fidelitas.pl Słownika Apologetyczny

  Piątek, 10 września 2010


Strona główna   Minikatechizm   O stronie   Wsparcie dla serwisu   Kontakt   Dokumenty   Liturgia   Wyszukiwarka   Mam wiadomość   Serwisy środowiskowe   Publicystyka   Banery   Zarezerwuj swój podpis   Galerie, zdjęcia, fotorelacje   Ankiety   Kalendarium   Lista przyjaciół Tradycji   Zapiski   Kanały RSS   Słownik Apologetyczny   Forum dyskusyjne (archiwum)


 

Artykuły, publicystyka i inne teksty




   Włodzimierz Operacz


Aborcja a kara śmierci, czyli wąska ścieżka

 

     Nie tylko amerykański dylemat.
    
    Informacja sprzed kilku miesięcy z USA, pokazująca jednoczesny wzrost poparcia dla kary śmierci i zwiększenie rzeszy przeciwników aborcji na pierwszy rzut oka wskazuje na jakąś sprzeczność. Jeśli wzrasta szacunek dla życia ludzkiego objawiający się spadkiem poparcia dla aborcji, to jednocześnie powinien rosnąć sprzeciw wobec kary śmierci. Ale tak nie jest. Czyżby paradoks? Albo Amerykanów dotknęła jakaś głęboka schizofrenia?
    Przed laty spotkałem się w środowisku obrońców życia z następującym rozumowaniem: aby wiarygodnie bronić życia od poczęcia do naturalnej śmierci, trzeba konsekwentnie bronić życia ludzkiego całościowo, każdego jego przejawu, bez wyjątków. Dlatego trzeba koniecznie poświęcić karę śmierci karę śmierci na ołtarzu zwalczania aborcji i eutanazji. Przyznam, że zawsze śmieszyła mnie naiwność takiego rozumowania. Taka „transakcja” może się wydawać wielce kusząca. Jednak błędem takiego rozumowania jest brak… partnera do handlu. Dla lewicy i feministek aborcja zawsze będzie „prawem” a kara polegająca na odebraniu życia zawsze jest „morderstwem”. O żadnym „handlu” nie może być mowy!
    Ale oprócz tego dużo poważniejszą wątpliwość wzbudza zastrzeżenie, czy można jedną zasadę ładu moralnego – karę śmierci, poświęcać dla obrony innej zasady (zakaz aborcji i eutanazji)?
    Jak zatem pogodzić sprzeciw wobec mordowania nienarodzonych czy chorych i starych z dozwalaniem na uśmiercania zbrodniarzy? Skoro każde życie jest święte?
    
    Kościół a kara śmierci.
    
