świecie rekordy popularności bije film Mela Gibsona "Pasja", światowym bestsellerem okazał się również album z filmowymi fotosami.
Do Polski dotarły już pierwsze egzemplarze drukowanego w USA albumu. Jest to jedyna autoryzowana przez Gibsona i opatrzona jego przedmową książkowa wersja "Pasji". Zawiera 150 zdjęć autorstwa sławnych fotografików, Kena Duncana i Philippe Antonello, oraz wybór tekstów biblijnych odnoszących się do Męki Pańskiej.
"Obrazy, które w filmie zmieniają się z ogromną szybkością, na zdjęciach oglądamy w zwolnionym tempie i możemy głębiej wniknąć w sens zdarzeń, które przedstawiają. Są one, rzecz jasna, częściami większego objawienia. Mam nadzieję, że dzięki 'Pasji' znacznie więcej ludzi pozna siłę miłości Chrystusa i pozwoli Mu, by im pomógł osiągnąć zbawienie" (z Przedmowy Mela Gibsona).
Jak dotąd, ukazało się już osiem wersji językowych albumu: angielska, hiszpańska, niemiecka, norweska, szwedzka, duńska, fińska i polska. Wydawcą i wyłącznym dystrybutorem edycji polskiej jest Klub Książki Katolickiej z Poznania, wydawca kwartalnika "Christianitas" i portalu www.christianitas.pl, gdzie na bieżąco publikowane są wszystkie informacje dotyczące "Pasji".
W Stanach Zjednoczonych album "Pasja" zadebiutował na liście bestsellerów "New York Timesa" 7 marca, od razu zajmując wysoką, piątą pozycję. Przez następne cztery tygodnie był na 2 miejscu. Jeszcze w maju pozostał w pierwszej dziesiątce. Na innej prestiżowej amerykańskiej liście bestsellerów CBA zarówno w kwietniu, jak i w maju album utrzymywał się niezmiennie na pierwszym miejscu. Pierwszy 150-tysięczny nakład wersji angielskojęzycznej rozszedł się tak błyskawicznie, że zmusił amerykańskiego wydawcę do dodruku kolejnych 250 tysięcy egzemplarzy.
W Polsce zainteresowanie albumem jest tak olbrzymie, że pierwszy nakład jest sprzedawany wyłącznie w sprzedaży wysyłkowej; drugi rzut, który ma szanse pojawić się w księgarniach, planowany jest na koniec maja br.
Komentarze odzwierciedlają TYLKO i WYŁĄCZNIE opinie komentatorów.
Publikowane komentarze świadczą o wolności debaty, a nie o całkowitej zgodności ich treści z opinią redakcji.
Serwis fidelitas.pl jest przedsięwzięciem całkowicie prywatnym. Publikowane tu materiały nie są miarodajnym odzwierciedleniem stanowisk żadnych środowisk, organizacji czy instytucji.
na film "Pasja" wybrałem się, z pewnym niepokojem... pozytywnie nastawiony przed projekcją, może obawiałem się drobnego zawodu. Film jest niesamowity, był dziełem sztuki, nie tylko film, lecz i związana z nim muzyka i narracja. Mimo, że znałem objawienia Emmerich dopiero na filmie mogłem odczuć jak dla Pana Jezusa są cenne choćby drobne gesty... jak próba (nieskuteczna) podania kubka.
Kaseta dvd lub video, to jednak żałosne nieporozumienie, oglądać popalając papierosa czy kończąc kolację.. to jakby profanacja.
Jeśli w Polsce film będzie postrzegany jako towar na dvd - żałość będzie brała.
[] Jeszcze 20 lat temu jedyną logiczną formą byłyby pokazy-projekcje w parafiach (jak dziś we Włoszech), dystans pod naciskiem świata [] , i skazanie Polaków na projekcje w kinach i w domu pozwala łatwiej odczuć stan opuszczenia towarzyszący panu Jezusowi w godzinie śmierci.
Adam 2004-05-17 20:42
Odn. S.M. 2004-05-13 15:04
Jeśli "przekaz zmysłowo-emocjonalny" to "ślepa uliczka", to może należałoby odrzucić całkowicie sztukę kościelną, a pasyjną w szczególności? Po co obrazy, figury, przedstawienia? Po co bogata oprawa liturgii? Po co kaznodziejstwo działające na uczucia i wyobraźnię wiernych? A po co w ogóle sakramenty jako WIDZIALNE znaki niewidzialnej łaski? Pan Bóg mógłby udzielać łask bez widzialnych znaków. Można oczywiście odrzucić to wszystko - i wtedy znajdziemy się dokładnie tam, gdzie chcieliby posoborowi obrazoburcy.
