|
Artykuły, publicystyka i inne teksty
Kilka miesięcy temu w Strasburgu weszła w życie nowa rezolucja: protokół Nr 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka całkowicie – także w sprawach zbrodni wojennych – zdelegalizował stosowanie kary śmierci. W uzasadnieniu wprowadzenia tej dyrektywy Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Peter Schieder podkreślił, że kara śmierci stanowi współcześnie najpoważniejsze naruszenie praw człowieka.
W ostatnich latach zatrważający wzrost przestępczości i brak elementarnego radzenia sobie przez państwa europejskie z utrzymywaniem porządku publicznego wywołał wiele dyskusji, również na temat przywrócenia i wykonywania kary śmierci. Publiczna debata ukazała, że przeciwnicy tej formy kary nie potrafią wysunąć praktycznie żadnego poważnego argumentu – posługują się natomiast (jak w większości debat) wrzaskiem, inwektywami czy odwoływaniem się do emocji.
Przy okazji debaty widać, jak liczne sprzeczności kryje w sobie doktryna lewicowa, która sprzyja klimatowi abolicyjnemu w prawie karnym. Współczesna socjaldemokracja, całkowicie przeciwna przywróceniu kary śmierci, przy każdej okazji wymachuje swym mandatem demokratycznym, krzycząc, że głos ludu jest głosem Boga, że reprezentuje większość, że posiadamy mandat, by mówić za swych wyborców. Jednocześnie badania opinii publicznej pokazują, że zdecydowana większość wypowiada się za zaostrzeniem kar, przy czym w sprawie kary śmierci ok. 70% wypowiada się za jej utrzymaniem, ok. 20% przeciwko, a reszta nie ma wyrobionego poglądu. I tu listek figowy demokracji opada, pokazując, co się pod nim kryje... (podobnie jest, gdy lewica wyciąga przy każdej debacie na temat aborcji, eutanazji czy homoseksualizmu swój „żelazny” argument, mówiący, że jesteśmy wolni i rozumni, by sami o sobie decydować. Ale już w sprawie ubezpieczenia i decydowania o własnych dochodach nie, na to jesteśmy za głupi, redystrybucja naszych dochodów musi być przeprowadzona przez „ekspertów”. Oczywiście, lewicowych, bo innych „ekspertów” nie ma....). Socjaldemokraci w niektórych przypadkach (np. co do kary śmierci) odmawiają uznania, że większość ma rację (i tacy z nich demokraci). Proponują referendum w sprawie aborcji, a o referendum w sprawie przywrócenia kary śmierci nie chcą nawet słyszeć, wiedząc dobrze, że musieliby ją przywrócić. Zastanawia mnie też, jakimi torami chodzi lewicowa myśl, opowiadająca się za swobodną aborcją, a będąca przeciwnikiem kary śmierci dla mordercy – oczywiście w imię godności życia ludzkiego.
Problematykę kary śmierci można rozważać na kilku płaszczyznach: w sferze praxis, w kontekście filozoficzno-teologicznym, w kontekście kultury i cywilizacji czy w końcu w kontekście penitencjarno-karnym.
Jeszcze przed przystąpieniem do omówienia zagadnienia warto sprecyzować, w jakim kontekście będzie się to zagadnienie analizować. W stanie pokoju kara śmierci powinna występować tylko w dwu przypadkach: w przypadku morderstwa z premedytacją oraz zdrady stanu, która sprowadza wojnę lub rewolucję na kraj. Oczywiście, przypadek stanu wyjątkowego czy wojny jest osobnym zagadnieniem – kara śmierci może być wtedy stosowana w wielu innych przypadkach: w Chile, gdy obalono czerwoną partyzantkę, generał Pinochet wydał dekret mówiący, że każdy cywil złapany z bronią będzie rozstrzelany – nie widzi bowiem innego sposobu na przepędzenie bojówkarzy zagrażających stabilizacji i bezpieczeństwu ludności cywilnej. Jak powiedział tak zrobił – wybór pozostawił tym, co chcieli walczyć o komunistyczny raj w Chile... Po kilku miesiącach na ulice powrócił spokój – podczas gdy w sąsiednich krajach walki uliczne są powszechne do dziś, ofiar zaś jest nieproporcjonalnie więcej niż w Chile podczas przewrotu!
W każdym kraju panuje określony porządek i obyczaje. Jeżeli jedziemy do Wielkiej Brytanii czy do krajów azjatyckich, musimy jeździć lewą stroną drogi. Na całym świecie przestrzegamy też zasady, że na czerwonym świetle przez jezdnię się nie przechodzi. Podobnie powinno być z karą śmierci. Za morderstwo z premedytacją grozi eliminacja, gdyż życie obywatela jest najważniejsze i dbanie o nie należy do podstawowych obowiązków państwa – oczywiście, znajdą się tacy ryzykanci jak w pierwszym przypadku, próbujący przebiegać przez jezdnię na czerwonym świetle lub jeżdżący niewłaściwą stroną drogi – ale z konsekwencji swego postępowania muszą zdać sobie sprawę: można się zderzyć z autobusem – zabijając, można też być zaprowadzonym na szafot. W jednym i w drugim przypadku wybór należy do ryzykanta. Państwo zaś traktować powinno wszystkich jednakowo, dając wiele swobód, ale określając też granice, których nie można pod żadnym pozorem przekraczać. Chodzi o to, by prawo było skuteczne, zgodne z naszymi oczekiwaniami i poczuciem moralnym.
Ludzie lewicy, którzy jak jeden mąż są abolicjonistami, traktują osobliwie człowieka – jeżeli przekroczy określone granice i na przykład zabije kogoś w celu rabunkowym, szuka się tysiąca usprawiedliwień dla jego czynów: zawsze znajdą się adwokaci społeczni mówiący o złym środowisku, braku szans i perspektyw, że to nie morderca jest winien, tylko społeczeństwo, które go tak ukształtowało. Traktują człowieka jak psa, za którego czyny odpowiada właściciel: w tym przypadku właścicielem rozumu mordercy ma być bliżej nieokreślone społeczeństwo (jest to klasyczne lewackie myślenie: nie ma człowieka z wolną wolą, odpowiedzialnego za swoje czyny, jest tylko cząstka kolektywu).
Przeciwnie twierdzą zwolennicy kary śmierci: domagając się, by traktować człowieka jako istotę odpowiedzialną za swe czyny. Co więcej, szanują jego wybory, nawet złe: jeśli ktoś z powodu braku pieniędzy na prostytutkę porywa i gwałci dziecko, zabijając je, musi się brać pod uwagę, że pójdzie na szafot. Jeśli planuje mord, to wkalkulowuje również to, że za to grozi kara śmierci. Jest to wolny wybór tego, kto dokonuje strasznego przestępstwa: ani kat, ani sędzia, ani prokurator nie są temu winni. Przestępca chciał, by go powiesili; jest to jego wola i jego wybór. Paradoksalna jest sytuacja, w której śmierć na miejscu ponosi włamywacz do banku, który nie zatrzymał się na okrzyk strażnika lub człowiek, który ucieka przed policją (często z błahego powodu), a morderca, zabijający z zimną krwią dziecko, jest chroniony przez prawo.
Pamiętajmy, że kara śmierci, stosowana za najwyższe przewinienie, jakim jest morderstwo, to nic innego jak przywrócenie naturalnego porządku w społeczeństwie. Pamiętajmy także, że cały klimat abolicyjny to tylko popłuczyny po traktatach pisanych w Oświeceniu, w których przyjęto, błędną i szkodliwą tezę mówiącą, że człowiek z natury jest dobry. A jeżeli źle czyni (np. morduje, gwałci, okalecza), to tylko z winy otoczenia, które go takim ukształtowało. Sam zwyrodnialec nie jest winny.
Kiedyś mordercę oddawano w ręce kata, wiedząc dobrze, że nie istnieje proces resocjalizacji. Współcześnie, w dobie powszechnej abolicji bandytą zajmują się nie kaci, lecz opłacani za publiczne pieniądze psychiatrzy i psychoanalitycy. Wystarczy porozmawiać z psychologami pracującymi w więzieniu, by dowiedzieć się, że nic nie są warte guślarskie pomysły Freuda (że wystarczy bandycie pokazać dobre wzorce, by wrócił na drogę cnoty). Tak więc owoce pracy resocjalizacyjnej są nikłe, liczba morderstw i gwałtów zaś rośnie. Powód jest jeden: bandytów nie likwiduje się, ale w duchu poszanowania „resocjalizuje”, nie karze, lecz wychowuje. Efekty widać na co dzień.
Wielu abolicjonistów powtarza wciąż, że najwyższym wymiarem kary powinno być dożywocie (już sama nazwa najwyższego wymiaru kary jest niewłaściwa – bo obecnie dożywociem można karać jedną osobę kilkakrotnie – jest to śmieszne, bo nie ma praktycznie żadnego znaczenia – jaki to najwyższy wymiar kary?). Ilekroć słuchamy zwolenników zamiany w prawie karnym kary śmierci na dożywocie, należy skonfrontować ich teoretyczne rozważania z doświadczeniem. Zwyrodnialec, mający życie ludzkie za nic, skazany na karę dożywocia, będzie próbował zbiec z więzienia – nic nie traci, już dostał najwyższy wymiar kary – w razie niepowodzenia będzie czekał na kolejną okazję do „wycieczki”, może w końcu się uda. Nie możne być pozbawiony też kontaktu z innymi ludźmi – np. w przypadku samookaleczenia trzeba zapewnić mu lekarza (którego dla „rozrywki” będzie chciał zabić – takie przypadki się zdarzają!) i nic mu zrobić nie można! Nie można, bo dożywocie jest karą najwyższą! Może bezkarnie zamordować współwięźnia, ale także strażnika, policjanta, sędziego i adwokata; bo co mu kto zrobi! – jest chroniony przez prawo. Humaniści abolicjoniści w tych przypadkach twierdzą, że można mordercę zamknąć do klatki z pancernymi ścianami i przykuć pasami do łóżka, podłączyć do cewnika i kroplówki... (lewicowy humanizm wyłazi z nich w całej krasie...).
Po wtóre: co zrobić, jak zachoruje i trzeba go leczyć? Pamiętajmy też, że morderca, działając w grupie przestępczej, zawsze ma kolegów, którzy mogą (co niejednokrotnie się zdarza) porywać zakładników (najlepiej córeczkę wpływowego polityka lub dyrektora więzienia), wymuszając w ten sposób wypuszczenie skazanego. Warto przy tej okazji wskazać, że coraz częściej zmieniające się rządy, zawsze chcąc zdobyć przychylność pospólstwa, zarządzają amnestie, które dotyczą także zbrodniarzy odsiadujących karę „dożywocia”. Mało kto wie, że dziś na zachodzie Europy średnia długość wykonania kary dożywocia to siedem lat!
Media ciągle donoszą o zatrważających wydarzeniach: w Niemczech schwytano ostatnio po raz kolejny jednego z najsłynniejszych przestępców w historii Niemiec, Dietera Zurwehme. Sąd uznał go za winnego czterech morderstw, gwałtu, rabunku i bezprawnego naruszenia wolności. 57-letni Zurwehme był już raz za morderstwo skazany na dożywocie bez prawa łaski. Wyrok odsiadywał od 1974 roku, z biegiem czasu łagodzono mu rygory odbywania kary. W końcu uzyskał możliwość pracy poza zakładem karnym. Oczywiście, zaraz potem nie wrócił do więzienia. Trzy miesiące później zabił czworo emerytów z miejscowości Remagen. Podczas ucieczki dopuścił się też gwałtu na nastolatce. Złapany, po raz kolejny został skazany na dożywocie. Należałoby spytać: ile razy skażą go jeszcze na dożywocie bez prawa łaski? Czy abolicjoniści odpowiedzą też jako współwinni morderstw dokonanych przez wypuszczonego z ich woli zwyrodnialca?