    Rozwiązanie tego dylematu tkwi w prawidłowej interpretacji V przykazania dekalogu.
    Dekalog w hebrajskim oryginale używa słowa rasah znaczącego: mordować, pozbawiać życia poza prawem (uśmiercenie wroga na wojnie po hebrajsku określa się słowem harap, dla kary śmierci zaś język hebrajski ma natomiast słowo hemit), a nie jakiekolwiek odebranie komuś życia.
    Już to krótkie etymologiczne wyjaśnienie jasno wskazuje na „zakres stosowania” V przykazania – chroni ono niewinne życie ludzkie, życie człowieka, który na śmierć w żaden sposób nie zasłużył.
    Aby jeszcze bardziej podkreślić, że taka jest katolicka interpretacja V przykazania, przytoczę fragment encykliki Jana Pawła II „Evangelium vitae”:
    „Dlatego mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego Następcom, w komunii z biskupami Kościoła Katolickiego, potwierdzam, że bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze aktem głęboko niemoralnym. Doktryna ta, oparta na owym niepisanym prawie, które każdy człowiek dzięki światłu rozumu znajduje we własnym sercu (por. Rz 2, 14-15), jest potwierdzona w Piśmie Świętym, przekazana przez Tradycję Kościoła oraz nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne”. (nr 57)
    Fragment ten jest często niedostrzegany przez licznych komentatorów stanowiska Kościoła w sprawie kary śmierci. A szkoda, bo jego waga doktrynalna jest dość znaczna. Papież angażuje w to stwierdzenie autorytet władzy udzielonej mu przez Chrystusa – nie każda papieska wypowiedź ma taką rangę! Treścią tej autorytatywnej wypowiedzi jest po prostu interpretacja V przykazania: że bezpośrednie i umyślne zabójstwo NIEWINNEJ istoty ludzkiej jest zawsze aktem głęboko niemoralnym. A więc w myśl papieskiego orzeczenia aborcja i eutanazja jest aktem głęboko niemoralnym, natomiast kara śmierci już takim aktem nie jest (zbrodniarz nie jest niewinny)!
    W świetle wypowiedzi dopiero można zrozumieć wypowiedź Jana Pawła II o karze głównej w dalszym ciągu tejże encykliki:
    „(…) dla samego przestępcy kara stanowi bodziec i pomoc do poprawy oraz wynagrodzenia za winy. Jest oczywiste, że aby osiągnąć wszystkie te cele, wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy, gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale. (nr 56)”
    Często można usłyszeć, iż w tej encyklice papież odrzucił karę śmierci. Analiza tekstu wskazuje, że nic takiego nie miało miejsca! Dla papieża karanie poprzez odebranie życia to absolutny wyjątek i ostateczna konieczność. Papieskie „być może” to nie NA PEWNO, a tylko subiektywne przypuszczenie o praktycznym nieistnieniu potrzeby stosowania kary śmierci w OBECNEJ SYTUACJI, a nie o jej niedopuszczalności.
    Jan Paweł II OSOBIŚCIE zapewne był zwolennikiem eliminacji kary głównej z kodeksów karnych i zastąpieniem jej jakimiś środkami penitencjarnymi, ale nigdy i nigdzie nie orzekł, że kara śmierci jest niemoralna sama w sobie. Głośno stawiał tylko pytanie, czy współczesne społeczeństwa mogą się pozbyć tej kary. Ze swojej osobistej niechęci do uśmiercania zbrodniarzy nie uczynił nauczania Kościoła, o czym chyba najdobitniej świadczy promulgowany prze niego Katechizm Kościoła Katolickiego. „Tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi” (KKK 2266).
    To zawarte w katechizmie sformułowanie zostało w 1998 r. (już po opublikowaniu encykliki Evangelium Vitae) zmienione na: „Prawowita władza publiczna ma prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa.”
    Natomiast dopuszczalność kary śmierci została przeniesiona do następnego punktu: „Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.” (KKK 2267)
    Mówienie zatem, że Kościół odrzucił wymierzanie kary polegającej na odebraniu życia przestępcy jest albo nieuczciwością, albo ignorancją.
    
    Rozwiązanie „paradoksu”.
    
    Amerykanie wydają się najmniej zepsutym ze społeczeństw cywilizacji łacińskiej, a ostatnio dają nawet symptomy pewnego ozdrowienia moralnego. Właśnie większym przywiązaniem do porządku moralnego (oraz jego prawidłowemu odczytaniu) tłumaczyłbym właśnie takie „paradoksalne” wyniki tego sondażu.
    Zwalczanie kary śmierci z pozycji chrześcijańskiej jest z jednej strony błędne doktrynalnie (chrześcijaństwo nie daje solidnych podstaw do jej negowania), a z drugiej strony osłabia głos na rzecz urzeczywistniania INTEGRALNEGO porządku moralnego w społeczeństwie.
    Kar śmierci nie jest sprzeczna z Dekalogiem i z tym, jak interpretuje go Kościół. Z faktu, że kara główna jest moralnie dopuszczalna nie oznacza, że każde państwo ma obowiązek ją stosować. Pozbawianie życia sprawców najcięższych zbrodni jest uprawnionym środkiem i w kompetencjach władz świeckich leży decyzja o jej stosowaniu. Kościół przez wieki wzywał władze świeckie do miłosierdzi, łagodności i umiaru w praktyce karnej – i niech tak zostanie!
    V przykazanie stoi na straży każdego niewinnego życia, jak autorytatywnie orzekł Jan Paweł II. Dlatego uważam, że i aborcja, i eutanazja powinny być karane śmiercią jako odbieranie życia najbardziej bezbronnym ludzkim istotom! Może kiedyś znowu się tego doczekamy.
    
    Ps. Szerzej o karze śmierci na naszych łamach pisał już p. Roman Konik w artykule Cui bono - rzecz o karze smierci.

Opinie czytelników:       Dodaj swoją opinię     Wyślij tekst znajomym    Zarezerwuj podpis komentatora

Regulamin komentarzy w serwisie Fidelitas.pl





Internetowy Serwis Fidelitas.pl - Religia * Kultura * Społeczeństwo

© Fidelitas.pl 2003-2010; Webdesign © Włodzimierz Operacz

AMDG & BVMH