Tomasz Grzybowski 2004-05-13 18:31
Tomasz Grzybowski 2004-05-12 20:03 Jeszcze dobitniej (od filmu) do zmysłów przemawia samobiczowanie, a jednak Kościół zakazał takowych praktyk. Tak więc nie gloryfikujmy przekazu zmysłowo-emocjonalnego, bo to ślepa uliczka.
S.M. 2004-05-13 15:04
Odn. Pozdrawiam 2004-05-13 10:07
Zgadzam się co do Sungenisa, z pewnymi zastrzeżeniami, właściwymi zresztą również dla innych amerykańskich "działaczy" tradycjonalistycznych, którzy mają na każdy temat coś do powiedzenia. Sungenis będzie pouczał Gibsona jak zrobić film o Męce Pańskiej, Solange Hertz będzie w gigantycznych, "teologicznych" tekstach dowodzić, że słońce krąży wokół ziemi, czego dowodem ma być cud słońca w Fatimie ("wszyscy wiedza, że Grzegorz XVI - liberał zdjal Kopernika z indeksu")...Taki amerykański folklor.
Tomasz Grzybowski 2004-05-13 11:53
Re: p. Kamil
Zgoda, moje przeoczenie. Przepraszam.
Re: p. Tomasz Grzybowski
Cóż, Sungenis widocznie inaczej nakręciłby ten film, wkomponowując weń jeszcze rozważania teologiczne. Ale jako zawodowemu apologecie, można mu to "skrzywienie zawodowe" nachalnego dydaktyzmu wybaczyć. Jednak jedno musi Pan przyznać - jest on jednym z wybitniejszych obrońców katolicyzmu przed protestantyzmem i liberalnym katolicyzmem.
Pozdrawiam 2004-05-13 10:07
Odn. poprzedniego, niepodpisanego komentarza:
Ponad wszelką wątpliwość chodzi o zupełnie różne wydawnictwa. Nawiasem mówiąc, wielki, na cztery szpalty tekst Sungenisa o sensie przebłagalnej ofiary Pana Jezusa na krzyżu, opublikowany w jednym z ostatnich "The Remnant" zawiera (wg mnie)zupełnie nieuzasadnione uwagi krytyczne wobec filmu Gibsona. Sungenis m.in. cytuje aprobatywnie źródła żydowskie zarzucające "Pasji" brak przekazu o znaczeniu męki (film pokazuje "jak" a nie mówi "dlaczego", znaczenie ofiary zepchnięte na bok przez pokazy krwawej jatki), relatywizuje źródła pozabiblijne (np. objawienia Katarzyny Emmerich i św. Brygidy Szwedzkiej) przeciwstawiając je Ewangelii, która nie podaje tak krwawego opisu biczowania, itd. Uwagi godne ks. Bonieckiego. Jeden z czytelników w liście do redakcji w jednym zdaniu odpowiedział na nietrafione uwagi "wielkiego apologety" - film jako taki przemawia do zmysłów, ktore odbierają sygnały, co porusza dalej rozum do rozważań.
Tomasz Grzybowski 2004-05-12 20:03
Re. Pozdrawiam 2004-05-12 17:54
Człowieku - to zupełnie INNE książki! Tu jest ALBUM a tam “A Guide to the Passion: 100 Questions about The Passion of the Christ”...
Kamil 2004-05-12 19:59
Nie wiem, czy myślę o tym samym albumie, ale wydanie amerykańskie albumu o Pasji zostało dość mocno skrytykowane pod względem zawartych w nim treści doktrynalnych, rzekomo bliskich protestantyzmowi. Taką krytykę opublikował np. Robert Sungenis, jeden z najwybitniejszych apologetów katolicyzmu (tradycjonalista) pod adresem: www.catholicintl.com/epologetics/GuidePassion.asp
Nie wiem, czy myślę o tym samym albumie, ale wydanie amerykańskie albumu o Pasji zostało dość mocno skrytykowane pod względem zawartych w nim treści doktrynalnych, rzekomo bliskich protestantyzmowi. Taką krytykę opublikował np. Robert Sungenis, jeden z najwybitniejszych apologetów katolicyzmu (tradycjonalista) pod adresem: www.catholicintl.com/epologetics/GuidePassion.asp
Pozdrawiam 2004-05-12 17:54
Re. Pozdrawiam 2004-05-12 17:54
Człowieku - to zupełnie INNE książki! Tu jest ALBUM a tam “A Guide to the Passion: 100 Questions about The Passion of the Christ”...