Tego rodzaju przykłady są efektem lewicowego klimatu abolicyjnego, który charakteryzuje się brakiem logiki i elementarnej przyzwoitości: państwo wspaniałomyślnie daruje życie zwyrodnialcowi, ostatecznie skazując na tzw. dożywocie, którego termin upływa zwykle wcześniej, nie dbając zupełnie o dobro wspólne, o dobro niewinnych ludzi, często dzieci, które padają ofiarą zwyrodnialców recydywistów.
Kolejnym argumentem przeciwko dożywociu, jako najwyższej karze, jest argument matematyczny: ten, kto dysponuje większą siłą, zawsze wygrywa: w państwie, gdzie nie ma kary śmierci, mafia wygrywa z aparatem państwowym – ojciec chrzestny może wydać wyrok śmierci nawet na urzędników państwowych – takiego prawa w państwie bez kary śmierci nie ma nawet prezydent! Prędzej czy później musi skapitulować przed silniejszym. W ten sposób bezkarne gangi opanują kraj, wygra najbardziej brutalny i najlepiej zorganizowany.
Abolicjoniści zwykli przekonywać zwolenników kary śmierci, że wysokość kary nie ma żadnego przełożenia na ilość przestępstw. Jest to argument dziecinny – wystarczy bacznie przyjrzeć się rzeczywistości, by zobaczyć, że każdy przestępca kalkuluje. W polskich supermarketach 99% kradzieży nie przekracza 250 złotych – czasem wręcz 249 złotych 99 groszy – bo do kwoty 250 złotych jest to tylko wykroczenie (złapią, spiszą i wypuszczą), powyżej tej kwoty to przestępstwo – ryzyko grzywny, postępowania sądowego etc. Kradzież jest zatem efektem czystej kalkulacji. Jeżeli wysokość kary nie ma przełożenia na ilość przestępstw, spróbujmy od jutra wprowadzić w kraju grzywnę za gwałt w wysokości 10 złotych. Wszystkim paniom abolicjonistkom życzę wtedy miłych wieczornych spacerów – wedle nich nie wzrośnie liczba przestępstw.
Powieszenie mordercy powoduje zawsze, że kilku następnych, przestraszonych, nie zabije. Pamiętajmy zatem: by zrealizować zasadę „Nie zabijaj!”, należy bezwzględnie przywrócić karę śmierci. Strach pomyśleć, co się stanie, jeśli Polska zniesie karę śmierci, a kraje sąsiednie ją utrzymają. Większość płatnych morderców bojących się „pracować” u siebie – przyjedzie na saksy do kraju, który ich profesji sprzyja – podobno wynajęcie płatnego zabójcy w Polsce kosztuje ok. 4 tysięcy złotych. Jasno i wyraźnie należy stwierdzić: wprowadzenie kary śmierci nie spowoduje zaniku profesji płatnego zabójcy, ale przynajmniej kwota za zabicie zostanie drastycznie podniesiona. Po wtóre, jeżeli wysokość kary nie ma przełożenia na liczbę przestępstw, to po co stosować tak ostre środki jak 25 lat więzienia – może wystarczyłoby pouczenie i zapewnienie poprawy skazańca? Wszystkim katolikom abolicjonistom, którzy powołują się na V przykazanie dekalogu, prowokacyjnie podsuwam do rozważenia następne pytanie: skoro Bóg stworzył człowieka jako istotę wolną, czy ktokolwiek może pozbawić go tej wolności przez więzienie?
Przeciwko karze śmierci wysuwane są też liczne argumenty komiczne, jak ten, że zniesienie kary śmierci zapobiega temu, by ewentualna dyktatura nie mogła dowolnie nią dysponować i karać nią np. za przestępstwa polityczne. Ależ cechą dyktatury jest właśnie to, że wprowadzi takie prawa, jakie będzie chciała – prawo zastane nie ma tu nic do rzeczy!
Przykład zniesienia kary śmierci pokazuje dobitnie jak lewica w samobójczym szale niszczy to, co stworzyło filary naszej cywilizacji. Co więcej, używa argumentacji, że kara śmierci jest sprzeczna z naszą cywilizacją i poziomem kultury, że jest przejawem barbarzyństwa! Pamiętajmy, że w krajach barbarzyńskich nie było kary śmierci. Kara śmierci jest częścią naszej cywilizacji, co więcej, narósł wokół niej pewien rytuał kulturowy: adwokat, sędzia, togi, apelacja, ostatnie słowo, kapelan, werble, kat, ostatnie życzenie, szafot – to wytwory naszej zachodniej kultury. Mrzonki zaś o „cywilizowanym społeczeństwie socjaldemokratycznym” to próba powrotu do czasów barbarzyńskich, gdzie za zabicie członka własnego plemienia wypędzano na kilka dni od ogniska – w celu resocjalizacji, rzecz jasna... Na stronach Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka możemy natomiast przeczytać taką lewicową argumentację: Nie ma sytuacji, w której zabicie człowieka – nie mogącego przecież w danym momencie nic zrobić, odizolowanego w silnie strzeżonym więzieniu – cokolwiek by rozwiązywało. Czy da to zdrową satysfakcję, czy zapobiegnie czemukolwiek? To jest zabicie człowieka bezsilnego. A mamy poczucie, że jeżeli państwo zabija ludzi, to zabijanie zostaje jakby uprawnione. Mordercy czują się lepiej – mają poczucie, że nie tylko oni zabijają, ale państwo z całym swoim dostojeństwem robi to samo. To, iż państwo zabija człowieka, jest poniżeniem godności tego państwa. Państwo zniża się do tych czynów, które są naganne, podłe i złe. A jeżeli ono samo zabija, to łatwiej jest i ludziom zabijać. Po co dokładać jeszcze jeden zły czyn do strasznej rzeczy, która się stała? Czyn taki jak w Oklahoma City jest wyjątkowo podły. Ale znowu: gdy państwo morduje, sprowadza siebie, swój autorytet, swoją godność do poziomu tego mordercy, a przecież powinno być ponad to. Są zbrodnie, których się nie ukarze. Czy śmierć McVeigha jest w stanie cokolwiek naprawić? Nic tylko zaproponować panu McVeightowi serie pogadanek w szkołach o tym, jak był szykanowany przez krwiożerczych zwolenników kary śmierci... Honoraria za wykłady pokryje Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Kolejnym argumentem abolicjonistów jest wskazywanie na możliwość pomyłki sądowej. Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć – takie się zdarzają, wedle statystyk około raz na dwadzieścia lat karze się kogoś niewinnie, pozbawiając go życia. Ale nie jest to argument za zniesieniem kary śmierci! Jeżeli w Polsce dziennie ginie na drogach 14 osób, należałoby wprowadzić zakaz poruszania się samochodami, wprowadzić na nowo furmanki, liczba śmiertelnych wypadków zmaleje, nie trzeba też budować nowych dróg, rolnicy pozbędą się nadwyżki zboża. Kogo winić za śmierć niewinnych przechodniów czy rowerzystów: producentów samochodów czy budowniczych dróg? Gdy kilka lat temu zmniejszono dopuszczalną prędkość poruszania się pojazdów po Warszawie z 60 do 50 km/h, media z tryumfem donosiły, że liczba wypadków śmiertelnych zmalała trzykrotnie – dlaczego zatem nie wprowadzono kolejnej redukcji szybkości, np. do 15 km/h? Przecież życie ludzkie jest najistotniejsze (Swoją drogą te same media donosiły, że 90 proc. kierowców nie stosuje się do tego zakazu...). Pamiętajmy o rzeczy zasadniczej: wprowadzenie kary śmierci uchroni przede wszystkim tysiące niewinnych ludzi.
Wielu abolicjonistów twierdzi, że kara śmierci wprowadza w obieg życia społecznego element zemsty. Jest to bzdura – kara śmierci oznacza przede wszystkim wyrównanie rachunków z mordercą, ale także ochronę przed nim nas wszystkich. Swego czasu w światowych mediach wypowiadał się lewicowy Umberto Eco, sugerując zwolennikom kary głównej powrót do publicznego pokazywania wykonywania wyroków śmierci. Zadośćuczyni to wszystkim pałającym zemstą i żądzą krwi. Wedle Eco, najlepiej pokazywać egzekucję przed głównym wydaniem dziennika, gdy cała familia zasiada do kolacji. Zgodziłbym się z tym, ale pod warunkiem, że egzekucję należałoby poprzedzić na przykład zdjęciami operacyjnymi policji, ukazującymi ofiary, np. poćwiartowane zwłoki kilkuletniego dziecka, poprzednio zgwałconego i uduszonego. Gwarantuję, że egzekucja byłaby postrzegana w innym świetle. Ale w całej debacie nie chodzi o emocje i nie nimi powinniśmy się tu kierować.
Kościół katolicki a kara śmierci
Ilekroć współcześnie analizuje się stosunek Kościoła katolickiego do kary śmierci widać wyraźnie dwa obozy – jedni twierdzą powołując się na Magisterium Kościoła i tradycję radykalnie twierdzą, że Kościół jest za utrzymaniem kary śmierci i zmienić tego nie może gdyż w tym wypadku wystąpił by przeciwko ponadtysiącletniej tradycji. Druga strona twierdzi, że wypowiedzi Jana Pawła II nie pozostawiają żadnej wątpliwości – kara śmierci nie jest zgodna z etyką katolicką. Już na pierwszy rzut oka widać, że sprawa ta nie jest klarowna i jest niebywale skomplikowana. W ostatnich latach wierni Kościoła Rzymskiego wystawieni zostali na ogromną próbę przez mętne i sprzeczne deklaracje hierarchów Kościoła. Z jednej strony długo oczekiwane nowe wydanie Katechizmu w paragrafie 2266 potwierdziło zasadność stosowania kary śmierci, by po dwu latach od podpisania katechizmu przez Papieża z jego ust usłyszeć wyraźne „nie” dla kary śmierci.
Ostatnie wydanie katechizmu zostało (na razie w wersji elektronicznej) zmienione przez Kongregację Wiary, dekretem z dn. 25 kwietnia 1998 (Nomen omen zmiany są oznaczone kolorem czerwonym...). Usunięto całkowicie § 2266, brzmiący: Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi. Z analogicznych racji sprawujący władzę mają prawo użycia broni w celu odparcia napastników zagrażających państwu, za które ponoszą odpowiedzialność.
W zamian istnieje zmieniony § 2267, brzmiący: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej. Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może, już nie zdarzają się wcale.
Takie stanowisko jest o tyle dziwne, że Kościół Rzymski nigdy w swej historii nie był przeciwny karze śmierci. Co więcej, ustami swych największych autorytetów wielokrotnie zalecał karę śmierci w celu utrzymania ładu społecznego. Jeszcze w 1993 roku badająca czystość wiary komisja pod przewodnictwem kard. Ratzingera potwierdziła, że rządy mają prawo do stosowania kary śmierci. Niestety, klimat abolicyjny wdarł się także w szeregi hierarchów Kościoła. Nie dziwmy się zatem, że ujawniają się „katolickie” ruchy, takie jak znana Wspólnota Sant’Egidio z siedzibą w Wiecznym Mieście.
Wspólnota Sant’Egidio powstała w Rzymie już w roku 1968, zaraz po Soborze Watykańskim II. Obecnie jest to międzynarodowy ruch, do którego należy ponad 40.000 osób zaangażowanych w walkę o zniesienie kary śmierci – mimo jasnego stanowiska Kościoła walczyli oni o coś, co było sprzeczne z nauką i doktryną katolicką! Co więcej, do tego ruchu należeli i należą biskupi i kardynałowie. Czekać tylko na kolejne wspólnoty katolickie, takie jak: Katolicki Ruch Na Rzecz Zniesienia Własności Prywatnej czy Katolickie Stowarzyszenie Zamiany Sprawiedliwości Na Sprawiedliwość Społeczną...
Kilka lat temu wspólnota Sant”Egidio wydała głośny Apel o zawieszenie wykonywania kary śmierci na całym świecie. Jest to apel tak pozbawiony sensu i kłamliwy, że warto go przedstawić w całości. W Apelu czytamy: Kara śmierci jest karą okrutną, nieludzką i poniżająca, nie mniej wstrętną niż tortura, nie jest w stanie zwalczyć gwałtu, w rzeczywistości jest usprawiedliwieniem strasznego gwałtu: tego, który zabija życie z rąk państwa, sprawia że nasz świat staje się nieludzki, dając pierwszeństwo zemście, i eliminuje elementy miłosierdzia, przebaczenia, rehabilitacji z systemu sądowego (Twórcy Apelu zapominają, że problem stosunku miłosierdzia do kary śmierci jest w ostatecznym rozrachunku problemem stosunku porządku miłości do porządku sprawiedliwości. Miłość o tyle zachowuje swój autentyczny kształt, o ile szanuje porządek sprawiedliwości – tak uczy Magisterium Kościoła). Niniejszym zapraszamy wszystkich, również tych, którzy podtrzymują karę śmierci, aby spokojnie się zastanowili nad potrzebą zawieszenia egzekucji. Dlatego że: Obecnie na świecie większość państw nie stosuje kary śmierci. Kilka z nich ją zniosło, a pozostałe zdecydowały się jej nie wykonywać (oczywiście, nic jak tylko prawda: USA pierwsze zniosły wykonywanie wyroków śmierci. W wyniku fali gwałtu, wskutek fatalnej decyzji, obecnie już ponad 40 stanów ją przywróciło – i np. w Nowym Jorku liczba morderstw spadła o 65%, czyli trzykrotnie!). Ale takich przejawów kłamstw i głupoty jest tam więcej: ONZ uznała, że nie ma danych potwierdzających, iż kara śmierci przeciwdziała przestępstwu (przypominam, że to samo ONZ kilkanaście lat temu witało owacyjnie brawami Idi Amina – afrykańskiego satrapę, kanibala i zbira – wiedząc o tym, co wyprawia w Ugandzie). W krajach, gdzie kara śmierci została przywrócona, ilość ciężkich przestępstw nie zmniejszyła się (vide przykład Nowego Jorku). Istnieją metody alternatywne broniące społeczeństwo przed tymi, którzy popełnili bardzo ciężkie przestępstwa (bardzo dobrze, że autorzy deklaracji podają szczegółowo, jakie to metody...). Logika „oko za oko, ząb za ząb” i „życie za życie” jest prymitywna w przeważającej części naszej planety (ciekawe, w jakiej części nie jest, po wtóre, określanie przez organizację katolicką cytatu biblijnego jako prymitywnego jest żałosne). Prawie w każdym kraju system sądowy próbuje znaleźć inny sposób traktowania ludzi, którzy popełniali przestępstwa (no i, oczywiście, efekty tego widzimy). W demokratycznych państwach koszty kary śmierci przewyższają koszty kary dożywocia (tego już nawet przy dobrej woli nie jestem w stanie zrozumieć!!! Widać i we wspólnocie są ekonomiści-eksperci).
Najciekawsze jest zakończenie deklaracji: Z TYCH WŁAŚNIE POWODÓW APELUJEMY DO PAŃSTW CAŁEGO ŚWIATA O ZAWIESZENIE KARY ŚMIERCI!!! (akurat podane wyżej powody są komiczne, głupie i zabawne...).
Swego czasu próbowałem nawiązać korespondencję ze wspólnotą – zostałem jednak całkowicie zignorowany – cóż, może nie warto z kołtunami rozmawiać... Przedstawiciele wspólnoty, a także hierarchowie Kościoła, w dążeniu do zniesienia kary śmierci powołują się na przykazanie Nie zabijaj. Nie są w stanie jednak odpowiedzieć, dlaczego ten sam Kościół uznaje za bohaterów np. żołnierzy walczących w obronie ojczyzny, zabijających wroga, czy nie widzi nic złego w zabiciu kogoś w obronie np. własnego dziecka, nad którego głową stoi zbir z tasakiem. Takie zachowanie uznaje nawet za obowiązek!
Stanowisko abolicjonistów katolików jest przejawem ignorancji: V przykazanie Dekalogu w oryginale hebrajskim mówi coś innego. Słowo rasah znaczy: mordować, więc oryginalna treść piątego przykazania to: Nie morduj (Nie dopuszczaj się mordu! i tak też było w tłumaczeniu Biblii ks. Wujka). Pamiętajmy, że zabójstwa wojenne w hebrajskim są określane jako harap, dla kary śmierci zaś język hebrajski ma czasownik hemit.
Ks. prof. Tadeusz Ślipko mówi: Najgorzej wyglądałaby sprawa, gdyby stwierdzenie „Kościół jest przeciwny karze śmierci” padło z ust teologa. Świadczyłoby to o braku rozumienia autentycznego sensu tej frazy, po prostu byłby to błąd teologiczny. Termin „Kościół” może przybierać różne znaczenia, odpowiednie do zmieniających się kontekstów, w których bywa używany. (...) W tego rodzaju sprawach słowo „Kościół” wyrażać może tylko „Kościół nauczający”, dokładniej mówiąc – „zwyczajne nauczanie Kościoła”. To zaś nauczanie nie utożsamia się ani z jednorazowym okolicznościowym wystąpieniem jakiegokolwiek papieża, ani tym bardziej takiego czy innego Episkopatu bądź poszczególnych teologów. Zwyczajne nauczanie Kościoła oznacza w gruncie rzeczy długotrwały proces, zakorzeniony w dogmatycznej tradycji źródeł Objawienia, kontynuowany przez wieki, aprobowany przez papieży, głoszony przez moralistów. Jeśli jednak wytrzymuje próbę tych kryteriów, urasta ono do rangi nauczania, w którym Kościół głosi także moralne zasady niezmienne i nieodwołalne. Kiedy zaś prześledzi się całokształt dostępnych w tym względzie danych, nie ulega wątpliwości, że odnośnie do moralnej godziwości, a tym samym dopuszczalności, kary śmierci Kościół głosił i nadal aprobuje tę zasadę – czyli uznaje moralną godziwość i dopuszczalność kary śmierci. W tym założeniu stwierdzenie – „Kościół jest przeciw karze śmierci” – na pewno jest zdaniem błędnym. Ks. prof. Ślipko dodaje jeszcze: korzenie doktryny i ruchu abolicjonistycznego tkwią w antychrześcijańskich, opartych na materialistycznych i na skrajnie indywidualistycznych przesłankach filozofii XVIII wieku, przede wszystkim tzw. encyklopedystów i oświecenia. Toteż u podstaw pierwszych wersji abolicjonizmu leżała zasada nienaruszalnej wolności jednostki, mocą której w umowie społecznej życie ludzkie zostało wyłączone spod kompetencji państwa. Dodam tylko, że abolicjonizm pojawił się na gruncie katolickiej myśli teologicznej i filozoficznej dopiero po Soborze Watykańskim II. Przyczyn tej zmiany frontu doszukiwać się należy chyba w złym wykorzystaniu przez katolickich intelektualistów wolności badań teologicznych.
Abolicyjny klimat, wyczuwalny nawet w Watykanie, jest dla przeciętnego katolika zupełnie niezrozumiały. Kilka lat temu głośne było wstawiennictwo Jana Pawła II za znaną morderczynią Carlą F. Tucker, straconą mimo to w lutym 2000 roku w Stanach Zjednoczonych. Kobieta ta, oczekując na wyrok śmierci, przeszła gruntowną transformację – stała się przykładną katoliczką. O ile byłbym w stanie zrozumieć wstawiennictwo ateisty, to głos najważniejszego z hierarchów jest tu kłopotliwy, dlatego, że jeżeli morderczyni Tucker faktycznie żałowała za swe czyny i się nawróciła, to wedle nauki Kościoła właśnie poprzez wykonanie wyroku śmierci ma gwarantowanie odpuszczenie grzechów i niebo! Z katolickiej perspektywy wygrała ona los na loterii – zdobyła główną nagrodę – życie wieczne w niebie.
Podobnie było z klasycznym przykładem dwóch łotrów na krzyżu, ukrzyżowanych razem z Chrystusem. W tej samej sytuacji, w tym samym momencie mieli te same możliwości nawrócenia się. Tymczasem jeden skorzystał z tej szansy, a drugi nie. Łotr nawrócony i żałujący za grzechy stał się pierwszym kanonizowanym świętym Kościoła katolickiego i to kanonizowanym przez samego Chrystusa. Do 1886 roku w Watykanie znajdowała się nawet kaplica św. Łotra – zamieniona obecnie na kaplicę św. Judy Tadeusza (swoją drogą właściwy patron tej zamiany – Juda Tadeusz jest orędownikiem w sprawach beznadziejnych...).
Jako katolicy, pamiętajmy, że tradycja Kościoła w sprawie kary śmierci jest tu jednoznaczna i nie wsłuchujmy się w kuglarskich publicystów „Tygodnika Powszechnego”, komentujących stanowisko Tomasza z Akwinu w sprawie kary śmierci (Summa Theologica 2,2, q 64, a 2): Czyż można takie poglądy pogodzić z Ewangelią? Wykazują oni rozbrajającą łatwość rozprawiania się z wielowiekowym nauczaniem i tradycją Kościoła. Mimo że „Tygodnik Powszechny” uważany jest za intelektualną forpocztę katolicyzmu w Polsce, felietoniści z beztroską traktują nauki Ojców Kościoła i poprzednich papieży. Raczej śmieszy, niż zdumiewa kategoryczne stwierdzenie, że poprzednie nauczanie Kościoła było błędne, a to prawdziwe zaczęło się dopiero przed kilkunastoma laty. W podobnie skandalicznym tonie są wypowiedzi ks. Witolda Bocka, sekretarza prasowego metropolity gdańskiego. Bryluje on w mediach, mówiąc: Dyskusja w sprawie kary śmierci nie jest już potrzebna. Moim zdaniem jest wręcz szkodliwa, ponieważ odwraca uwagę społeczeństwa od już ustalonego, uchwalonego prawa. Stosunkowo wysokie poparcie dla kary śmierci, deklarowane przez Polaków, jest wynikiem smutku, poczucia zastraszenia. Wystarczy przecież włączyć telewizor, przeczytać jakąkolwiek gazetę lub też posłuchać radia, aby dojść do wniosku, że życie staję się coraz bardziej brutalne. Tak jak głodny człowiek myśli o chlebie, tak osoba zastraszona myśli o zaostrzeniu kar i jej najwyższym wymiarze. To bardzo zła sytuacja. Dla mnie dyskusja w sprawie kary śmierci jest zamknięta. Jak z takich przesłanek można wyciągnąć końcowy wniosek, wie pewnie tylko ks. Bock.
Zakończenie
Jako ludzie rozsądni i obeznani z historią, musimy dla bezpieczeństwa nas i naszych dzieci walczyć o ład społeczny i bezpieczeństwo. Bez surowych kar (w tym kary śmierci) nie będziemy bezpieczni przed rabusiami, złodziejami i gwałcicielami. Dotyczy to nie tylko kary śmierci, ale kary jako takiej w ogóle. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego do tej pory nikt nie rozwiązał problemów z wielkimi zjazdami władców tego świata i troglodytów protestujących i niszczących własność prywatną przy okazji szczytów państw G8. Istnieje sieć monitoringu zamieszek ulicznych, idiotę w koszulce z Che rzucającego kamieniem w szybę czy podpalającego samochód można wręcz chwycić za rękę – przed postawieniem jakiegokolwiek zarzutu powinien on przede wszystkim zapłacić za zniszczoną własność (jeżeli jest niepełnoletni, to jego rodzice) – dopiero potem powinien być sądzony i karany. W rzeczywistości jest bezkarny. W efekcie działań abolicjonistów sale sejmowe i sądy przepełnione są humanizmem, na ulicach zaś wieje grozą. Naczelnicy więzień w obawie, by nie naruszyć godności morderców odsiadujących karę „dożywocia”, opracowują systemy resocjalizacyjne i naprawcze. Policjanci boją się krzyknąć za uciekającym bandytą: „stój, bo strzelam”, a już, nie daj Boże, strzelić, w obawie, czy nie jest już to zbrodniczym wstępem do „zabicia człowieka w majestacie prawa”, naruszeniem jego godności i brutalizowaniem życia społecznego.
Tekst ukazał się w „Opcji na prawo”. Opinie czytelników:
Dodaj swoją opinię
Wyślij tekst znajomym
Zarezerwuj podpis komentatora
Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl
Zmień sortowanie komentarzy na: najstarsze od góry.
To zupełnie oczywiste. Wystarczy przeczytać jeszcze raz CAŁĄ historię Abla i Kaina, a nie czepiać się tego wyrwanego z kontekstu wiersza. Dowiedziałby się Pan wówczas, że Kainowi chodziło o dokonanie aktu zemsty na nim. A po wtóre kto zabije KAINA poniesie siedmiokrotną karę. Chyba wyraźnie jest napisane, że dotyczy to KAINA, nie? Ijon Tichy 2005-08-24 09:08
Bardzo prosze mi wytlumaczyc takiemu "kołtunowi" (cyt za autorem artykułu)jak ja jak poradzić sobie z tym kłopotliwą historią Kaina i słowami Boga z Księgi Rodzaju: " Ktokolwiek by zabil Kaina siedmiokrotną pomstę poniesie..." (4,15)
OK 2005-07-22 00:19
"Co do KKK, w 2266, 2267 nie znajduję treści wskazującej, że Kościół ""dopuszcza odebranie życia mordercom". Gdzie w tym miejscu KKK pada słowo "morderca"? Czy wogóle jest ono w całym KKK używane? Ja tam czytam, że nauczanie Kościoła uznało (czyli pogodziło się, dopuściło na zasadzie przyjęcia do wiadomości) prawo państwa do wymierzania kary śmierci w niektórych przypadkach (nic nie mówi się że ma to odnośić się do morderstw). Potem są rozważania na temat kary, bez określania, że chodzi o karę główną, akcent główny pada na zadośćuczynienie ze strony winowajcy (czy może tego doknać martwy winowajca?), ochronę porządku publicznego (czy znane są Panu jakieś statystyczne dane wskazujące na korelację między ilością wyroków śmierci a stopniem bezpieczeństwa publicznego w krajach, w który wyroki takie się orzeka, jeśli tak, to proszę je zacytować, chętnie się z nimi zapoznam) oraz na koniec podkreśla się leczniczą funkcję kary w stosunku do winowajcy (czy można leczyć martwego?). Ciekawe ale 2266 wogóle nie zajmuje się ofiarą. Czyżby przez przypadek lub z nieczułości?
2267 zaczynający się od słów "jeśli środki bezkrwawe wystarczają do ochrony życia ludzkiego przed napastnikiem...." postuluje stosowanie środków bezkrwawych. Kara śmierci nie jest środkiem ochrony przed napastnikiem. Bo napastnik już donał swojego czynu i już nie można nie można ochronić jego ofiary. Ten punkt odnosi się do tzw. obrony koniecznej a nie do kary śmierci rozumianej jako wyroku sądowego."
( verba docent) bardzo prosze o uwazne, nawet kilkakrotne PRZECZYTANIE i probe zrozumiena, moze nawet zatzrymania sie nad tekstem. do mnie to barzdo przemawia, co oczywiscie za chwile okaze sie wielka glupota z mojej strony...chyba ze pzreczytaciepanstwo to powoli i spokojnie pozdrawiam ja 2005-01-05 15:07
by domknac dyskusje - cytat podany przez ja jest oczywiscie chybiony, jezeli juz to 2267 dotyczy ks i brzmi (wersja poprawiona):
2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
Jeśli jednak środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, , ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale".
Jest tu oczywiscie supozycja: byc moze, ktora zostawia pewna otwarta furtke do interpretacji i nie ma co tutaj dyskutowac na zdecydowanym potepieniem przez Kosciol kary smierci i tyle. kacper 2005-01-04 18:57
juz pisalem ze tu wariata sie robi z czytajacych
rozmowa jest o karze smierci za morderstwo z premedytacja a tu sie serwuje taki cytat z Katechizmu, utrzymujacy ze jest sprzeczna z katechizmem:
Pismo święte określa szczegółowo zakaz zawarty w piątym przykazaniu: "Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego" (Wj 23, 7). Zamierzone zabójstwo niewinnego człowieka pozostaje w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej
jest tu mowa o niewinnym na Boga, nauczcie sie czytac wq koncu ze zrozumieniem. crash 2005-01-04 18:52
to prosze to jeszcze raz przeczytac kacper 2005-01-04 17:22
2261 2262 ja 2005-01-04 16:48
a gdzie w katechizmie jest jednoznaczne stanowisko przeciw karze smierci? kacper 2005-01-04 14:58
katechizm Kościoła Katolickiego to nie jest dokument oficjaslny? ja 2005-01-04 08:51
noto prosze przeczytac takie zdanie - orzeczenie wielu soborow, ostatniego wielu wydan katechizmow, ojcow kosicola jest nie do pogodzenia wspolczesnie ze swiatopogladem chrzescijanskim - widac ortodoksja Kosciola to jakas sekta - prosze pamietac,z e poki co Kosciol oficjalnego dokumetu nie wydal - jak wyda bedzie inna dyskusja. Obowiazuje wiec to co jest. Po wtore - kto tu sugerowal ze Kosciol ma wydawac i wykonywac wyroki smierci??? Skad Wy to wszystko bierzecie? kacper 2005-01-03 23:01
"Kościół (rozumiany jako Magisterium oraz jako wspólnota) zajmował różne pozycje w historii dziejów. nigdy jednak nie orzekał ani nie wykonywał wyroków śmierci. Jednak tak Magisterium jaki i wierni inspirowali i popierali karę śmierci. (...) św.Tomasz z Akwinu dopuszczał karanie śmiercią heretyków. Ostatnio jednak stanowisko Magisterium jest coraz bardziej przeciwne karze śmierci. KKK podkreśla (2266, 2267), że kara śmierci powinna mieć charakter wyjątkowo wyjątkowy i władza świecka powinna uciekać się innych środków karania, tak by sprawcy dać zawsze szansę poprawy. Obecny papież nigdy nie poparł kary śmierci i często występował o łaskę wobec skazanych na śmierć. Zdecydowana część wiernych Kościoła jest jednak za utrzymaniem kary śmierci, a tam gdzie została zniesiiona, za jej przywróceniem. Celują w tym przede wszystkim środowiska uznające się za zachowawcze, tradycjonalistyczne, konserwatywne i narodowe.
Po wieloletniej analizie, licznej lekturze i roważeniu sprawy we wlasnym sumieniu stwierdzam: kara śmierci nie jest do pogodzenia ze światopoglądem chrześcijańskim. Mogę, na zasadzie wyjątku, dopuścić tylko jeden przypadek jej zastosowania: w warunkach frontowo-wojennych wobec nieumundurowanych szpiegów, dywersantów i agentów wroga, kiedy nie można inaczej zaprzestać ich niszczycielskiej działalności i to tylko w efekcie uczciwego sądu wojennego. Póki co jednak mamy pokój."
(verba docent)
wiec..............?????????
ja 2005-01-03 22:41
Lueg robi wariata z czytajacych te komentarze - podsyla link do art. Korwina-Mikke, ktory jak najbardziej stoi po stronie zarowno artykulu jak i pani crash. Co chce przez to osiagnac? W tym art. ewidentnie ukazane jest, ze Kosciol Katolicki opowiada sie za kara glowna. Podane sa dziesiatki przykladow (podobnie jak w komentowanym art) opowiadajace sie za kara smierci. Albo nie potrafi czyta albo nie rozumie co czyta. kacper 2005-01-03 15:57
mialam racje ze ci co tu wypisuja komentarze nie czytali artykulu - wiedzieli by jaka jest roznica miedzy terminem nie zabijaj i nie morduj i nie demonstrowali by po raz wtory ignorancji. Ciekawe ze poglady kilkunastu soborow, ojcow kosciola a nawet wspolczenego katechizmu sa doktrynalnie nie do obrony, no usmiac sie mozna. Ignorancja tez powalajaca: na jednym poziomie stawia sie wypowiedz do gazety Prymasa z dokumentami Magisterium, ktore akurat mowia cos innego. Apeluje jescze raz: czytac potem pisac - nie odwrotnie crash 2005-01-03 15:51
Założycielem Kościoła jest Chrystus i to Jego naukami, prawami, winien się kierować KK i członkowie tegoż Kościoła.
- Nie zabijaj - "A ja wam powiadam, że każdego, kto się gniewa na brata swego czeka sąd".... - nie tylko zabójstwo, gniew podlega karze.
- Nie cudzołóż - "A ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej popełnił już w sercu swym cudzołówstwo"....
- Będziesz miłował bliźniego swego i nienawidził nieprzyjaciela swego - "A ja powiadam wam:Miłujcie nieprzyjaciół waszych, czyńcie dobro tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za swych prześladowców, abyście byli synami Ojca waszego niebieskiego, który każe słońcu swemu wschodzić nad złymi i dobrymi i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i grzeszników"...
- Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego - bo:"Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który mnie posłał, Ojciec, On nakazał co mam powiedzieć i oznajmić.
A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To co mówię, mówię tak, jak mi Ojciec powiedział" J 12,49-50
Kard. Józef Glemp:
`Ludzie chcieliby praktycznych rozwiązań, widząc, że dzieje się dużo zła. To jest pewien praktycyzm. Z punktu widzenia doktrynalnego nie da się kary śmierci obronić. Wprowadzać tę karę dziś, w warunkach kraju demokratycznego, który się rozwija, byłoby jakimś krokiem wstecz. Myślę, że to nie ma u nas większych szans. Nie sądzę też by przywrócenie kary śmierci było drogą do odrodzenia społecznego." ( kard. Glemp)
free.polbox.pl/k/kaes1/kara.htm- polecam rowniez te strone to dla rownowagi w dyskusji
a poza tym : po podpisie trudno wywnioskowac jaka jest płeć przedmowczyni:)
co do sarkazmu prosze o uwazniejsze czytanie, i ciekawe na jakiej podstawie wysnula pani wniosek, ze pzrdmowca nie pracuje z trudna mlodzieza i dziecmi? czy dlatego ze lubi swoja prace i chetnie sie z tymi mlodymi ludzmi spotyka? bo nie dopadlo jej zwatpienie w sens podjetej dzialalnosci?
lueg 2005-01-03 13:56
po pierwsze nie jestem pan tylko pani:) po drugie - kara smierci jest tylko w dwu wypadkach, nikt nie sugerowal ze za np. k. s. za kradziez czy rozboj - tu trzeba karac i edukowac - wiec pisanie ze lepiej nie pracowac z mlodzieza bo i tak sie skonczy na karze smierci jest wiecej niz sarkazmem - jest glupota i tyle, lub zla wola, po trzecie - ok.1300 lat tradycji i ortodoksji katolickiej w wydaniu magisterium kosciola katolickiego potwierdzane przez nauke Ojcow Kosciola opowiadajacych sie za k.s. jest powodem by nazwac ja katolicka - do szkoly tumany!!! lub czytac Augustyna, Tomasza z Akwinu, Anzelma czy dekrety Soborowe lub katechizm.
mam juz dosc - ci co tu pisza na pewno nie pracuja z trudna mlodzieza niech nie mydla tu oczu bo od razu poznam. Chcialam juz nie zabierac glosu ale rece opadaja... ile mozna tlumaczyc crash 2005-01-02 22:11
ci co to pisza pracuja w swietlicach socjopedagogicznych i srodowiskowych, probujac pokazac tym dziciom i mlodziezy jak mozna inaczej zyc. pracuja z mlodzieza w ohp-ach, ktora do gzrecznych nie nalezy i ma niejedno na sumieniu, do ktorych malo kto chce pojsc, bo sire ich boja. Tylko ciekawe dlaczeg, sa tacy, ktorzy z nimi pracuja? Bo dzilaja i wierza ze mozna cos lub barzdo wiele zrobic a nie tylko karac w sposob ostateczny To sa wspaniali mlodzi ludzie,wspaniale dzieciaki..i tzreba im dac szanse.a kara smierci jako sprawiedliwa i odstraszajaca... no coz ineresujace stwierdzenie ale jako katolicka!!!!!!!!! to ciekawe
"nastepna sprawa wiezienia dla samych wiezniow - dobre tu sie usmialem - sami maja sie leczyc na przyklad - a jak odmowia pracy - humanitarnie im jesc nie dac??? a jak sie samookalecza - do szpitala nie zawozic? niech sie wykrwawia" no coz sarkazm w najlepszym gatunku, dobrze pan wie ,ze nie o to chodzi, to tylko skrot wypowiedzi...a moze powinien pan zmienic prace , bo w tej dziedzinie mozna szybko sie wypalic i nabrac pzrekonania ze oni sa zli tak barzdo , ze nie ma dla nich szansy... to po co z nimi pracowac?....skreslmy wszystko...tak jest latwiej.... lueg 2005-01-02 22:02
Ostatni raz zabieram glos bo wiecej mi sie juz nie chce - jak ktos uparcie czyta nic nie rozumie - tudno! Z podejscia lewicowego i prawicowego nic nie wynika rzekomo - problem w tym ze wynika - chocby to ze lewicowe rzady zrobily amnestie i wypuscily hordy zbirow na przepustki, efekt juz w tym samym dniu byl widoczny - to wynika - ktos nie chce tego widziec to ja nic nie poradze - nastepna sprawa wiezienia dla samych wiezniow - dobre tu sie usmialem - sami maja sie leczyc na przyklad - a jak odmowia pracy - humanitarnie im jesc nie dac??? a jak sie samookalecza - do szpitala nie zawozic? niech sie wykrwawia? Piszecie o rzeczach jakich nie macie pojecia i tyle. I na koniec skad to przekonanie ze nie robie nic? prowadze poradnie dla osob ktore weszly w konflikt z prawem - ciekawe co robia ci co to pisza? ja znam srodowisko lepiej od was i robie wiele. Ale to wlasnie powoduje ze jestem zwolennikiem kary smierci - jako sprawiedliwej, katolickiej i odstraszajacej - zreszta to wszytko jest w ww artykule po co pisac to po raz kolejny za autora?
wiecej nie komentuje bo to zbedne - jak ktos jest ukąszony Heglem nic nie da - do Tygodnika powszzechnego dyskutowac i tyle albo do Gazety Wyborczej zwyciesko walczyc ze zdrowym rozsadkiem. pozdrawiam crash 2005-01-02 10:24
a moze zamiast poprostu dyskutowac i spierac sie kto ma "racje" w temacie kara smierci, zacznijmy dzialac. wejdzmy w srodowiskia zagrozone patologia, pomozmy dziciom i mlodziezy, ktorzy pzrez swoje srodowisko moga skonczyc w kryminale, bo nikt im nie pokaze ,ze mozna inaczej i nikt i nie da szansy na normalne życie, nikt im nie da prawa do wyboru drogi.
a czlowiek jest z natury dobry, a skoro tak jest to pomozmy mu to dobro rozwinac.
mowienie o zabijaniu straznikow itd.jkaby tak to roztrzygac to pewnie i stu buy nie wystarczylo. Uwazam ,że mozna stworzyc takie wiezienia, wktorych wiezniowie beda pzrebywac ale i pracowac na siebie.
a dyskusja o roznicy miedzylewica i prawica no...jest interesujaca "Czlowiek prawicy - wie, że czlowiek jest skażony grzechem pierworodnym, jednocześnie jest wolny - wiec bierze konsekwencje za swe postępowanie, zaś Państwo jest formą umowy od najprostszych reguł jak np. to że na czerwonym świetle nie wchodzi się na pasy - chce ktoś przechodzić na czerwonym świetle - my mówimy, NIE - pokazujemy co się może stać - on dalej lezie - w końcu staje w konfrontacji z nadjeżdżającym samochodem - co robi prawica? mówi - ostrzegaliśmy - wyboru dokonał on sam (tu też jest utrata życia) lewica - zamyka skrzyżowanie - można było zrobić więcej - np. nie jeździć samochodem. Zło jest i będzie - róbmy jak najwięcej, pokazujmy, edukujmy ale na Boga - postawmy też granice! "
czy mozna prosic o komentarz pozbawiony tego typu okreslen?
bo ,prosze wybaczyc, nie wiele z tego wynika
a co do wolnosci.. niestety nie polega ona rowniez na tym, ze decydujemy o czyims zyciu. I nie wazne czy jako zwyrodnialcy czy jako kaci w " swietle prawa" lueg 2005-01-01 22:59
i taka jest roznica miedzy lewicowym i prawicowym sposobem myslenia: lewica uwaza ze nalezy robic wiecej, uwrazliwiac, edukowac, resocjalizowac bo czlowiek jest z natury dobry wiec spoleczne warunki, my wszyscy odpowiadamy za ewentualne zlo - obok tych hasel harcuja mordercy i zwyrodnialcy smiejac sie z tych, ktorzy pocierajac podbródek zastanawiaja się co zrobić by było lepiej. Czlowiek prawicy - wie, że czlowiek jest skażony grzechem pierworodnym, jednocześnie jest wolny - wiec bierze konsekwencje za swe postępowanie, zaś Państwo jest formą umowy od najprostszych reguł jak np. to że na czerwonym świetle nie wchodzi się na pasy - chce ktoś przechodzić na czerwonym świetle - my mówimy, NIE - pokazujemy co się może stać - on dalej lezie - w końcu staje w konfrontacji z nadjeżdżającym samochodem - co robi prawica? mówi - ostrzegaliśmy - wyboru dokonał on sam (tu też jest utrata życia) lewica - zamyka skrzyżowanie - można było zrobić więcej - np. nie jeździć samochodem. Zło jest i będzie - róbmy jak najwięcej, pokazujmy, edukujmy ale na Boga - postawmy też granice! Jeżeli ktoś nie chce np. szanować życia 3-letniego dziecka - to jest jego wybór NIE MÓJ!!! Sam siebie wyklucza ze społeczności - i własnie wina abolicjonistów jest taka, że dają carte blanche mordercom i tyle. Zawsze będzie poczucie, że można zrobić więcej dzisiaj - a gdy to myślimy w więzieniu skazany za morderstwo na dożywocie zabija np. pilęgniarkę (jak ostatnio w Szwecji) - smiejąc się, że najwyższy wymiar kary już otrzymał - co proponują abolicjoniści??? jakoś unikają tematu lub bełkoczą że trzeba podwoić straże (a jak zabije strażnika????) Takie to proste wszystko - co więcej uzasadnione przez scholastyków i teologów - a nie pokryte patyną marksizmu. crash 2005-01-01 22:20
jestesmy lepsi bo opwiadiadajac sie z akara smierci bo stajemy po sronie niewinnie zabijanych a nie mordercow....lepsi??????????? bo czynimy w imie prawa z wielka satysfakcja , zacierajac rece, ze oto stalao sie" sprawiedliwosci" zadosc? i nikt tu nie staje po sronie mordercow....choc tak sie niektorym wydaje ..tylko poprostu po stronie zycia..kazdego...
jakos nie wydaje mi sie,żeby ktokolwiek umywał rece,lub unikal odpowiedzialnosci za to co sie dzieje, ale wydaje mi sie ,że kara smierci niczego do konca nie rozwiazuje....tylko tak nam siewydaje ..bo tak chyba jest najprosciej...krzeslo czy szubienica i juz...a jednak nie..bo mozna postawic pytanie..czy zostalo zrobione wszystko, aby wsrod nas bylo jak najmniej mordercow...zwyrodnialcow...kara smierci to tylko spektakl, proba sily( pewnie wielu sie ze mna nie zgodzi). Ale czy nie lepiej zaczac od edukacji dzieci i mlodziezy, pokazywac im zgubne skutki agresji itd....a dla tych, ktorzy dopuscili sie takich czynow wiezienia o zaostrzonym rygorze i stworzyc warunki pracy, bo to tez mozna.
Trzeba zastanowic sie co zrobic ,zeby z jednej strony powstrzymac zwyrodnialcow ale z drugiej strony uniknac kary smierci, i mysle ze tzreba podjac taki wysilek niz mowic ze to wina abolicjonistow lub kogos jescze innego moi 2005-01-01 16:28
jaka jest roznoica miedzy mordercami, a tymi, ktozry popieraja kare smierci? chyba ylko taka ,że to co z jednej strony potepiamy, z drugiej ubieramy w paragrafy i ..... jestesmy lepsi - TAKI BEŁKOT TO MOŻNA W WYBORCZEJ POCZYTAĆ - NA CODZIEŃ - PEWNIE TEŻ NIE MA RÓŻNICY MIĘDZY MORDERSTWEM A ZABÓJSTWEM. JESTESMY LEPSI OPOWIADAJAC SIE ZA KARA ŚMIERCI BO STAJEMY PO STRONIE NIEWINNIE ZABIJANYCH A NIE MORDERCÓW- ZDAJCIE SOBIE Z TEGO W KOŃCU SPRAWĘ !!!! ABTYabolicjonista 2005-01-01 12:15
no i znowu to samo...zle porownanie z żołnierzami - a to dlaczego może mi napisze adersarz? teza przywołana a propos żołnierzy była zbiciem tego, że rzekomo nie wolno zabijać nigdy, pod żadnym pozorem bo życie jest święte - to dlaczego żołnierz może? Wytłumaczenie że to złe porównanie jest po prostu ucieczką od konsekwencji stawiania nieodpowiedzialnych sądów. Po wtóre nie życze abolicjonistom by stanęli przed dylematem gdy np. włamywacz degenerat wedrze się do naszego domu uzbrojony w nóż kuchenny a obok w pokoju spi moje małe dziecko - niech wtedy próbują ci "obrońcy" niegocjować, mówić te wszystkie komunały - ja strzele tak by zabić - broniąc tego co dla mnie ważne - to wybór zwyrodnialca i on bierze ryzyko śmierci wykonując ten fach... pewnie teraz usłyszę, że to przypadki ekstremalne - ale wszytkim którzy tak twierdzą polecam lektyrę kronik policyjnych - ABOLICJONISCI są między innymi winni takiego stanu rzeczy - ech cała ta wrazliwość społeczna, która jest po prostu zwykła nieodpowiedzialnością i tyle. Poczytajcie relacje psychologów więziennych pracujących np. z gwałcicielami-sadystami - zgwałcą i zabiją nawet 3 letnie dziecko - bo nie widzą w życiu innych wartości - do czego się odwoływać? Religii? Człowieczeństwa? Wrażliwości? Udało im się tylko dlatego, że w trakcie mordu ich nikt nie złapał - teraz dzieki Wam są chronieni przez prawo - nawet nie pracują w celi. Gratulować abolicjonistom - potem wyjdą na przepustki bo będzie amnestia. Nawet jak dac im dozywocie bez prawa łaski kto wezmie odpowiedzialnosc za to gdy uciekna i znow zabija? Wy umyjecie ręce crash 2005-01-01 12:12
a jaka jest roznoica miedzy mordercami, a tymi, ktozry popieraja kare smierci? chyba ylko taka ,że to co z jednej strony potepiamy, z drugiej ubieramy w paragrafy i ..... jestesmy lepsi?
nikt mi mie powie ,ze to jest takie oczywiste....
co do żołnierzy.. nie sadze, zeby to było wlasciwe porownaie
a prawo do obrony wlasnej to jednoznaczne z akceptacja kary smierci?
moment jak mnie ktos napadnie, to bede sie bronoic ok, ale nie by zabic...
i nie wiem jak sie ma kara smierci do sprawiedliwosci, wg mie nijak,
a sluszna uwaga....skruszony i zalujacy jest zbawiony....a jesli nie jest skruszony i nie zaluje.... to co pozbawiklismy go mozliwopsci poprawy....jakiej? nie wiem moi 2004-12-31 22:50
jak się czyta te komentarze rodem wziete z lewicy laickiej to zastanawiam sie czy komentarze wynikaja z ignorancji czy z tego ze nie zrozumieli artykulu - jak mozna pisac: co by mi dalo zadanie kary smierci? satysfakcje? pocieche w bolu - wlasnie nie o TO chodzi - nie o zemste ale np. o to by nie zabijali znowu! Wybaczyc trzeba - ale osad zostawmy Bogu - pamietajmy tez o sprawiedliwosci. I nie zrzucajmy winy za zwyrodnienie na spoleczenstwo - bo to w koncowym rozliczeniu usuwa calkowicie i kare i nagrode. Po wtore - postulat by calkowicie zrezygnowac z prawa do czyjegos zycie - to teza tak idiotyczna i efemrtyczna, bo uderza calkowicie w prawo np. obrony wlasnej - ciekawe czy piszacy/a komentarz uwaza np. zolnierzy polskich z Monte Cassino lub Weterplatte za bohaterow, pewnie uwaza... Oni strzelali tak - by zabic jak najwieksza ilosc wroga. Sytuacje trudne ale nalezy za nie brac odpowiedzialnosc - co zrobi ktos kto w przyplywie milosci do mordercy wsadzi do wiezienia a on zbiegnie i zabije i zgwalci np. 3 letnie dziecko - abolicjonisci maja wlasnie krew tych niewinnych na swych rekach - ja zawsze stane po stronie niewinnie mordowanych i zrobie wszystko by tego rodzaju patologie eliminowac. czytac św. Tomasza - i na koniec morderca skruszony i zalujacy,na ktorym wykonano ks. jest zbawiony (vide lotr na krzyzu) crash 2004-12-29 18:15
czytajac powyzszy artykul zastanawialam sie nad wieloma aspektami. 1. nad sensownoscia kary smierci. gdyby jakis dran zabil moje dziecko,co by mi dalo zadanie kary smierci? satysfakcje? pocieche w bolu po stracie dziecka? Nie....sadze, ze poglebilo by pustke i dolozylo uczucie, ze jestem jak on, tez zabilam i nie wazne, ze nie swoimi rekami. Mysle ,że trudniejsze jest wybaczenie. Jan Paweł II zadal uniewinnienia morderczyni, która sie nawróciła....rozumiem Go . On nie potepia tych, którzy żałuja, nie ma prawa potepiac, . Tylko Pan moze osadzac człowieka.A skoro wybaczył jawnogrzesznicy i łotra zabrał do raju?
Nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi w kwestii kary smierci, chyba nigdy nie bedzie.
My od dziecka uczymy sie zawisci, zazdrosci, wszystko0 zalezy od tego w jakim jestesmy wychowywani srodowisku, i czy jestesmy na sugestie takie podatni.
Mysle , ze Jezus nie chce zemsty i nie wazne jest czy oprzemy sie na nauce sprzed czy po s W II . Nauczyc sie wybaczania.
To nie jest proste, to boli. Ale nauka Jezusa choc tak wyglada wcale prosta nie jest. Bo kochac i juz....potrafi tylko On. A my powinnismy patrzeec na NIego i nie decycowac o czyims Zyciu. A modlac sie prosic Go o łaske dla tych , ktorzy mordujea...." kto jest bez grzechu nich pierwszy rzuci kamieniem"
Jeszcze jedno łatwo jest ko0chac przyjaciół,a le duzo trudniej wrogow A Pan chciłbt abysmy tych ostatnich szczegolnie kochali. w modlitwie za mordercow 2004-12-05 18:45
Uzasadnienie kary śmierci jest proste. Logiczne, że przy pomocy niesprawiedliwej kary nie da się wymierzyć sprawiedliwości. Morderca jest winien cudzego życia. Honorowo powinien oddać własne, a jak jakoś nie chce - to po to jest kara śmierci. Oczywiste jest, że brak kary śmierci jest NAGRODĄ dla mordercy, bo on zrobił to (być może w brutalny sposób), czego jemu zrobić nie można.
Zawsze się zastanawiałem: skoro kara śmierci jest niehumanitarna, to dlaczego Amnesty International nie próbuje doprowadzić do rewizji procesu norymberskiego i pośmiertnej choćby rehabilitacji tam skazanych na tą karę.
Nasza kochana lewicowa Unia chce też doprowadzić do braku ks także na wypadek działań wojennych. Nieprzeciętnym brakiem inteligencji pomysłodawcy tego się wykazali. Średnio inteligentna dżdżownica zauważy, że w takim przypadku po prostu dowódca, który złapie szpiega czy dywersanta na gorącym uczynku po prostu zastrzeli go "przy próbie ucieczki" lub "w obronie własnej". Podczas, gdy w przypadku sądu polowego niewykluczone, że nie dostanie w czapę. jlv 2004-11-25 10:05
Zaskakujące jest dla mnie coś: te same argumenty (naturalnie nie wszystkie powyższe, a część z nich) można dostrzec w wypowiedziach zwolenników, jak i przeciwników kary śmierci. Mało tego, te same argumenty używają również zwolennicy i przeciwnicy aborcji (a przy okazji - zwolennicy kary śmierci, to zazwyczaj przeciwnicy aborcji, i odwrotnie).
PS: nie chodzi mi tu o pseudoargumenty w rodzaju "idioci", "żałośni", "troglodyci", "jest bardziej śmieszne niż zdumiewające" etc. zen-on 2004-09-28 02:57Zmień sortowanie komentarzy na: najnowsze od góry
Zaskakujące jest dla mnie coś: te same argumenty (naturalnie nie wszystkie powyższe, a część z nich) można dostrzec w wypowiedziach zwolenników, jak i przeciwników kary śmierci. Mało tego, te same argumenty używają również zwolennicy i przeciwnicy aborcji (a przy okazji - zwolennicy kary śmierci, to zazwyczaj przeciwnicy aborcji, i odwrotnie).
PS: nie chodzi mi tu o pseudoargumenty w rodzaju "idioci", "żałośni", "troglodyci", "jest bardziej śmieszne niż zdumiewające" etc. zen-on 2004-09-28 02:57
Uzasadnienie kary śmierci jest proste. Logiczne, że przy pomocy niesprawiedliwej kary nie da się wymierzyć sprawiedliwości. Morderca jest winien cudzego życia. Honorowo powinien oddać własne, a jak jakoś nie chce - to po to jest kara śmierci. Oczywiste jest, że brak kary śmierci jest NAGRODĄ dla mordercy, bo on zrobił to (być może w brutalny sposób), czego jemu zrobić nie można.
Zawsze się zastanawiałem: skoro kara śmierci jest niehumanitarna, to dlaczego Amnesty International nie próbuje doprowadzić do rewizji procesu norymberskiego i pośmiertnej choćby rehabilitacji tam skazanych na tą karę.
Nasza kochana lewicowa Unia chce też doprowadzić do braku ks także na wypadek działań wojennych. Nieprzeciętnym brakiem inteligencji pomysłodawcy tego się wykazali. Średnio inteligentna dżdżownica zauważy, że w takim przypadku po prostu dowódca, który złapie szpiega czy dywersanta na gorącym uczynku po prostu zastrzeli go "przy próbie ucieczki" lub "w obronie własnej". Podczas, gdy w przypadku sądu polowego niewykluczone, że nie dostanie w czapę. jlv 2004-11-25 10:05
czytajac powyzszy artykul zastanawialam sie nad wieloma aspektami. 1. nad sensownoscia kary smierci. gdyby jakis dran zabil moje dziecko,co by mi dalo zadanie kary smierci? satysfakcje? pocieche w bolu po stracie dziecka? Nie....sadze, ze poglebilo by pustke i dolozylo uczucie, ze jestem jak on, tez zabilam i nie wazne, ze nie swoimi rekami. Mysle ,że trudniejsze jest wybaczenie. Jan Paweł II zadal uniewinnienia morderczyni, która sie nawróciła....rozumiem Go . On nie potepia tych, którzy żałuja, nie ma prawa potepiac, . Tylko Pan moze osadzac człowieka.A skoro wybaczył jawnogrzesznicy i łotra zabrał do raju?
Nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi w kwestii kary smierci, chyba nigdy nie bedzie.
My od dziecka uczymy sie zawisci, zazdrosci, wszystko0 zalezy od tego w jakim jestesmy wychowywani srodowisku, i czy jestesmy na sugestie takie podatni.
Mysle , ze Jezus nie chce zemsty i nie wazne jest czy oprzemy sie na nauce sprzed czy po s W II . Nauczyc sie wybaczania.
To nie jest proste, to boli. Ale nauka Jezusa choc tak wyglada wcale prosta nie jest. Bo kochac i juz....potrafi tylko On. A my powinnismy patrzeec na NIego i nie decycowac o czyims Zyciu. A modlac sie prosic Go o łaske dla tych , ktorzy mordujea...." kto jest bez grzechu nich pierwszy rzuci kamieniem"
Jeszcze jedno łatwo jest ko0chac przyjaciół,a le duzo trudniej wrogow A Pan chciłbt abysmy tych ostatnich szczegolnie kochali. w modlitwie za mordercow 2004-12-05 18:45
jak się czyta te komentarze rodem wziete z lewicy laickiej to zastanawiam sie czy komentarze wynikaja z ignorancji czy z tego ze nie zrozumieli artykulu - jak mozna pisac: co by mi dalo zadanie kary smierci? satysfakcje? pocieche w bolu - wlasnie nie o TO chodzi - nie o zemste ale np. o to by nie zabijali znowu! Wybaczyc trzeba - ale osad zostawmy Bogu - pamietajmy tez o sprawiedliwosci. I nie zrzucajmy winy za zwyrodnienie na spoleczenstwo - bo to w koncowym rozliczeniu usuwa calkowicie i kare i nagrode. Po wtore - postulat by calkowicie zrezygnowac z prawa do czyjegos zycie - to teza tak idiotyczna i efemrtyczna, bo uderza calkowicie w prawo np. obrony wlasnej - ciekawe czy piszacy/a komentarz uwaza np. zolnierzy polskich z Monte Cassino lub Weterplatte za bohaterow, pewnie uwaza... Oni strzelali tak - by zabic jak najwieksza ilosc wroga. Sytuacje trudne ale nalezy za nie brac odpowiedzialnosc - co zrobi ktos kto w przyplywie milosci do mordercy wsadzi do wiezienia a on zbiegnie i zabije i zgwalci np. 3 letnie dziecko - abolicjonisci maja wlasnie krew tych niewinnych na swych rekach - ja zawsze stane po stronie niewinnie mordowanych i zrobie wszystko by tego rodzaju patologie eliminowac. czytac św. Tomasza - i na koniec morderca skruszony i zalujacy,na ktorym wykonano ks. jest zbawiony (vide lotr na krzyzu) crash 2004-12-29 18:15
a jaka jest roznoica miedzy mordercami, a tymi, ktozry popieraja kare smierci? chyba ylko taka ,że to co z jednej strony potepiamy, z drugiej ubieramy w paragrafy i ..... jestesmy lepsi?
nikt mi mie powie ,ze to jest takie oczywiste....
co do żołnierzy.. nie sadze, zeby to było wlasciwe porownaie
a prawo do obrony wlasnej to jednoznaczne z akceptacja kary smierci?
moment jak mnie ktos napadnie, to bede sie bronoic ok, ale nie by zabic...
i nie wiem jak sie ma kara smierci do sprawiedliwosci, wg mie nijak,
a sluszna uwaga....skruszony i zalujacy jest zbawiony....a jesli nie jest skruszony i nie zaluje.... to co pozbawiklismy go mozliwopsci poprawy....jakiej? nie wiem moi 2004-12-31 22:50
no i znowu to samo...zle porownanie z żołnierzami - a to dlaczego może mi napisze adersarz? teza przywołana a propos żołnierzy była zbiciem tego, że rzekomo nie wolno zabijać nigdy, pod żadnym pozorem bo życie jest święte - to dlaczego żołnierz może? Wytłumaczenie że to złe porównanie jest po prostu ucieczką od konsekwencji stawiania nieodpowiedzialnych sądów. Po wtóre nie życze abolicjonistom by stanęli przed dylematem gdy np. włamywacz degenerat wedrze się do naszego domu uzbrojony w nóż kuchenny a obok w pokoju spi moje małe dziecko - niech wtedy próbują ci "obrońcy" niegocjować, mówić te wszystkie komunały - ja strzele tak by zabić - broniąc tego co dla mnie ważne - to wybór zwyrodnialca i on bierze ryzyko śmierci wykonując ten fach... pewnie teraz usłyszę, że to przypadki ekstremalne - ale wszytkim którzy tak twierdzą polecam lektyrę kronik policyjnych - ABOLICJONISCI są między innymi winni takiego stanu rzeczy - ech cała ta wrazliwość społeczna, która jest po prostu zwykła nieodpowiedzialnością i tyle. Poczytajcie relacje psychologów więziennych pracujących np. z gwałcicielami-sadystami - zgwałcą i zabiją nawet 3 letnie dziecko - bo nie widzą w życiu innych wartości - do czego się odwoływać? Religii? Człowieczeństwa? Wrażliwości? Udało im się tylko dlatego, że w trakcie mordu ich nikt nie złapał - teraz dzieki Wam są chronieni przez prawo - nawet nie pracują w celi. Gratulować abolicjonistom - potem wyjdą na przepustki bo będzie amnestia. Nawet jak dac im dozywocie bez prawa łaski kto wezmie odpowiedzialnosc za to gdy uciekna i znow zabija? Wy umyjecie ręce crash 2005-01-01 12:12
jaka jest roznoica miedzy mordercami, a tymi, ktozry popieraja kare smierci? chyba ylko taka ,że to co z jednej strony potepiamy, z drugiej ubieramy w paragrafy i ..... jestesmy lepsi - TAKI BEŁKOT TO MOŻNA W WYBORCZEJ POCZYTAĆ - NA CODZIEŃ - PEWNIE TEŻ NIE MA RÓŻNICY MIĘDZY MORDERSTWEM A ZABÓJSTWEM. JESTESMY LEPSI OPOWIADAJAC SIE ZA KARA ŚMIERCI BO STAJEMY PO STRONIE NIEWINNIE ZABIJANYCH A NIE MORDERCÓW- ZDAJCIE SOBIE Z TEGO W KOŃCU SPRAWĘ !!!! ABTYabolicjonista 2005-01-01 12:15
jestesmy lepsi bo opwiadiadajac sie z akara smierci bo stajemy po sronie niewinnie zabijanych a nie mordercow....lepsi??????????? bo czynimy w imie prawa z wielka satysfakcja , zacierajac rece, ze oto stalao sie" sprawiedliwosci" zadosc? i nikt tu nie staje po sronie mordercow....choc tak sie niektorym wydaje ..tylko poprostu po stronie zycia..kazdego...
jakos nie wydaje mi sie,żeby ktokolwiek umywał rece,lub unikal odpowiedzialnosci za to co sie dzieje, ale wydaje mi sie ,że kara smierci niczego do konca nie rozwiazuje....tylko tak nam siewydaje ..bo tak chyba jest najprosciej...krzeslo czy szubienica i juz...a jednak nie..bo mozna postawic pytanie..czy zostalo zrobione wszystko, aby wsrod nas bylo jak najmniej mordercow...zwyrodnialcow...kara smierci to tylko spektakl, proba sily( pewnie wielu sie ze mna nie zgodzi). Ale czy nie lepiej zaczac od edukacji dzieci i mlodziezy, pokazywac im zgubne skutki agresji itd....a dla tych, ktorzy dopuscili sie takich czynow wiezienia o zaostrzonym rygorze i stworzyc warunki pracy, bo to tez mozna.
Trzeba zastanowic sie co zrobic ,zeby z jednej strony powstrzymac zwyrodnialcow ale z drugiej strony uniknac kary smierci, i mysle ze tzreba podjac taki wysilek niz mowic ze to wina abolicjonistow lub kogos jescze innego moi 2005-01-01 16:28
i taka jest roznica miedzy lewicowym i prawicowym sposobem myslenia: lewica uwaza ze nalezy robic wiecej, uwrazliwiac, edukowac, resocjalizowac bo czlowiek jest z natury dobry wiec spoleczne warunki, my wszyscy odpowiadamy za ewentualne zlo - obok tych hasel harcuja mordercy i zwyrodnialcy smiejac sie z tych, ktorzy pocierajac podbródek zastanawiaja się co zrobić by było lepiej. Czlowiek prawicy - wie, że czlowiek jest skażony grzechem pierworodnym, jednocześnie jest wolny - wiec bierze konsekwencje za swe postępowanie, zaś Państwo jest formą umowy od najprostszych reguł jak np. to że na czerwonym świetle nie wchodzi się na pasy - chce ktoś przechodzić na czerwonym świetle - my mówimy, NIE - pokazujemy co się może stać - on dalej lezie - w końcu staje w konfrontacji z nadjeżdżającym samochodem - co robi prawica? mówi - ostrzegaliśmy - wyboru dokonał on sam (tu też jest utrata życia) lewica - zamyka skrzyżowanie - można było zrobić więcej - np. nie jeździć samochodem. Zło jest i będzie - róbmy jak najwięcej, pokazujmy, edukujmy ale na Boga - postawmy też granice! Jeżeli ktoś nie chce np. szanować życia 3-letniego dziecka - to jest jego wybór NIE MÓJ!!! Sam siebie wyklucza ze społeczności - i własnie wina abolicjonistów jest taka, że dają carte blanche mordercom i tyle. Zawsze będzie poczucie, że można zrobić więcej dzisiaj - a gdy to myślimy w więzieniu skazany za morderstwo na dożywocie zabija np. pilęgniarkę (jak ostatnio w Szwecji) - smiejąc się, że najwyższy wymiar kary już otrzymał - co proponują abolicjoniści??? jakoś unikają tematu lub bełkoczą że trzeba podwoić straże (a jak zabije strażnika????) Takie to proste wszystko - co więcej uzasadnione przez scholastyków i teologów - a nie pokryte patyną marksizmu. crash 2005-01-01 22:20
a moze zamiast poprostu dyskutowac i spierac sie kto ma "racje" w temacie kara smierci, zacznijmy dzialac. wejdzmy w srodowiskia zagrozone patologia, pomozmy dziciom i mlodziezy, ktorzy pzrez swoje srodowisko moga skonczyc w kryminale, bo nikt im nie pokaze ,ze mozna inaczej i nikt i nie da szansy na normalne życie, nikt im nie da prawa do wyboru drogi.
a czlowiek jest z natury dobry, a skoro tak jest to pomozmy mu to dobro rozwinac.
mowienie o zabijaniu straznikow itd.jkaby tak to roztrzygac to pewnie i stu buy nie wystarczylo. Uwazam ,że mozna stworzyc takie wiezienia, wktorych wiezniowie beda pzrebywac ale i pracowac na siebie.
a dyskusja o roznicy miedzylewica i prawica no...jest interesujaca "Czlowiek prawicy - wie, że czlowiek jest skażony grzechem pierworodnym, jednocześnie jest wolny - wiec bierze konsekwencje za swe postępowanie, zaś Państwo jest formą umowy od najprostszych reguł jak np. to że na czerwonym świetle nie wchodzi się na pasy - chce ktoś przechodzić na czerwonym świetle - my mówimy, NIE - pokazujemy co się może stać - on dalej lezie - w końcu staje w konfrontacji z nadjeżdżającym samochodem - co robi prawica? mówi - ostrzegaliśmy - wyboru dokonał on sam (tu też jest utrata życia) lewica - zamyka skrzyżowanie - można było zrobić więcej - np. nie jeździć samochodem. Zło jest i będzie - róbmy jak najwięcej, pokazujmy, edukujmy ale na Boga - postawmy też granice! "
czy mozna prosic o komentarz pozbawiony tego typu okreslen?
bo ,prosze wybaczyc, nie wiele z tego wynika
a co do wolnosci.. niestety nie polega ona rowniez na tym, ze decydujemy o czyims zyciu. I nie wazne czy jako zwyrodnialcy czy jako kaci w " swietle prawa" lueg 2005-01-01 22:59
Ostatni raz zabieram glos bo wiecej mi sie juz nie chce - jak ktos uparcie czyta nic nie rozumie - tudno! Z podejscia lewicowego i prawicowego nic nie wynika rzekomo - problem w tym ze wynika - chocby to ze lewicowe rzady zrobily amnestie i wypuscily hordy zbirow na przepustki, efekt juz w tym samym dniu byl widoczny - to wynika - ktos nie chce tego widziec to ja nic nie poradze - nastepna sprawa wiezienia dla samych wiezniow - dobre tu sie usmialem - sami maja sie leczyc na przyklad - a jak odmowia pracy - humanitarnie im jesc nie dac??? a jak sie samookalecza - do szpitala nie zawozic? niech sie wykrwawia? Piszecie o rzeczach jakich nie macie pojecia i tyle. I na koniec skad to przekonanie ze nie robie nic? prowadze poradnie dla osob ktore weszly w konflikt z prawem - ciekawe co robia ci co to pisza? ja znam srodowisko lepiej od was i robie wiele. Ale to wlasnie powoduje ze jestem zwolennikiem kary smierci - jako sprawiedliwej, katolickiej i odstraszajacej - zreszta to wszytko jest w ww artykule po co pisac to po raz kolejny za autora?
wiecej nie komentuje bo to zbedne - jak ktos jest ukąszony Heglem nic nie da - do Tygodnika powszzechnego dyskutowac i tyle albo do Gazety Wyborczej zwyciesko walczyc ze zdrowym rozsadkiem. pozdrawiam crash 2005-01-02 10:24
ci co to pisza pracuja w swietlicach socjopedagogicznych i srodowiskowych, probujac pokazac tym dziciom i mlodziezy jak mozna inaczej zyc. pracuja z mlodzieza w ohp-ach, ktora do gzrecznych nie nalezy i ma niejedno na sumieniu, do ktorych malo kto chce pojsc, bo sire ich boja. Tylko ciekawe dlaczeg, sa tacy, ktorzy z nimi pracuja? Bo dzilaja i wierza ze mozna cos lub barzdo wiele zrobic a nie tylko karac w sposob ostateczny To sa wspaniali mlodzi ludzie,wspaniale dzieciaki..i tzreba im dac szanse.a kara smierci jako sprawiedliwa i odstraszajaca... no coz ineresujace stwierdzenie ale jako katolicka!!!!!!!!! to ciekawe
"nastepna sprawa wiezienia dla samych wiezniow - dobre tu sie usmialem - sami maja sie leczyc na przyklad - a jak odmowia pracy - humanitarnie im jesc nie dac??? a jak sie samookalecza - do szpitala nie zawozic? niech sie wykrwawia" no coz sarkazm w najlepszym gatunku, dobrze pan wie ,ze nie o to chodzi, to tylko skrot wypowiedzi...a moze powinien pan zmienic prace , bo w tej dziedzinie mozna szybko sie wypalic i nabrac pzrekonania ze oni sa zli tak barzdo , ze nie ma dla nich szansy... to po co z nimi pracowac?....skreslmy wszystko...tak jest latwiej.... lueg 2005-01-02 22:02
po pierwsze nie jestem pan tylko pani:) po drugie - kara smierci jest tylko w dwu wypadkach, nikt nie sugerowal ze za np. k. s. za kradziez czy rozboj - tu trzeba karac i edukowac - wiec pisanie ze lepiej nie pracowac z mlodzieza bo i tak sie skonczy na karze smierci jest wiecej niz sarkazmem - jest glupota i tyle, lub zla wola, po trzecie - ok.1300 lat tradycji i ortodoksji katolickiej w wydaniu magisterium kosciola katolickiego potwierdzane przez nauke Ojcow Kosciola opowiadajacych sie za k.s. jest powodem by nazwac ja katolicka - do szkoly tumany!!! lub czytac Augustyna, Tomasza z Akwinu, Anzelma czy dekrety Soborowe lub katechizm.
mam juz dosc - ci co tu pisza na pewno nie pracuja z trudna mlodzieza niech nie mydla tu oczu bo od razu poznam. Chcialam juz nie zabierac glosu ale rece opadaja... ile mozna tlumaczyc crash 2005-01-02 22:11
Założycielem Kościoła jest Chrystus i to Jego naukami, prawami, winien się kierować KK i członkowie tegoż Kościoła.
- Nie zabijaj - "A ja wam powiadam, że każdego, kto się gniewa na brata swego czeka sąd".... - nie tylko zabójstwo, gniew podlega karze.
- Nie cudzołóż - "A ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej popełnił już w sercu swym cudzołówstwo"....
- Będziesz miłował bliźniego swego i nienawidził nieprzyjaciela swego - "A ja powiadam wam:Miłujcie nieprzyjaciół waszych, czyńcie dobro tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za swych prześladowców, abyście byli synami Ojca waszego niebieskiego, który każe słońcu swemu wschodzić nad złymi i dobrymi i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i grzeszników"...
- Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego - bo:"Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który mnie posłał, Ojciec, On nakazał co mam powiedzieć i oznajmić.
A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To co mówię, mówię tak, jak mi Ojciec powiedział" J 12,49-50
Kard. Józef Glemp:
`Ludzie chcieliby praktycznych rozwiązań, widząc, że dzieje się dużo zła. To jest pewien praktycyzm. Z punktu widzenia doktrynalnego nie da się kary śmierci obronić. Wprowadzać tę karę dziś, w warunkach kraju demokratycznego, który się rozwija, byłoby jakimś krokiem wstecz. Myślę, że to nie ma u nas większych szans. Nie sądzę też by przywrócenie kary śmierci było drogą do odrodzenia społecznego." ( kard. Glemp)
free.polbox.pl/k/kaes1/kara.htm- polecam rowniez te strone to dla rownowagi w dyskusji
a poza tym : po podpisie trudno wywnioskowac jaka jest płeć przedmowczyni:)
co do sarkazmu prosze o uwazniejsze czytanie, i ciekawe na jakiej podstawie wysnula pani wniosek, ze pzrdmowca nie pracuje z trudna mlodzieza i dziecmi? czy dlatego ze lubi swoja prace i chetnie sie z tymi mlodymi ludzmi spotyka? bo nie dopadlo jej zwatpienie w sens podjetej dzialalnosci?
lueg 2005-01-03 13:56
mialam racje ze ci co tu wypisuja komentarze nie czytali artykulu - wiedzieli by jaka jest roznica miedzy terminem nie zabijaj i nie morduj i nie demonstrowali by po raz wtory ignorancji. Ciekawe ze poglady kilkunastu soborow, ojcow kosciola a nawet wspolczenego katechizmu sa doktrynalnie nie do obrony, no usmiac sie mozna. Ignorancja tez powalajaca: na jednym poziomie stawia sie wypowiedz do gazety Prymasa z dokumentami Magisterium, ktore akurat mowia cos innego. Apeluje jescze raz: czytac potem pisac - nie odwrotnie crash 2005-01-03 15:51
Lueg robi wariata z czytajacych te komentarze - podsyla link do art. Korwina-Mikke, ktory jak najbardziej stoi po stronie zarowno artykulu jak i pani crash. Co chce przez to osiagnac? W tym art. ewidentnie ukazane jest, ze Kosciol Katolicki opowiada sie za kara glowna. Podane sa dziesiatki przykladow (podobnie jak w komentowanym art) opowiadajace sie za kara smierci. Albo nie potrafi czyta albo nie rozumie co czyta. kacper 2005-01-03 15:57
"Kościół (rozumiany jako Magisterium oraz jako wspólnota) zajmował różne pozycje w historii dziejów. nigdy jednak nie orzekał ani nie wykonywał wyroków śmierci. Jednak tak Magisterium jaki i wierni inspirowali i popierali karę śmierci. (...) św.Tomasz z Akwinu dopuszczał karanie śmiercią heretyków. Ostatnio jednak stanowisko Magisterium jest coraz bardziej przeciwne karze śmierci. KKK podkreśla (2266, 2267), że kara śmierci powinna mieć charakter wyjątkowo wyjątkowy i władza świecka powinna uciekać się innych środków karania, tak by sprawcy dać zawsze szansę poprawy. Obecny papież nigdy nie poparł kary śmierci i często występował o łaskę wobec skazanych na śmierć. Zdecydowana część wiernych Kościoła jest jednak za utrzymaniem kary śmierci, a tam gdzie została zniesiiona, za jej przywróceniem. Celują w tym przede wszystkim środowiska uznające się za zachowawcze, tradycjonalistyczne, konserwatywne i narodowe.
Po wieloletniej analizie, licznej lekturze i roważeniu sprawy we wlasnym sumieniu stwierdzam: kara śmierci nie jest do pogodzenia ze światopoglądem chrześcijańskim. Mogę, na zasadzie wyjątku, dopuścić tylko jeden przypadek jej zastosowania: w warunkach frontowo-wojennych wobec nieumundurowanych szpiegów, dywersantów i agentów wroga, kiedy nie można inaczej zaprzestać ich niszczycielskiej działalności i to tylko w efekcie uczciwego sądu wojennego. Póki co jednak mamy pokój."
(verba docent)
wiec..............?????????
ja 2005-01-03 22:41
noto prosze przeczytac takie zdanie - orzeczenie wielu soborow, ostatniego wielu wydan katechizmow, ojcow kosicola jest nie do pogodzenia wspolczesnie ze swiatopogladem chrzescijanskim - widac ortodoksja Kosciola to jakas sekta - prosze pamietac,z e poki co Kosciol oficjalnego dokumetu nie wydal - jak wyda bedzie inna dyskusja. Obowiazuje wiec to co jest. Po wtore - kto tu sugerowal ze Kosciol ma wydawac i wykonywac wyroki smierci??? Skad Wy to wszystko bierzecie? kacper 2005-01-03 23:01
katechizm Kościoła Katolickiego to nie jest dokument oficjaslny? ja 2005-01-04 08:51
a gdzie w katechizmie jest jednoznaczne stanowisko przeciw karze smierci? kacper 2005-01-04 14:58
2261 2262 ja 2005-01-04 16:48
to prosze to jeszcze raz przeczytac kacper 2005-01-04 17:22
juz pisalem ze tu wariata sie robi z czytajacych
rozmowa jest o karze smierci za morderstwo z premedytacja a tu sie serwuje taki cytat z Katechizmu, utrzymujacy ze jest sprzeczna z katechizmem:
Pismo święte określa szczegółowo zakaz zawarty w piątym przykazaniu: "Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego" (Wj 23, 7). Zamierzone zabójstwo niewinnego człowieka pozostaje w poważnej sprzeczności z godnością osoby ludzkiej
jest tu mowa o niewinnym na Boga, nauczcie sie czytac wq koncu ze zrozumieniem. crash 2005-01-04 18:52
by domknac dyskusje - cytat podany przez ja jest oczywiscie chybiony, jezeli juz to 2267 dotyczy ks i brzmi (wersja poprawiona):
2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
Jeśli jednak środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, , ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale".
Jest tu oczywiscie supozycja: byc moze, ktora zostawia pewna otwarta furtke do interpretacji i nie ma co tutaj dyskutowac na zdecydowanym potepieniem przez Kosciol kary smierci i tyle. kacper 2005-01-04 18:57
"Co do KKK, w 2266, 2267 nie znajduję treści wskazującej, że Kościół ""dopuszcza odebranie życia mordercom". Gdzie w tym miejscu KKK pada słowo "morderca"? Czy wogóle jest ono w całym KKK używane? Ja tam czytam, że nauczanie Kościoła uznało (czyli pogodziło się, dopuściło na zasadzie przyjęcia do wiadomości) prawo państwa do wymierzania kary śmierci w niektórych przypadkach (nic nie mówi się że ma to odnośić się do morderstw). Potem są rozważania na temat kary, bez określania, że chodzi o karę główną, akcent główny pada na zadośćuczynienie ze strony winowajcy (czy może tego doknać martwy winowajca?), ochronę porządku publicznego (czy znane są Panu jakieś statystyczne dane wskazujące na korelację między ilością wyroków śmierci a stopniem bezpieczeństwa publicznego w krajach, w który wyroki takie się orzeka, jeśli tak, to proszę je zacytować, chętnie się z nimi zapoznam) oraz na koniec podkreśla się leczniczą funkcję kary w stosunku do winowajcy (czy można leczyć martwego?). Ciekawe ale 2266 wogóle nie zajmuje się ofiarą. Czyżby przez przypadek lub z nieczułości?
2267 zaczynający się od słów "jeśli środki bezkrwawe wystarczają do ochrony życia ludzkiego przed napastnikiem...." postuluje stosowanie środków bezkrwawych. Kara śmierci nie jest środkiem ochrony przed napastnikiem. Bo napastnik już donał swojego czynu i już nie można nie można ochronić jego ofiary. Ten punkt odnosi się do tzw. obrony koniecznej a nie do kary śmierci rozumianej jako wyroku sądowego."
( verba docent) bardzo prosze o uwazne, nawet kilkakrotne PRZECZYTANIE i probe zrozumiena, moze nawet zatzrymania sie nad tekstem. do mnie to barzdo przemawia, co oczywiscie za chwile okaze sie wielka glupota z mojej strony...chyba ze pzreczytaciepanstwo to powoli i spokojnie pozdrawiam ja 2005-01-05 15:07
Bardzo prosze mi wytlumaczyc takiemu "kołtunowi" (cyt za autorem artykułu)jak ja jak poradzić sobie z tym kłopotliwą historią Kaina i słowami Boga z Księgi Rodzaju: " Ktokolwiek by zabil Kaina siedmiokrotną pomstę poniesie..." (4,15)
OK 2005-07-22 00:19
To zupełnie oczywiste. Wystarczy przeczytać jeszcze raz CAŁĄ historię Abla i Kaina, a nie czepiać się tego wyrwanego z kontekstu wiersza. Dowiedziałby się Pan wówczas, że Kainowi chodziło o dokonanie aktu zemsty na nim. A po wtóre kto zabije KAINA poniesie siedmiokrotną karę. Chyba wyraźnie jest napisane, że dotyczy to KAINA, nie? Ijon Tichy 2005-08-24 09:08 |