Kamil 2004-05-12 19:59
Odn. poprzedniego, niepodpisanego komentarza:
Ponad wszelką wątpliwość chodzi o zupełnie różne wydawnictwa. Nawiasem mówiąc, wielki, na cztery szpalty tekst Sungenisa o sensie przebłagalnej ofiary Pana Jezusa na krzyżu, opublikowany w jednym z ostatnich "The Remnant" zawiera (wg mnie)zupełnie nieuzasadnione uwagi krytyczne wobec filmu Gibsona. Sungenis m.in. cytuje aprobatywnie źródła żydowskie zarzucające "Pasji" brak przekazu o znaczeniu męki (film pokazuje "jak" a nie mówi "dlaczego", znaczenie ofiary zepchnięte na bok przez pokazy krwawej jatki), relatywizuje źródła pozabiblijne (np. objawienia Katarzyny Emmerich i św. Brygidy Szwedzkiej) przeciwstawiając je Ewangelii, która nie podaje tak krwawego opisu biczowania, itd. Uwagi godne ks. Bonieckiego. Jeden z czytelników w liście do redakcji w jednym zdaniu odpowiedział na nietrafione uwagi "wielkiego apologety" - film jako taki przemawia do zmysłów, ktore odbierają sygnały, co porusza dalej rozum do rozważań.
Tomasz Grzybowski 2004-05-12 20:03
Re: p. Kamil
Zgoda, moje przeoczenie. Przepraszam.
Re: p. Tomasz Grzybowski
Cóż, Sungenis widocznie inaczej nakręciłby ten film, wkomponowując weń jeszcze rozważania teologiczne. Ale jako zawodowemu apologecie, można mu to "skrzywienie zawodowe" nachalnego dydaktyzmu wybaczyć. Jednak jedno musi Pan przyznać - jest on jednym z wybitniejszych obrońców katolicyzmu przed protestantyzmem i liberalnym katolicyzmem.
Pozdrawiam 2004-05-13 10:07
Odn. Pozdrawiam 2004-05-13 10:07
Zgadzam się co do Sungenisa, z pewnymi zastrzeżeniami, właściwymi zresztą również dla innych amerykańskich "działaczy" tradycjonalistycznych, którzy mają na każdy temat coś do powiedzenia. Sungenis będzie pouczał Gibsona jak zrobić film o Męce Pańskiej, Solange Hertz będzie w gigantycznych, "teologicznych" tekstach dowodzić, że słońce krąży wokół ziemi, czego dowodem ma być cud słońca w Fatimie ("wszyscy wiedza, że Grzegorz XVI - liberał zdjal Kopernika z indeksu")...Taki amerykański folklor.
Tomasz Grzybowski 2004-05-13 11:53
Tomasz Grzybowski 2004-05-12 20:03 Jeszcze dobitniej (od filmu) do zmysłów przemawia samobiczowanie, a jednak Kościół zakazał takowych praktyk. Tak więc nie gloryfikujmy przekazu zmysłowo-emocjonalnego, bo to ślepa uliczka.
S.M. 2004-05-13 15:04
Odn. S.M. 2004-05-13 15:04
Jeśli "przekaz zmysłowo-emocjonalny" to "ślepa uliczka", to może należałoby odrzucić całkowicie sztukę kościelną, a pasyjną w szczególności? Po co obrazy, figury, przedstawienia? Po co bogata oprawa liturgii? Po co kaznodziejstwo działające na uczucia i wyobraźnię wiernych? A po co w ogóle sakramenty jako WIDZIALNE znaki niewidzialnej łaski? Pan Bóg mógłby udzielać łask bez widzialnych znaków. Można oczywiście odrzucić to wszystko - i wtedy znajdziemy się dokładnie tam, gdzie chcieliby posoborowi obrazoburcy.
Tomasz Grzybowski 2004-05-13 18:31
na film "Pasja" wybrałem się, z pewnym niepokojem... pozytywnie nastawiony przed projekcją, może obawiałem się drobnego zawodu. Film jest niesamowity, był dziełem sztuki, nie tylko film, lecz i związana z nim muzyka i narracja. Mimo, że znałem objawienia Emmerich dopiero na filmie mogłem odczuć jak dla Pana Jezusa są cenne choćby drobne gesty... jak próba (nieskuteczna) podania kubka.
Kaseta dvd lub video, to jednak żałosne nieporozumienie, oglądać popalając papierosa czy kończąc kolację.. to jakby profanacja.
Jeśli w Polsce film będzie postrzegany jako towar na dvd - żałość będzie brała.
[] Jeszcze 20 lat temu jedyną logiczną formą byłyby pokazy-projekcje w parafiach (jak dziś we Włoszech), dystans pod naciskiem świata [] , i skazanie Polaków na projekcje w kinach i w domu pozwala łatwiej odczuć stan opuszczenia towarzyszący panu Jezusowi w godzinie śmierci.
Adam 2004-05-17 20:42
Masz wiadomość???
Masz ciekawą wiadomość, pomysł na ankietę lub link do intersującego tekstu?
Chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami fidelitas.pl...
Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo